Sonata 2,5 nie brzmi najlepiej

Julia Kafka
opublikowano: 2000-02-24 00:00

Sonata 2,5 nie brzmi najlepiej

Styliści z Hyundaia już kilkakrotnie zabierali się za komponowanie Sonaty — z różnym skutkiem. Zazwyczaj jednak wytwory koreańskich konstruktorów więcej miały wspólnego z azjatycką muzyką ludową niż z kunsztem Beethovena lub Brahmsa.

Najdroższe auto z cyklu Sonat — model z dwuipółlitrowym silnikiem widlastym — oferuje sporą dawkę luksusu i niezłe osiągi. Niestety, w tle ciągle słychać dźwięki znane z poprzednich kompozycji. Sylwetkę auta poddano nieznacznemu liftingowi, łącząc aerodynamikę i dostojeństwo. Dzięki temu kształty nadwozia zostały zdominowane przez stonowane linie. Niekonwencjonalny rys przednich reflektorów nadaje zaś wrażenie lekkości.

Zestaw Mały Globtrotter

Wnętrze auta jest przestronne. Konstruktorzy zmieścili w nim właściwie wszystkie gadżety charakteryzujące współczesne samochody luksusowe. Jednak dwie poduszki powietrzne, ABS i klimatyzacja nie imponują tak bardzo, jak jeszcze kilka lat temu. Wystrój również nie odbiega od estetycznego standardu. Chociaż samochód gwarantuje pasażerom dostatecznie dużo miejsca, to znacznie gorzej rozwiązano kwestię bagażnika. Jego pojemność to zaledwie 375 litrów. Być może, w Korei podróżuje się po prostu z nieco mniejszym bagażem.

Melodia drogi

Jazda Sonatą także nasuwa filharmoniczne skojarzenia. Przejażdżka dostarczy przyjemności nawet melomanom przywykłym do innych, niż koreańscy, kompozytorów. Sonata dobrze trzyma się drogi, chociaż potrafi również dostarczyć mocnych wrażeń — zwłaszcza przy śliskiej nawierzchni. Auto dość szybko rozpędza się do 100 km/h — potrzebuje na to około 8,5 sekundy. Wymagania paliwowe nie przyprawią o ból głowy — auto spala średnio 7,4 litra na 100 km. W ruchu miejskim potrafi jednak zużyć ponad 10 litrów.

Najtańsza wersja Sonaty z silnikiem widlastym kosztuje około 120 tys. zł. Cena jest jednak nieco wygórowana, jeśli zestawić ją z ofertami innych producentów aut podobnej klasy.