Po największym od miesiąca tąpnięciu cen akcji na giełdach zachodniej Europy, także w USA wtorkowa sesja stała pod znakiem realizacji zysków. W ciągu ośmiu wcześniejszych dni Dow Jones zyskał na wartości 2,35 proc. niemal wyrównując rekord hossy z 4 czerwca. Chwilowo jednak wygląda na to, że byki muszą powściągnąć apetyty, bo na przeszkodzie stanęły spółki sektora budowlanego. Ale nie tylko.
Główne indeksy na Wall Street poszły we wtorek w dół około 1 proc. z trzech co najmniej powodów. Pierwszy to pesymistyczne prognozy D. R. Horton, drugiej pod względem wielkości spółki sektora budowlanego w Stanach. Zdaniem przedstawicieli Hortona, nie widać jaskółek zwiastujących poprawienie kiepskiej obecnie koniunktury w branży.
Największy na świecie przetwórca aluminium otworzył po poniedziałkowej sesji sezon publikacji wyników w USA. Co prawda zysk na akcję był o 1 cent wyższy od prognoz, ale przychody ze sprzedaży okazały się sporo niższe niż oczekiwali specjaliści. Prognozy mówiły o sprzedaży na poziomie 8,36 mld USD, tymczasem były niższe o 290 mln USD.
Artur Szymański