Sowa oświetli drogi i ulice

356 mln zł — tyle mogą otrzymać samorządy na inwestycje w latarnie zużywające mało prądu.

Zapalanie tylko co drugiej latarni, skracanie czasu ich funkcjonowania to dotychczasowe pomysły wielu gmin na ograniczenie kosztów ulicznego oświetlenia. Wkrótce samorządy będą mogły znacznie obniżyć rachunki, nie skazując mieszkańców na spacery po ciemku. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ogłosił właśnie nabór wniosków do programu Sowa. Czeka na nie od 1 do 30 kwietnia.

Inwestować w cudze

Sowa to projekt dofinansowania samorządów, które zechcą zainwestować w energooszczędne oświetlenie. W sumie dostać mogą 356 mln zł. 196 mln zł to pożyczki, które samorządy mogą zaciągać w funduszu. Na tym nie koniec. Resort środowiska deklaruje także udzielanie 160 mln zł dotacji z tzw. rachunku klimatycznego, czyli puli pochodzącej ze sprzedaży krajowych nadwyżek CO 2.

— Dla gmin to ważna informacja. Podkreślenia wymaga to, że samorządy starające się o granty i pożyczki nie muszą być właścicielami infrastruktury, którą będą modernizować. To znacznie ułatwi i usprawni realizację inwestycji — mówi Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich.

Instytut badawczy Millward- Brown szacuje, że w Polsce jest 3,3 mln lamp ulicznych. Około 70 proc. infrastruktury oświetleniowejnależy jednak nie do gmin, ale do zakładów energetycznych.

„Finansowanie oświetlenia ulic, placów i dróg znajdujących się na terenie gminy należy do zadań samorządu. W sytuacji jednak, gdy gmina nie jest właścicielem infrastruktury oświetleniowej, nie może w nią inwestować (…). Z drugiej strony, zakłady energetyczne nie są zainteresowane modernizowaniem oświetlenia, ponieważ ponosiłyby nakłady na inwestycje, a korzyści, w postaci zmniejszenia zużycia energii elektrycznej, byłyby wyłącznie po stronie gmin” — piszą przedstawiciele Ministerstwa Środowiska w opisie założeń programu Sowa.

Resort otworzył jednak dla samorządów furtkę. Dostaną pieniądze na energooszczędne oświetlenie, jeśli mają z zakładami energetycznymi przynajmniej pięcioletnią umowę na dzierżawę infrastruktury.

Samorządy właściwie nie muszą też dysponować wkładem własnym. Resort środowiska szacuje, że gmina może maksymalnie otrzymać 15 mln zł dotacji na pokrycie do 45 proc. kosztów kwalifikowanych oraz 18,3 mln zł pożyczki z NFOŚiGW na pozostałą część inwestycji. Jej spłata jest rozłożona na 10 lat z karencją zwrotu na 1,5 roku od czasu zakończenia inwestycji.

W grupie taniej

Samorządowcy, choć są zadowoleni z programu, wytykają jednak wciąż nierozwiązane problemy.

— Coraz więcej gmin planuje budowę grup zakupowych, by obniżyć koszty nabywania energii. Chodzi o to, by samorząd mógł dostać dofinansowanie i zmodernizować infrastrukturę oświetleniową należącą do zakładu energetycznego, nawet jeśli z jego usług chce zrezygnować i kupować w ramach grupy zakupowej energię od innego dostawcy — zwraca uwagę Marek Wójcik.

To ważne, bo dostawcy energii, nie chcąc dopuścić do odejścia wielu samorządów, mogą blokować ich inwestycje w oświetlenie, nie podpisując umów dzierżawnych. Wówczas samorządy staną przed diabelską alternatywą — zainwestują w energooszczędne oświetlenie, ale zostaną u droższego dostawcy albo wchodząc do grupy zakupowej, zyskają tańszego, jednak ulice nadal będą oświetlać przestarzałe, energochłonne lampy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Sowa oświetli drogi i ulice