Specjaliści z SSB nabrali rezerwy dla polskiego IT
ZMIANA STANOWISKA: Analitycy SSB postanowili obniżyć rekomendacje dla Prokomu, którym kieruje Ryszard Krauze (na zdj. po lewej), oraz ComputerLandu, którym dowodzi Tomasz Sielicki. Zdaniem SSB, inwestorzy powinni zachowywać się w stosunku do obu spółek neutralnie zważając na wysokie ryzyko związane z zakupem ich walorów. fot. Grzegorz Kawecki, Borys Skrzyński
W datowanym na 7 marca 2000 roku raporcie, analitycy Salomon Smith Barney wskazują na ogromny wzrost znaczenia, tak dla giełdy, jak i całej polskiej gospodarki, rodzimego sektora IT. Zdaniem rekomendujących, spółki zaliczane do branży wysokich technologii, medialne i telekomunikacyjne (TMT) będą w dalszym ciągu nadawały ton warszawskiemu parkietowi.
Specjaliści londyńskiego banku wskazują jednak przy tym na groźbę zmiany trendu i dlatego w większości przypadków obniżyli swoje wcześniejsze rekomendacje. W dłuższej perspektywie uważają jednak, że IT nadal będzie się liczyło na rynku.
Internet przyśpiesza
Obecna liczba użytkowników Internetu w Polsce została określona przez SSB na poziomie około 2 mln, z tego 600 tys. to użytkownicy zarejestrowani. Zdaniem rekomendujących, wartość ta, a takie są oczekiwania rynku, powinna ulec podwojeniu do końca 2000 roku. Dominującą pozycję na rynku w dalszym ciągu utrzymuje należący do Optimusa Onet (45 proc. udziałów). Drugi w tej klasyfikacji jest Prokom, który wraz z Wirtualną Polską posiada 25-proc. udział w polskim rynku internetowym.
Z szacunków analityków SSB wynika, że powszechnie przyjmuje się, iż wycena pojedynczego użytkownika sieci w Polsce powinna oscylować na poziomie 1000 dolarów, czyli jest co najmniej dwu- trzykrotnie niższa niż w Europie Zachodniej i USA.
Światowe echo
Wzrosty na warszawskim parkiecie, jak zauważają twórcy raportu, były echem wydarzeń na rynkach międzynarodowych, na których pod koniec zeszłego roku zaobserwowano gwałtowny wzrost zainteresowania firmami TMT. Spośród grona tych przedsiębiorstw, największe wzięcie miały spółki technologiczne. Mniejszym powodzeniem cieszyły się walory firm telekomunikacyjnych. Tak przynajmniej wynika z ankiety przeprowadzonej wśród menedżerów największych funduszy zarządzających. W przypadku rynków azjatyckich i południowoamerykańskich, wybuch gorączki internetowej spodziewany jest dopiero na ten rok.
Na fali sieciowego zauroczenia zaczęły rosnąć kursy akcji polskich firm, których strategia rozwoju obejmuje działalność internetową. Od listopada zeszłego roku wartość akcji Prokomu wzrosła o 223 proc., Softbanku o 190 proc. ComArchu o 300 proc., ComputerLandu o 100 proc. Niekwestionowanym liderem został Optimus, notując ponad 730-proc. wzrost kursu akcji. Skorzystały na tym także blue chipy powiązane z Internetem, jak przykładowo Telekomunikacja Polska (+90 proc.) oraz Elektrim (+150 proc.). Analitycy SSB zwracają uwagę na fakt, że także szerokie grono mniejszych spółek zaczęło przestawiać się na Internet, nierzadko rezygnując z dotychczasowej działalności.
Zaskakująca Agora
Spośród spółek medialnych najwięcej zyskała na internetowej manii Agora. Biorąc pod uwagę fakt, że w grudniu 1999 roku internetowa strona wydawcy „Gazety Wyborczej” odwiedzana była ponad 3,5 mln razy można w pewnym sensie porównywać ją do Onetu (35 mln odwiedzin). Jednak ze względu na użyteczną zawartość w skali tak narodowej jak i lokalnej, strony Agory dysponują przewagą nad konkurencją.
Zdaniem SSB, obecna wycena polskich spółek TMT ma mało wspólnego z ich fundamentami. Jedynym wytłumaczeniem tak dużej aprecjacji ich wartości jest przenoszenie na polski rynek metod wyceny stosowanych w USA i Europie Zachodniej, które nie zawsze odpowiadają naszym realiom. Najbardziej popularna wycena bazuje na wyliczeniu wartości pojedynczego użytkownika sieci. Różnice w wycenie za pomocą tej metody są jednak ogromne i wynoszą przykładowo 12 513 euro dla Terra (Hiszpania), 4008 euro dla Freeserve (Wielka Brytania) do 1 837 euro w przypadku Tiscali (Włochy).
Sytuacja na warszawskiej giełdzie jest odzwierciedleniem działań inwestorów na zachodnich parkietach. Przy spadku zainteresowania z ich strony firmami TMT należy się liczyć z natychmiastową reakcją GPW.
— Zanim jednak do tego dojdzie, każdy spadek wartości cen akcji polskich spółek zorientowanych na Internet powinien stać się okazją do zakupów ich walorów — konkludują analitycy Salomon Smith Barney.