Spadek na GPW nabiera rozpędu

(Artur Szymański)
opublikowano: 2005-06-14 13:51

Pogarsza się sytuacja na warszawskiej giełdzie. Inwestorom puszczają nerwy czego rezultatem jest coraz głębszy spadek indeksów. Obroty nie są jakieś specjalnie duże, lecz popyt nie jest w stanie doprowadzić do odbicia.

Pogarsza się sytuacja na warszawskiej giełdzie. Inwestorom puszczają nerwy czego rezultatem jest coraz głębszy spadek indeksów. Obroty nie są jakieś specjalnie duże, lecz popyt nie jest w stanie doprowadzić do odbicia.

Pół godziny po półmetku sesji spadek WIG20 wynosi już 1,5 proc. przy obrotach rzędu 180 mln zł (mało). Wskaźniki warszawskiego parkietu prezentują się znacznie gorzej niż giełd Eurolandu, które tracą po około 0,3 proc., oraz od indeksu giełdy węgierskiej. BUX zyskuje 0,75 proc.

O ile na początku sesji umacniający się lekko złoty nie pomagał cenom akcji, o tyle wczesnym popołudniem zaczynająca się osłabiać polska waluta przyczynia się do spadku cen akcji polskich przedsiębiorstw. Trzeba też pamiętać, że w tym tygodniu wygasa czerwcowa seria kontraktów na WIG20, co z reguły oznacza tydzień cudów. Poza tym panuje dziś duża nerwowość przed publikacją danych o majowej inflacji w USA.

O godzinie 14.30 spłyną dane o inflacji cen producentów (PPI) i inflacji bazowej cen producentów (core PPI) za maj. Analitycy prognozują, że inflacja spadła 0,2 proc., natomiast wartość bez cen żywności i energii wzrosła o 0,2 proc. Dla cena akcji w Warszawie lepiej by było, aby ten wzrost okazał się mniejszy od oczekiwań. W przeciwnym bowiem wypadku Fed będzie kontynuował podwyżki stóp procentowych.

Na godzinę 16 zapowiedziana jest publikacja przez GUS wskaźników cen towarów i usług konsumpcyjnych w maju. Inwestorzy nie będę jednak już w stanie zareagować na wielkość krajowej inflacji, toteż reakcja giełdy będzie miała miejsce dopiero w środę.

Po południu „pękły” KGHM i PKN Orlen, które mocno ciągną rynek w dół, aczkolwiek przy umiarkowanych obrotach 26-33 mln zł. Najefektowniej jednak od rana pikuje kurs Prokomu osiągając już poziom 90 zł. To aż 6,5 proc. mniej niż wynosiło wczorajsze zamknięcie. Żeby było śmieszniej – spółka doczekała się rekomendacji „kupuj” wystawionej przez CA IB. Cenę docelową w 12-miesięcznej perspektywie ustalono na 128 zł.

Uspokoił się poranny szał zakupów akcji Tras Tychy. W pewnym momencie cena wzrosła do 4,40 zł co oznaczało wzrost o ponad 35 proc. w stosunku do wczorajszego zamknięcia. Potem kurs zjechał na minus, ale po południu wrócił na mały plus. Kupno akcji tej bardzo mocno „podkręcanej” spółki dla niedoświadczonych inwestorów wiąże się obecnie z olbrzymim ryzykiem. AS