Sonion działa na zmysł słuchu

Marta Biernacka
opublikowano: 2005-04-27 00:00

I miejsce: województwo zachodniopomorskie

Firma Sonion Polska z podszczecińskiego Mierzyna mierzy daleko. Produkty wysyła na trzy strony świata.

W 1997 r. duńska grupa Microtronic przeniosła produkcję z Danii i Holandii do Polski. W Mierzynie powstała jedyna w kraju fabryka części do aparatów słuchowych Microtronic Polska. Wystartowała z 70 osobami na pokładzie pod komendą duńskiego prezesa.

— O lokalizacji w Polsce zdecydowały niższe koszty pracy niż na Zachodzie, dostęp do wykwalifikowanej kadry i niewielka odległość od spółki matki. Podróż promem do Danii trwa 1 noc — mówi Tomasz Partyka, prezes Sonion Polska.

Z założenia kierunkami i polityką sprzedaży kieruje duńska spółka matka. W 2002 r. Microtronic Polska zmienił nazwę na Sonion Polska — po wcześniejszej fuzji Microtronic (producent komponentów do aparatów słuchowych) i Kirk Acoustics (producent m.in. głośników do telefonów komórkowych).

Za ocean

Sonion eksportuje na Daleki Wschód, do USA i Europy Zachodniej. Rocznie są to miliony komponentów do aparatów słuchowych, a wytwarza je w ponad 4 tys. wariantów. Klientów nie jest wbrew pozorom wielu.

— Naszymi odbiorcami są producenci gotowych aparatów słuchowych. Dziesięciu z nich pokrywa w 90 proc. zapotrzebowanie światowego rynku — mówi Tomasz Kraśniewski, dyrektor operacyjny działu produkcji przetworników w Sonion.

Polscy drobni producenci aparatów na bezpośrednie dostawy z Soniona nie mogą liczyć. O swoje zaopatrzenie muszą zadbać u firmowego agenta.

— Mniejsi klienci są obsługiwani przez trzech agentów spółki, którzy działają w trzech regionach świata — mówi Tomasz Partyka.

Rodem z manufaktury

Produkcja części do aparatów przypomina manufakturę techniczną — 1000 par ludzkich rąk wspartych półautomatyką.

— Proces wytwarzania składa się z wielu operacji technologicznych wykonywanych jedna po drugiej, dlatego ważne jest zapewnienie płynnego przepływu produkcji na liniach, co udaje się dzięki wprowadzeniu koncepcji opartej na „lean manufacturing” — mówi Tomasz Partyka.

Podczas produkcji wykonywana jest ogromna liczba czynności i operacji. Części stale przekazywane są od stanowiska do stanowiska — jak w manufakturze.

Rynek zbytu jest za mały, aby dążyć do pełnej automatyzacji produkcji. Koszt zakupu linii technologicznej np. do wytwarzania głośnika do aparatu słuchowego zwracałby się w bardzo powoli, bo liczba jego odbiorców jest ograniczona.

Czarny scenariusz

Przez kilka lat zatrudnienie w firmie wzrosło z 70 do ponad 1000 osób, niestety wraz z rozwojem firmy zdrożały koszty pracy w Polsce, dlatego zarząd Soniona nie wyklucza, że Duńczycy mogą ponownie zdecydować się na przeniesienie produkcji do innego kraju.

— Od początku istnienia firma ma jedno kluczowe zadanie — poszukuje sposobów na podniesienie efektywności produkcji i przede wszystkim obniżenie kosztów, ale nie tylko przez usprawnienie organizacji pracy czy przez inwestycje w maszyny — mówi Tomasz Partyka.

Sam sposób podawania elementów z jednej operacji do drugiej pozwala na zaoszczędzenie 1-2 sekund. W rocznym rozrachunku daje to kilkuprocentowe zwiększenie wydajności.

Celem zarządu Sonion Polska jest stworzenie w Mierzynie w 2005 r. działu badawczo-rozwojowego, którego zadaniem będzie udoskonalanie procesów produkcyjnych. Dawne zakłady produkcyjne w Amsterdamie i pod Kopenhagą obecnie funkcjonują jako laboratoria badawcze.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface