Szczyty list zawodów, których przedstawiciele mogą być spokojni o pracę, niezmiennie okupują specjaliści IT. Pandemia tego nie zmieniła. Przeciwnie: w niektórych branżach i firmach popyt na fachmanów od nowych technologii znacząco się zwiększył. Według szacunków na świecie brakuje około 1 mln programistów. Wiele ofert zatrudnienia adresowanych jest do testerów. Poszukiwani są także eksperci ds. cyberbezpieczeństwa. Niemal wszyscy mówią o tym, że jest to jedna z najbardziej deficytowych kompetencji nowego, cyfrowego świata. Ireneusz Wiśniewski, dyrektor zarządzający F5 Poland, ma na ten temat inne zdanie.
– Przedsiębiorcy, menedżerowie i rekruterzy narzekają na niedostateczną liczbę speców od bezpieczeństwa IT. Tymczasem niemal każdy chce zatrudnić człowieka biegłego, doświadczonego, ale niekoniecznie za stawkę rynkową. Kandydaci są, choć często wymagają przygotowania. Pracodawcy zasłaniają się jednak brakiem czasu na szkolenie takich osób – wskazuje Ireneusz Wiśniewski.

Programy edukacyjne z informatyki – dodaje szef F5 Poland – są przeładowane materiałami. Dlatego bezpieczeństwo na ogół traktuje się na zajęciach po macoszemu. Efekt: kto żyw, zna się na pisaniu kodów, natomiast osób mogących ochronić biznes przed cyberprzestępcami jest jak na lekarstwo.
– Dla złagodzenia braków kadrowych obiecujące są metodologie DevSecOps. Dzięki nim programiści mogą z czasem poznać arkana bezpieczeństwa, ale na razie ta metoda rozwoju oprogramowania nie cieszy się popularnością – akcentuje Ireneusz Wiśniewski.
Jego zdaniem inwestowanie w niewykwalifikowanych jest ryzykowne, chyba że postawi się na osoby wyjątkowo zainteresowane tą dziedziną i chętne do ciągłej nauki.
– Co z tego, że ktoś zdobył odpowiedni dyplom, skoro nie ma ochoty nieustannie się kształcić! Z naszego doświadczenia wynika, że najlepsi specjaliści od security pochodzą z innych środowisk niż informatyka. Entuzjaści, pasjonaci, hobbyści są bardziej efektywni, a ich rozwój nie winduje kosztów tak, jak zatrudnianie ekspertów „na miarę” – podkreśla Ireneusz Wiśniewski.
Słowa te wydają się prawdziwe w kontekście każdej sfery IT. Branża informatyczna nie tylko chłonie, ale też kształci specjalistów, czego przykładem jest spółka Capgemini, która nie chce pogodzić się np. z tym, że sektor technologiczny został zdominowany przez mężczyzn. Firma uruchomiła program „Inwestujemy w dobre pomysły” adresowany do uczennic szkół średnich. Na kolejne przedsięwzięcie, pod hasłem „Połączeni w sieci”, składają się bezpłatne szkolenia dla nauczycieli szkół i placówek oświatowych, którzy chcą opanować program Microsoft Office 365 Education (podczas pandemii narzędzie to wspiera zdalną naukę). Najważniejsze są chyba jednak zajęcia dla pracowników.
– Deficyt w środowisku dostrzegają głównie pracodawcy, którzy oferują preferencyjne warunki pracy, duże możliwości rozwoju i pełną ścieżkę edukacyjną w danej specjalizacji – twierdzi Tomasz Cieślar, menedżer w dziale cloud infrastructure services Capgemini Polska.
Wielu Kowalskich mimo braku wykształcenia kierunkowego marzy o karierze w IT. Szkoda, że nie wszystkie firmy wychodzą temu pragnieniu naprzeciw.