Specjał szykuje się do skoku

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 10-06-2009, 00:00

Specjał zapowiada serię przejęć i walkę o miejsce w handlowej czołówce. Pomoże mu giełda.

Rzeszowska

firma rusza w pogoń

za Emperią,

Eurocashem i Bomi

Specjał zapowiada serię przejęć i walkę o miejsce w handlowej czołówce. Pomoże mu giełda.

Nie dla wszystkich firm spowolnienie gospodarcze jest czasem odchudzania i hamowania. Nie brakuje firm, które wręcz podkręcają obroty. Jedną z nich jest rzeszowski Specjał, który podobnie jak Emperia, Eurocash i Bomi równolegle rozwija hurt i buduje sieć sklepów detalicznych. Po cichu, bez wielkiego rozgłosu, umacnia pozycję na południu Polski, szykując się do wielkiego skoku na nowe terytoria.

Teraz delikates

— W tym roku planujemy dwa lub trzy przejęcia. Interesują nas głównie firmy hurtowe, ale rozmawiamy także z detalistami. Z własnych pieniędzy jesteśmy w stanie sfinansować przejęcia firm, których roczne obroty sięgają 50-100 mln zł. Rozmawiamy też o konsolidacji z firmami ponadregionalnymi i ogólnopolskimi. Na takie transakcje będziemy potrzebować finansowania zewnętrznego. Preferowanym przez nas źródłem kapitału będzie giełda — mówi Krzysztof Tokarz, prezes i założyciel firmy Specjał.

Zrobił już rozeznanie w sprawie potencjalnego debiutu, powstrzymuje go kiepska koniunktura na parkiecie.

— Jak tylko upewnimy się, że recesja ominie Polskę, zabierzemy się do pracy nad przygotowaniem debiutu, co zajmie minimum sześć miesięcy. Chcemy być jedną z pierwszych firm, które wejdą na giełdę w czasie kolejnej fali debiutów — mówi Krzysztof Tokarz.

Wyścig po kapitał i prestiż z giełdy nie będzie jednak łatwy. W blokach startowych do debiutu czeka już wiele innych firm, także z branży handlowej (np. Eko Holding czy Bać-Pol). Specjał jednak czuje się mocny. W rozwijanej przezeń franczyzowej sieci Nasz Sklep działa już 1100 punktów w kilku województwach na południu kraju (ich łączne obroty sięgają 1,5 mld zł rocznie). Sieć rozrasta się w tempie około 200 sklepów rocznie.

Specjał wszedł też kilka miesięcy temu w nowy segment, przejmując tarnobrzeską sieć Delikatesy Sezam. W przyszłości chce ją rozwinąć na szerszą skalę. Jego siłą napędową jest jednak działalność hurtowa, która w 2008 r. przyniosła 600 mln zł przychodów. Wzmocniło ją ostatnio uruchomienie nowoczesnego magazynu chłodniczego i mroźni.

— W tym roku spodziewamy się wzrostu sprzedaży do 700 mln zł, i to nie uwzględniając przejęć. Naszym celem jest dalsza ekspansja terytorialna i docelowo zajęcie silnej pozycji na ogólnopolskim rynku tzw. handlu tradycyjnego — mówi Krzysztof Tokarz.

Porządkowanie rynku

Emperia i Eurocash są na razie poza zasięgiem rzeszowskiej grupy, ale do Bomi, trzeciego gracza na rynku, zaczyna się ona już zbliżać. Według fachowców, do tej trójki ma szansę dobić jeszcze dwóch lub trzech silnych graczy, którzy zdołają skonsolidować to, co w branży handlowej jeszcze działa w pojedynkę.

— W Polsce wciąż funkcjonuje kilkaset niezależnych firm hurtowych. Wiele z nich z czasem wypadnie z gry lub wejdzie do większych struktur. Do zagospodarowania jest też co najmniej 30 tys. niezależnych sklepów spożywczych — wylicza Krzysztof Tokarz.

A to oznacza, że zarówno tuzy giełdowe, jak i ścigające je firmy w rodzaju Specjału mają przed sobą jeszcze wiele lat ciężkiej pracy. I szansę na prosperity.

okiem konkurenta

Krzysztof Gradecki, prezes Eko Holdingu

My też widzimy się w czołówce

Trudno dziś przewidzieć, ile firm z polskim kapitałem zdoła wywalczyć i utrzymać silną pozycję w branży handlowej. My na pewno widzimy się w gronie firm odgrywających w niej czołową rolę.

Dla przyspieszenia ekspansji również chcemy uzyskać kapitał z giełdy. Czekamy z tym na poprawę koniunktury. Choć ostatnio nieco się poprawiła, to nie jesteśmy pewni, czy inwestorzy są już gotowi do kupowania akcji debiutantów. Obserwujemy więc rynek i rozmawiamy z doradcami, żeby nie przegapić szansy na udany debiut.

Nie zamierzamy budować własnego hurtu spożywczego. Naszą specjalnością pozostaną supermarkety i hurt drogeryjny.

okiem konkurenta

Andrzej Wojciechowicz, prezes Bomi

Będziemy walczyć o każdy punkt

Ambitne plany rozwoju takich firm jak Specjał odbieramy jako sygnał bardzo pozytywny, zwłaszcza w czasie kryzysu. Pokazuje on, że branża i nasza firma mają nadal duży potencjał rozwoju.

Do tej pory Specjał nie działał na naszym terenie, nie był więc bezpośrednim konkurentem. Dużo więcej miał do czynienia np. z Eurocashem i rozwijaną przez niego siecią Delikatesy Centrum. Jeśli jednak się zetkniemy, będziemy walczyć o każdy punkt sprzedaży. Gdy staniemy ze sobą twarzą w twarz, okaże się, jak silną Specjał stanowi konkurencję. Moim zdaniem, na rynku jest miejsce dla 3-5 dużych grup o profilu zbliżonym do Bomi, Emperii czy Eurocasha.

specjalnie dla Pulsu

Zgadzam się z opinią, że docelowo polski rynek podzieli między siebie 5-6 ogólnopolskich grup handlowych łączących w różnych proporcjach hurt z detalem, tak jak robi to m.in. Emperia. Oprócz tego na rynku detalicznym będzie liczyć się 3-4 silnych graczy międzynarodowych skupiających m.in. sieci hipermarketów, supermarketów i dyskontów. Myślę, że ten kryzys będzie katalizatorem, który przyspieszy konsolidację branży, zwłaszcza wśród firm handlowych z polskim kapitałem. Nie spodziewam się natomiast w tym roku kolejnej fali fuzji i przejęć z udziałem wielkich sieci międzynarodowych. Powinna nadejść w latach 2010-11.

Andrzej Faliński

dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu