Sołowow chce inwestować w mały atom

Synthos, firma chemiczna najbogatszego Polaka, zawarł sojusz z GE Hitachi Nuclear Energy. Celem jest budowa niewielkich reaktorów, by energia była czysta i tania

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Czego dotyczy porozumienie między Synthosem a General Electric Hitachi Nuclear Energy Americas
  • Gdzie będą lokowane małe reaktory
  • Jaki jest koszt inwestycji w tego typu elektrownię
  • Co o projektach SMR mówią KGHM i Fortum
  • Czy ministerstwo energii rozważa inwestycje w mały atom
  • Jak projekt komentują eksperci

 

 Nad małymi reaktorami jądrowymi inżynierowie pracowali od wielu lat, ale do fazy komercyjnej wciąż było daleko. W końcu cierpliwość została nagrodzona - w 2018 r. firmy zaczęły się chwalić uzyskaniem pierwszych licencji, a w tym roku ogłaszają, z kim będą pracować nad wdrożeniami.

W Brukseli o małym atomie:
W Brukseli o małym atomie:
W poniedziałek odbył się europejsko-amerykański szczyt dotyczący technologii małych reaktorów modułowych. Przedstawiciele Michała Sołowowa podają, że najbogatszy Polak uczestniczył w tym szczycie na zaproszenie Departamentu Energii Stanów Zjednoczonych. Reprezentował prywatnych europejskich przedsiębiorców, którzy chcieliby inwestować w mały atom i mają na to pieniądze.
fot. WM, Puls Biznesu

Wygląda na to, że jednym z pionierów będzie inwestor z Polski. Umowę wdrożeniową z GE Hitachi Nuclear Energy zawarła firma Michała Sołowowa, obecnie najbogatszego Polaka, dysponującego majątkiem szacowanym na 13,3 mld zł (według listy „Forbesa”).

„5 września 2019 r. polska grupa Synthos, czyli należący do Michała Sołowowa koncern chemiczny, jako pierwsza firma na świecie podpisał porozumienie z General Electric Hitachi Nuclear Energy Americas. Porozumienie dotyczy udziału prywatnego przedsiębiorcy we wdrażaniu technologii małych reaktorów modułowych typu BWRX-300” – wynika z informacji, które otrzymaliśmy od Synthosu.

Plan dla Polski i zagranicy

Firmy kontrolowane przez Michała Sołowowa mają 18 fabryk w ośmiu krajach: Polsce, Czechach, Niemczech, Holandii, Francji, Rumunii, Rosji i na Ukrainie. Są wśród nich Synthos, Barlinek i Rovese, produkujące odpowiednio: kauczuk syntetyczny, polistyren, deskę podłogowa i ceramikę.

„Porozumienie z GE zakłada wdrażanie technologii małych reaktorów modułowych w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej” – precyzuje Synthos.

Można przypuszczać, że w grę wchodzi lokowanie małych reaktorów przy fabrykach należących do firm Sołowowa, polskich i zagranicznych. Synthos tego nie potwierdza, ale wylicza, że jeden mały reaktor jest w stanie zasilać miasto liczące 100-120 tys. mieszkańców lub najbardziej energochłonne zakłady przemysłowe, jak np. KGHM.

Synthos nie podaje na razie wartości ani harmonogramu inwestycji (porozumienie ma charakter „memorandum of understanding”, czyli nie stanowi zobowiązania). Nie ujawnia też modelu jej finansowania. Podkreśla natomiast, że mały atom pozwoli „głęboko zdekarbonizować polski przemysł”, co jest „warunkiem konkurencyjności na globalnych rynkach”.

„Zakłady Synthosu przygotowują się do wymiany instalacji węglowych na turbiny gazowe, planowane są też inwestycje w zieloną energię. W perspektywie następnej dekady nieuchronne będzie jednak zdobycie dostępu do najnowszych technologii zeroemisyjnych, takich jak małe reaktory” – napisał Synthos.

Mniej niż 1 mld USD

Przyjmuje się, że mały reaktor ma do 300 MW mocy. Dla porównania, bloki jądrowe, których postawienie planuje polski rząd, mają mieć 3000 MW lub 4500 MW. Synthos nie chce mu robić konkurencji.

„Obie technologie są komplementarne (…) i mogą być rozwijane równolegle” – podkreślają przedstawiciele Synthosu.

Technologie różnią się jednak średnim kosztem inwestycji - firma Michała Sołowowa twierdzi, że na korzyść małych.

„Technologia Small Modular Reactors (SMR) typu BWRX-300 to najnowsza technologia, której projektowanie zakończyło się w grudniu 2018 r. Pozwala istotnie obniżyć cenę wytwarzania i zbudować blok energetyczny o mocy 300 MW za mniej niż 1 mld USD [niespełna 4 mld zł – red.]” – podał Synthos.

Dla porównania, polski rząd podaje (choć często zmienia szacunki), że 6 GW „dużego” atomu (czyli 20 razy więcej) będzie kosztować 100 mld zł (czyli 25 razy więcej). Mały atom można też porównać z powstającym gazowo-parowym blokiem w Stalowej Woli, o mocy 449 MW, którego budowę wykonawca wycenił na 1,6 mld zł. W przypadku tej technologii trzeba jednak uwzględnić wysokie koszty paliwa ponoszone przez cały okres eksploatacji.

Tani, bo zakopany

Atrakcyjny koszt mały atom ma zawdzięczać seryjnej produkcji.

„Ze względu na mały rozmiar i modułowość SMR mogą być prawie całkowicie budowane w fabryce i instalowane moduł po module, co poprawia wydajność” – wyjaśnia Synthos.

Dodatkowo mały reaktor umieszcza się pod ziemią lub pod wodą (podczas gdy duże reaktory przypominają tradycyjne naziemne elektrownie), więc zazwyczaj wystarczy teren starej elektrowni, bez ingerencji w zewnętrzne budynki czy instalacje. Nie trzeba też przerabiać sieci elektroenergetycznej, bo moc wciąż jest porównywalna. Niższe są również wymagania dotyczące dostępu do wody chłodzącej.

KGHM woli poczekać

Synthos podkreśla, że celem inwestycji w SMR jest zapewnienie sobie „bezpieczeństwa dostaw taniej energii”. To cel, który polskiemu przemysłowi przyświeca od dawna, ale w zeszłym roku przesunął się jeszcze wyżej na liście priorytetów. Drożejący węgiel i uprawnienia do emisji dwutlenku węgla przełożyły się w 2018 r. na skokowy wzrost cen energii elektrycznej (rząd podjął próbę ich zamrożenia, co skończyło się chaosem).

W związku ze wzrostem cen wiele polskich firm, w tym państwowe, ogłosiło plan budowy własnych źródeł energii. Synthos w ten trend się wpisuje, technologia go jednak wyróżnia.

„Nie przyglądamy się tej technologii, gdyż oceniliśmy, że horyzont czasowy jej komercyjnego zastosowania jest zbyt odległy – wykracza poza horyzont planowania strategicznego. Jeżeli w przyszłości sytuacja ulegnie poprawie, to będziemy ją oceniać” – tak na pytanie o małe reaktory atomowe odpowiedział KGHM, największy odbiorca energii w Polsce.

Z zaangażowaniem podchodzi do tematu fińska firma energetyczna Fortum.

- Fortum prowadzi badania nad SMR już od pewnego czasu. Mamy własny projekt i monitorujemy rynek. Z naszych wstępnych analiz wynika, że SMR są konkurencyjne pod względem kosztów, zwłaszcza przy produkcji ciepła. Muszą być jednak produkowane seryjnie, w dużych ilościach, podobnie jak np. w branży turbin wiatrowych. Nie są też konkurencją dla „dużego” atomu – są po prostu lepszym rozwiązaniem dla miejsc bardzo oddalonych od cywilizacji lub wymagających specyficznych rozwiązań – mówi Antti Rantakaulio, zarządzający pracami badawczymi nad małymi reaktorami modułowymi w Fortum.

Ministerstwo z dystansu

Z dystansem do technologii małych reaktorów jądrowych podchodzi też Ministerstwo Energii (ME). W opublikowanym w zeszłym roku projekcie Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. atom odgrywa znaczącą rolę, ale ten duży. Ma zastąpić elektrownie na węgiel brunatny, zwłaszcza Bełchatów.

Zapytaliśmy ministerstwo, czy rozważa uwzględnienie w planach również małego atomu.

„Do tej pory w żadnym kraju nie powstał choćby prototyp czy moduł testowy, nigdzie nie zakończyło się też choćby wstępne licencjonowanie, czyli jedynie teoretyczna ocena samego projektu. Należy jednak śledzić rozwój technologii SMR i na bieżąco oceniać jej przydatność i realność wykorzystania, ale nie jako ekwiwalent dużych reaktorów” – odpowiedziało ME.

OKIEM EKSPERTA

Henryk Kaliś, prezes Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu, pełnomocnik zarządu ds. zarządzania energią w Zakładach Górniczo-Hutniczych „Bolesław”

Bez zgody państwa się nie uda

Interesowałem się mocno małymi reaktorami ok. 2007 i 2008 r. Ceny energii wówczas rosły, szukaliśmy alternatywy. Wtedy słyszałem, że Amerykanie stosują małe reaktory jądrowe np. na pustyniach. Technologia nie była jednak wówczas dostępna komercyjnie.
Ostatnio często słychać, że małe reaktory są już dostępne na rynku. Z punktu widzenia przemysłu to rewelacja, ja sam jestem entuzjastą tej technologii. Sądzę, że firmy byłyby skłonne finansować takie inwestycje.
Widzę jednak ryzyko związane z nastawieniem społeczności lokalnej. Jak wytłumaczyć, że koło danej miejscowości nagle pojawi się reaktor? To ważna kwestia, wystarczy przypomnieć nieodległe protesty przeciw lądowym elektrowniom wiatrowym.
Widzę też ryzyko regulacyjne. Na razie małe reaktory nie istnieją w polityce energetycznej rządu, nie istnieją też przepisy, np. środowiskowe, dla takich projektów. Dziś urzędnicy nie wiedzieliby, co zrobić z wnioskiem o zgodę na taką inwestycję.
Biznesowo i technologicznie pomysł wygląda więc obiecująco, ale bez zgody państwa nie nabierze powagi.

Michał Sołowow dla „PB”

Czysto i tanio

Polski przemysł czeka nieuchronna głęboka dekarbonizacja. Odejście od węgla musi odbywać się przy zachowaniu najwyższych standardów w obszarze ekologii i bezpieczeństwa. Nie bez znaczenia jest też konkurencyjność naszych firm na europejskich i globalnych rynkach.
Nasze podejście do tej inwestycji opiera się na kombinacji ekologii i komercji. Jako Synthos chcemy być zieloną firmą - dla nas i naszych dzieci. Jeżeli możemy to jeszcze uzasadnić ekonomicznie, to takiej okazji nie powinno się marnować. Fundamentem naszego porozumienia z GE jest zatem zielona i bezpieczna energia w konkurencyjnej cenie. Zakończenie inwestycji planowane jest przed upływem najbliższej dekady, co będzie wiązało się z całościowym CAPEX-em [budżetem inwestycyjnym - red.] poniżej 1 mld USD i będzie pozwalało na produkcję prądu w cenie LCOE [ang. levelized cost of electricity mierzący opłacalność źródła energii – red.] 35-40 USD/MWh.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane