Spacer po Drodze Olbrzymów

Karolina Guzińska
opublikowano: 2006-06-30 00:00

Cypel Giant’s Causeway — jeden z cudów Zielonej Wyspy — miał wznieść olbrzym Fingal. Przeszedł po nim jak po grobli do Szkocji, gdzie mieszkała jego ukochana…

— Wielu turystów wyjeżdża stąd, marząc o własnym domu na irlandzkiej ziemi — twierdzi Piotr Hlawiczka z Brytyjskiej Centrali Turystyki VisitBritain.

Bo Irlandia Północna — część podzielonej wyspy, naznaczonej walką protestantów z katolikami — kryje więcej niż tylko dramatyczną historię. Słynie z cudów natury — gór, leśnych parków, labiryntu jezior, wrzosowisk gładzonych wiatrem, białego piasku znad Atlantyku...

Wzdłuż wybrzeża

Te pejzaże doceniło UNESCO, wpisując na listę światowego dziedzictwa skalisty cypel Giant’s Causeway — Drogę Olbrzymów. To formacja ponad 40 tys. bazaltowych kolumn, rozrzuconych na kilku kilometrach kwadratowych wybrzeża Antrim (na północy kraju). Zaskakująco regularne przywodzą na myśl kryształy. Dlatego — choć cypel powstał wskutek erupcji wulkanicznej przed 60 mln lat — wątpiono, że to dzieło natury. Tak zrodziła się legenda o olbrzymie Fingalu, zwanym też Finn McCool, budującym groblę, by połączyć się z ukochaną… Ale Giant’s Causeway to niejedyna atrakcja Antrim. Wybrzeże cieszyło się popularnością już w XVI w., kusząc wędrowców, obieżyświatów, bogatych kupców i arystokrację. Do dziś podziwia się tu średniowieczne zamki — stawiane od XII w. pozostają największym skarbem architektury Ulsteru. Najbardziej znane to Kinbane i Dunluce wzniesione na klifie. Niestety, z zamku Dunluce pozostały tylko malownicze ruiny — w XVI w. sztorm zmiótł część twierdzy, grzebiąc w morzu kilku służących. Trwalszy okazał się zamek Carrickfergus na bazaltowej skale — ta budowla z czasów króla Johna de Courcy (przełom XII i XIII w.) to najlepiej zachowany normański zamek w Irlandii.

— Warownia, broniąca dostępu do Belfast Lough, zachwyca pięknym położeniem nad samym morzem i perfekcyjnym wykonaniem. Zamek, otoczony pierścieniem murów obronnych, sprawia wrażenie twierdzy nie do zdobycia. Mieści się w nim muzeum — opowiada Piotr Hlawiczka.

Kolejna ciekawostka to Carrick-a-Rede Rope Bridge nieopodal wioski Ballintoy. Sznurowy most nad głęboką na 30 m i szeroką na 20 m przepaścią. Wiedzie na wyspę Carrick, a zawiesili go niegdyś rybacy, wyruszający stąd na połów. Most przyciąga tłumy turystów, podobnie jak miejscowość Bushmills, słynąca z najstarszej na świecie licencjonowanej gorzelni whisky. Tutejsza destylarnia produkuje złocisty trunek od 1608 r.! Zwiedzającym gorzelnię towarzyszy „craic” — duch dobrej zabawy. Będąc tu, łatwo wierzyć w lokalne legendy...

— W Irlandii Północnej narodziła się tradycja obchodów dnia św. Patryka, stąd też — jak twierdzą mieszkańcy wyspy — wywodzą się podania o królu Arturze czy opowieści o Tristanie i Izoldzie — dodaje Piotr Hlawiczka.

Jazda po bezdrożach

Wędrówki po zielonych pagórkach Lough Navar czy Cuilcagh Mountain Park, żegluga po bezkresnych jeziorach, zajmujących jedną trzecią powierzchni kraju, penetracja jaskiń Marple Arch, gdzie — płynąc elektrycznie napędzanymi łodziami — podziwia się masywne kolumny skalne, stalaktyty i stalagmity ukształtowane przez krople wody — to tylko garść propozycji dla aktywnych turystów.

— Jeziora — w tym największe na wyspach brytyjskich Lough Neagh — przyciągają miłośników sportów wodnych. W maleńkich przystaniach wynajmują oni jachty, narty wodne, skutery. Ci, którym nie przeszkadza niska temperatura wody, trenują na desce windsurfingowej. Z kolei góry Mourne czy Sperrin oraz wrzosowiska w zachodniej części kraju to popularne miejsca pieszych wędrówek i rowerowych eskapad — wspomina Piotr Hlawiczka.

Najciekawsze szlaki rowerowe — przygotowane i oznaczone — biegną przez parki narodowe. Pierwsza trasa, licząca 372 km, łączy stolicę Ulsteru z Ballyshannon, prowadząc rowerzystów przez przemysłowe dzielnice Belfastu, przecinając dzikie góry Sperrin oraz region jezior Fermanagh. Kończy się zaś na piaszczystych plażach Donegal. Drugi szlak wiedzie z Ballyshannon do Bally- castle. Ciągnie się przez małe miasteczka i wioski — od szerokiego wybrzeża Oceanu Atlantyckiego, przez wrzosowiska i zalesione doliny rzek, aż do przylądka na wybrzeżu Antrim.

— Trzecią trasę, znaną jako szlak Kingfisher, wybierają ludzie zainteresowani historią wyspy. Oprócz zachwycających widoków i agrarnych pejzaży rowerzysta napotka tu liczne zabytki — ruiny dwunastowiecznej wieży, opactwo Augustynów… Pozwala to zanurzyć się w fascynującą przeszłość Irlandii — uważa Piotr Hlawiczka.

Ostatnia, najkrótsza ścieżka rowerowa okrąża potężne jezioro Lough Neagh.

Kolebka Titanica

Na miłośników zabytków czeka więcej atrakcji — mogą podziwiać ślady działalności ludzkiej z epoki brązu czy kamienia, np. zadziwiający ogromem Mountsandel Fort: liczący ponad 9 tys. lat kopiec nad rzeką Bann. Z kolei niedaleko Creggan znajduje się — na niedużym obszarze — aż siedem kamiennych kręgów oraz megalityczne grobowce Beaghmore Stone Circles. Prawdopodobnie wybudowali je przodkowie Irlandczyków, mieszkający na tych ziemiach ponad 6 tys. lat temu. Silne piętno odcisnął na wyspie także wiek XIX —wtedy, dzięki burzliwemu rozwojowi przemysłu lniarskiego, stoczniowego, tytoniowego, Ulster pławił się w dobrobycie. Wówczas też ukształtował się charakter stolicy Irlandii Północnej — Belfastu. W mieście wznoszono okazałe wiktoriańskie budynki, imponujące kościoły, banki i inne gmachy publiczne. Rolę rewolucji przemysłowej w dziejach metropolii prześledzi się, zwiedzając ratusz i muzea: Ulster Folk and Transport Museum oraz Ulster Museum, gdzie przechowywane są także kosztowności wydobyte z Girony, statku hiszpańskiej Wielkiej Armady, który rozbił się w 1588 r. w zatoczce nieopodal Grobli Olbrzyma, zwanej Zatoką Hiszpańską.

Przewodniki polecają również spacer wśród starych basenów portowych w stoczniach Harland i Wolff — miejscu narodzin Titanica, najsłynniejszego statku pasażerskiego świata. Stępkę pod niego położono w 1909 r. W dokumentacji stoczni Titanic otrzymał numer 401, a w pracach nad konstrukcją i poszyciem kadłuba pracowało ponad 3 tys. robotników! Ale Harland i Wolff, stocznie założone w 1861 r., podpisały z White Star Line kontrakt na budowę aż trzech bliźniaczych transatlantyków: poza Titanikiem także Olympica i Gigantica. Nazwę tego ostatniego zmieniono po katastrofie Titanica na mniej pretensjonalną: Britannic. To go jednak nie uchroniło przed losem bliźniaka — przemianowany na statek szpitalny po wybuchu I wojny światowej, wpadł na minę i zatonął w Morzu Egejskim podczas jednego ze swych pierwszych rejsów w 1916 roku…

Belfast wciąż urzeka turystów, choć krwawy konflikt religijny ekonomicznie osłabił miasto. Jego urodę najlepiej podziwiać ze szczytu Cave Hill, skąd roztacza się zachwycająca panorama. A zmęczeni zwiedzaniem odpoczną w jednym ze stylowych barów, modnych klubów czy restauracji, od których roi się w mieście. W lokalnych pubach rozbrzmiewa tradycyjna irlandzka muzyka, w której rytm można też przetańczyć całą noc…

Widok z murów

Religijnym centrum kraju pozostaje jednak Armagh — pradawna stolica Ulsteru z archikatedrami Kościołów irlandzkiego i katolickiego. To najstarsze miasto Irlandii Północnej związane jest ze świętym Patrykiem, który stąd rozpoczął chrystianizację celtyckiej i pogańskiej ludności wyspy. W V w. wzniósł na wzgórzu Ard Macha pierwszy chrześcijański kościół, jeden z dwóch noszących jego imię.

Derry — trzecie z historycznych miast Irlandii Północnej — uznawane jest z kolei za kulturalne centrum kraju. Założył je w 546 r. św. Kolumban Starszy, nazywając Doire — „gajem dębowym”. Przyjęła się jednak angielska nazwa — Derry, czasem także Londonderry. Przydomek „London” miasto otrzymało w 1613 r., gdy stało się centrum akcji kolonizacyjnej organizowanej przez londyńską gildię. Derry słynie z doskonale zachowanych obronnych murów miejskich z XVII w. Jedynych na całej wyspie i jednych z najbardziej efektownych w Europie.

— Ciągną się przez półtora kilometra, stanowiąc doskonałą promenadę, z której podziwia się unikatowy, renesansowy plan urbanistyczny miasta. Spacerując tędy, można też rozkoszować się pięknem otoczenia, a w szczególności zachwycającym widokiem na rzekę Foyle — zachęca Piotr Hlawiczka.