Spece od podróży budują hotele

Polskie firmy zajmujące się m.in. turystyką motywacyjną i klubową okrzepły. Inwestują miliony w bazę noclegową i technologie.

Maciej Szpot i jego BFC to nie tylko ciekawy biznesowy scenariusz, który wciąż wzbogaca się o nowe wątki. To także dowód na to, że polska branża turystyki spod znaku „incentive” (turystyka motywacyjna) i zamkniętych klubów najlepsze lata ma wciąż przed sobą.

Zobacz więcej

PODRÓŻ DO MARŻY: Maciej Szpot, większościowy udziałowiec i prezes grupy BFC, zastrzega, że jego celem nie jest stworzenie największej firmy turystycznej w Polsce. Buduje hotele m.in. po to, by być jedną z najbardziej rentownych firm. Marek Wiśniewski

— Zaczynałem jako instruktor narciarstwa z doświadczeniem w branży turystycznej na Zachodzie, to był początek lat 90. Od tego czasu na wyjazdy zabrałem łącznie ponad 100 tys. osób — mówi Maciej Szpot, większościowy udziałowiec BFC, będącego grupą spółek, w której turystyka motywacyjna i klubowa generują około 70 proc. z 30 mln zł tegorocznego przychodu. Warszawski przedsiębiorca ma jednak pomysł na to, jak w kilka lat znacząco zwiększyć skalę biznesu. Dotychczas ten plan pochłonął około 40 mln zł, a to dopiero początek.

Kuszenie portfeli

Mowa o hotelu Bonifacio, nieopodal Płońska, do którego budowy BFC przygotowywał się kilka lat.

— Teraz już wiemy, że to był strzał w dziesiątkę. Hotel jest zapełniony w ponad 70 proc. i stał się naturalnym miejscem dla współpracujących z nami firm i 7 tys. rodzin, które w ostatnich latach skorzystały z naszej oferty turystycznej — podkreśla Maciej Szpot.

Przedsiębiorca przyznaje, że po ostatniej rozbudowie hotelu do niemal 200 miejsc szykuje kilka innych projektów wypoczynkowych w Polsce. To m.in. utrzymany w amerykańskim stylu kemping dla nastolatków i pokaźny górski hotel w południowej Polsce. Taki jest plan na najbliższe 4-5 lat.

— W branży turystycznej wielkie projekty biorą się z jakości. My już wiemy, jak ją zapewnić — jak przyciągnąć wieloletnich sponsorów i prowadzić hotel w wysokim standardzie. W Dolomitach zajmujemy całe miasteczka, mając pod opieką 700 turystów i 150 instruktorów narciarstwa, organizujemy im koncerty znanych polskich gwiazd itp. Niejeden spośród włodarzy polskich górskich miejscowości, którym to pokazujemy, chciałby mieć u siebie taki strumień zamożnych turystów. Są więc skłonni zaoferować nam wiele inwestycyjnych udogodnień — mówi Maciej Szpot, którego BFC rokrocznie może pochwalić się wielomilionowymi zyskami.

Miliard planów

Wysokie marże to w branży specjalistycznej turystyki standard. Według Pawła Kornosza, współwłaściciela agencji InDreams, rynek incentive travel wart jest w Polsce nieco ponad 1 mld zł.

— Czołowi gracze rosną w tempie 10-15 proc. rocznie. Nasze przychody dobiły do 30 mln zł, co oznacza, że mamy skalę wymagającą reorganizacji. Stawiamy na nową markę YesIndeed, inwestującą wyłącznie we własne technologie, zwiększające efektywność zespołów sprzedażowych w dużych firmach, nagrodami są m.in. wycieczki zagraniczne — zaznacza Paweł Kornosz, którego spółka obsługuje m.in. Coca-Colę, Rossmanna i Grupę Żywiec. Jedno nie wyklucza drugiego: Polska staje się coraz bardzie atrakcyjnym celem dla europejskiej turystyki kongresowej i konferencyjnej.

— Mam świadomość, że wkrótce i my będziemy mierzyć się z pytaniem, gdzie i kiedy budować własną bazę hotelową — mówi przedsiębiorca.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Spece od podróży budują hotele