Spadkobiercy żądają 38 mln zł za Polonusa

Niech MSP sprzeda nam firmę, spadkobiercami zajmiemy się sami — mówią przewoźnicy, deweloper — widzi sprawę inaczej.

Trzy firmy złożyły wiążące oferty w procesie prywatyzacji Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej Polonus w Warszawie. To prowadzące przewozy autobusowe Polska Komunikacja Samochodowa i Raf Trans oraz deweloperskie Ghelamco.

Od decyzji Ministerstwa Skarbu Państwa w sprawie sprzedaży warszawskiego Polonusa zależy, czy prywatna Polska Komunikacja Samochodowa rzuci koło ratunkowe upadłemu Autosanowi.
[FOT. ARC, WM]
Zobacz więcej

Od decyzji Ministerstwa Skarbu Państwa w sprawie sprzedaży warszawskiego Polonusa zależy, czy prywatna Polska Komunikacja Samochodowa rzuci koło ratunkowe upadłemu Autosanowi. [FOT. ARC, WM]

Nie ujawniają, ile są skłonne zapłacić, ale wiadomo, jakich kwot oczekują spadkobiercy właścicieli gruntów, na których spółka prowadzi działalność. Zarówno do Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP), jak i firm chętnych na Polonusa trafiło pismo, w którym swoje prawa do ziemi wyceniają na 38 mln zł.

— Siedem lat temu można było rozmawiać o takich kwotach. Obecnie realna wartość tych gruntów to mniej niż 20 mln zł — twierdzi Rafał Jańczuk, prezes Raf Transu. — Wycena terenu powinna uwzględniać możliwości zabudowy, a tam nie ma planu zagospodarowania przestrzennego — mówi Damian Woźniak z Ghelamco.

Na dwie raty

Przewoźnicy zainteresowani Polonusem pogodzili się z tym, że kupno przedsiębiorstwa wymaga osobnych umów z MSP i spadkobiercami dawnych właścicieli gruntów.

— Jeśli powiodą się negocjacje z MSP, trzeba będzie rozpocząć rozmowy ze spadkobiercami — przyznaje Rafał Jańczuk.

— Boję się tylko nieracjonalnej decyzji urzędników, którzy zamiast rozwiązać problem poprzez prywatyzację Polonusa i pozostawienie kwestii gruntów nowemu właścicielowi firmy, wstrzymają proces — mówi Rafał Trusiewicz, reprezentujący Polską Komunikację Samochodową. Deweloper widzi to inaczej.

— Byłoby lepiej, gdyby skarb państwa uregulował stan prawny nieruchomości albo zawarł warunkową umowę sprzedaży — twierdzi Damian Woźniak. Ghelamco próbowało rozmawiać ze spadkobiercami z pominięciem reprezentującej ich kancelarii prawnej.

Kluczowa działka

Polonus w ostatnich latach miał 55-58 mln zł przychodów rocznie. Bywały lata zamknięte 3,2 mln zł zysku i takie, które kończyły się 1,1 mln zł straty. Atutem firmy jest dworzec autobusowy przy dworcu kolejowym Warszawa Zachodnia. Obiekt wszyscy chcą zburzyć, ale wszyscy chcą też postawić tam coś nowego. Tereny zostały jednak odebrane przedwojennym właścicielom w wyniku tzw. dekretu Bieruta i ponad 20 tys. mkw. pod terenem dworca czeka na rozpoznanie wniosku o uznanie za nieważną decyzji przyznającej Polonusowi prawo użytkowania wieczystego.

— Z uwagi na okoliczność, że decyzja ta została wydana z naruszeniem praw osób trzecich, istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że minister infrastruktury stwierdzi nieważność tej decyzji, co zresztą uczynił w analogicznej sprawie — twierdzi Jan Stachura, adwokat reprezentujący spadkobierców byłych właścicieli.

Analogiczna sprawa dotyczy innej działki wykorzystywanej przez Polonusa. W czerwcu 2013 r. spadkobiercy jej właścicieli uzyskali ostateczną decyzję unieważniającą prawo użytkowania gruntów przez spółkę. Polonus zaskarżył ją do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

— Wykonanie decyzji nie zostało wstrzymane. Prezydent Warszawy prowadzi postępowanie w celu ustalenia przesłanek do ustanowienia prawa użytkowania wieczystego nieruchomości. Moi mocodawcy mają więc otwartą drogę do jego uzyskania — zaznacza Jan Stachura.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Spadkobiercy żądają 38 mln zł za Polonusa