Koniec wojny w Iraku przyniósł zmianę nastawienia specjalistów rynku kapitałowego do opłacalności inwestycji w obligacje skarbowe. Te jedne z najbezpieczniejszych papierów wartościowych jeszcze miesiąc temu stanowiły około połowy „wojennych” portfeli inwestycyjnych, jakie na prośbę „PB” stworzyło kilku uznanych doradców inwestycyjnych. Teraz nadszedł czas na bardziej ryzykowne inwestycje. Żaden z doradców nie kupiłby obecnie obligacji! Specjaliści radzą natomiast inwestować kapitał w akcje polskich przedsiębiorstw. Ważne, by były to spółki o solidnych fundamentach. W portfelach przeważają akcje spółek średniej wielkości. Zdecydowanymi faworytami są Dębica i Kęty. Dość niechętnie analitycy odnoszą się do inwestycji w akcje największych spółek, zwłaszcza banków. Z blue chipów jako kandydat do kupna wymieniany jest PKN Orlen. Obserwatorzy oczekują, że rozstrzygnięcie prywatyzacyjne w Rafinerii Gdańskiej będzie korzystne dla płockiego koncernu. Wówczas akcje PKN pójdą w górę.
Umiarkowanie byczo, czyli duzi górą
Postanowił zagrać — jak sam przyznaje — dość agresywnie na średnich spółkach na GPW. Spośród sześciu firm w jego portfelu tylko jedna zalicza się do blue chipów. Jest to PKN Orlen, na zakup którego analityk przeznaczył 20 proc. środków. Bartosz Ostafiński spodziewa się dobrych wyników koncernu po I kwartale oraz widzi szansę na przejęcie przez Orlen kontroli nad Rafinerią Gdańską. Po 10 proc. kapitału analityk BDM ulokował w akcjach Okocimia (nadzieje na ciepłą majówkę przy zimnym piwie), Echa (bardzo duży potencjał, rynek może zacząć wkrótce dyskontować oczekiwaną poprawę wyników), Kogeneracji (mrozy na początku roku powinny pozytywnie wpłynąć na wyniki w I kwartale), Mieszka (rozwojowa strategia) oraz Ropczyc.
Inwestycja w papiery Ropczyc ma charakter czysto spekulacyjny. Jest to papier zapomniany i tani. Analityk przyznaje, że z inwestycją w papiery Ropczyc wiąże się ryzyko związane z niepewnością co do prywatyzacji Polskich Hut Stali. 30 proc. portfela Bartosza Ostafińskiego wypełnia gotówka. Taki udział odzwierciedla jego „umiarkowanie bycze” nastawienie w miesiącu przedreferendalnym.
Tylko BRE Bank pozwoli trochę zarobić
Telekomunikacja Polska oraz BRE Bank mają największą szansę na poprawę wyników w 2003 r. spośród wszystkich spółek z indeksu WIG20. Z uwagi na ryzyko kursowe poprawę wyniku TP SA należy rozpatrywać na poziomie operacyjnym. Wyniki za I kwartał 2003 r. znakomitej większości banków obecnych na GPW rozczarują inwestorów. Wyjątkiem będzie tylko BRE Bank, który zdaniem Flawiusza Pawluka, po trzech miesiącach 2003 r. zanotuje lepszy wynik niż po I kwartale 2002 r. Kolejni reprezentanci WIG20, w które zainwestowałby specjalista CA IB, to Dębica i Kęty. Wprawdzie spółki te notowane są na wysokich poziomach cenowych, co może odstraszać od zakupu akcji.
Flawiusz Pawluk uważa jednak, że przedsiębiorstwa te po raz kolejny zaskoczą rynek wysokimi wynikami w 2003 r. Ster-Projekt będzie miał dobry I kwartał 2003 r., który zakończy dodatnim wynikiem netto, w odróżnieniu od pierwszych kwartałów lat poprzednich. Akcjami spółki nadal handluje się z dyskontem w stosunku do konkurentów: Comarchu i Emaxu. Rolimpex przeżył restrukturyzację i w 2003 r. ostatecznie odbije się od dna.
SARS jeszcze może zaatakować GPW
Analityk stawia sprawę krótko. Epidemia SARS w Azji Południowo-Wschodniej i Kanadzie nie pozostanie bez wpływu na gospodarki krajów, w których wirus poczynił największe spustoszenia. To oczywiście negatywnie odbije się na wartościach indeksów tamtejszych giełd. Analityk Erste obawia się, że w perspektywie najwyżej 3 miesięcy na światowych giełdach nastąpi krach wywołany ekonomicznymi skutkami epidemii wirusa SARS. Jeśli tak się stanie, to ucierpi także warszawska giełda. Na taki scenariusz wydarzeń warto zareagować odpowiednio wcześniej, by zarobić nawet podczas bessy.
Dlatego w 1-miesięcznym horyzoncie inwestycyjnym najlepszą inwestycją na GPW będzie sprzedaż kontraktów terminowych na indeks WIG20. W akcjach spółki Szeptel Paweł Wojtaszek ulokowałby 20 proc. środków z portfela. Jego zdaniem, spółka zostanie wkrótce zlikwidowana, zaś pozostały majątek po podziale da około 4 zł na akcję. Przy obecnym kursie giełdowym firmy z Szepietowa, wynoszącym około 2 zł, warto chyba zastanowić się nad propozycją analityka Erste.
Polskie spółki znów są dobre na wszystko
Oprocentowanie obligacji oraz innych instrumentów dłużnych jest na tyle niskie, że warto spróbować sił na rynku akcji. Nawet przy nie najlepszej sytuacji rynkowej można znaleźć spółki wzrostowe o solidnych fundamentach i dobrej progresji zysku. Jako że dostępność instrumentów zagranicznych na naszym rynku jest dość ograniczona, więc analityk BDM PKO BP proponuje umieścić w portfelu akcje czterech firm z GPW. Akcjami Dębicy warto zainteresować się z kilku powodów. Czynnikiem fundamentalnym jest wysoka progresja zysków i oczekiwane bardzo dobre wyniki za I kwartał. Niebagatelny wpływ na atrakcyjność papieru ma wysoka dywidenda.
Sebastian Słomka nie wyklucza też spekulacji pod ewentualne wycofanie spółki z obrotu. Po wezwaniu Michelina na akcje Stomilu, podobnie może postąpić Goodyear w stosunku do Dębicy. Bardzo dobrych wyników kwartalnych specjalista spodziewa się w przypadku Grupy Kęty. Jego zdaniem, zysk netto po I kwartale może wzrosnąć nawet o 50 proc. w stosunku do analogicznego okresu w roku ubiegłym.