Specjalista od rynkowych nisz

  • Ewa Bednarz
18-10-2012, 14:07

Krzysztof Maruszewski, specjalista od inwestycji alternatywnych, pomaga innym inwestować w wino, whisky, dzieła sztuki. – Do zarabiania nie zawsze trzeba mieć pieniądze, znacznie ważniejsze są pomysły – mówi.

Zainteresowania zawodowe ma bardzo szerokie. Pierwszą firmę, która wciąż działa, założył w szkole średniej. Dzisiaj czarteruje śmigłowce i samoloty, pasjonuje się inwestycjami alternatywnymi, w swojej firmie Stilnovisti zarządza portfelami wina, whisky i sztuki. Otwiera kolejną spółkę, specjalizującą się w planowaniu podatkowym. Prowadzi też galerię sztuki w Poznaniu i sponsoruje pracownię malarską, bo — jak mówi — sztuka jest jego miłością od zawsze i z nią wiązał plany zawodowe, chociaż udało mu się to dopiero po latach.

Krzysztof Maruszewski stara się nie uzupełniać portfeli inwestycyjnych na aukcjach, bo tam grają emocje, nie rozsądek (FOT. W. Robakowski)
Zobacz więcej

Krzysztof Maruszewski stara się nie uzupełniać portfeli inwestycyjnych na aukcjach, bo tam grają emocje, nie rozsądek (FOT. W. Robakowski)

Portfel zdywersyfikowany

Na pytanie, ile ma firm, Krzysztof Maruszewski śmieje się, że dokładnie nie wie. Po chwili namysłu stwierdza, że ze czternaście. Podkreśla jednak, że część to spółki celowe, więc poważnie zajmuje się tylko kilkoma: Mak Gallery — galerią sztuki, którą niedawno otworzył w Poznaniu, firmą Stilnovisti, która specjalizuje się w inwestycjach alternatywnych, Airtaxi — pośredniczącą w wynajmie samolotów i śmigłowców, oraz agencją Creative PR, która działa od 1998 r. Najmłodszym dzieckiem jest firma Eureka Tax, która będzie pomagała klientom w optymalizacji podatkowej.

Krzysztof Maruszewski odkrył w sobie żyłkę biznesową już w szkole średniej i jako nastolatek założył agencję Creative PR. Miała być agencją artystyczną, ale jej pomysłodawca szybko się zorientował, że na taką działalność nie nadszedł jeszcze czas. A Krzysztof Maruszewski lubi rynkowe nisze. Pierwszy w Polsce utworzył portfele inwestujące w wino, whisky i sztukę. Jemu pierwszemu udało się zbudować portfel samochodów kolekcjonerskich. Airtaxi też miała wypełnić rynkową niszę, choć na pomysł jej utworzenia wpadł przypadkiem.

— Chciałem zrobić żonie niespodziankę i przewieźć ją śmigłowcem do pałacyku, w którym braliśmy ślub. Szukałem firmy, która mi zorganizuje taki przelot, ale nie znalazłem. Doszedłem do wniosku, że na rynku jest luka — wspomina. Airtaxi nie ma własnych samolotów, działa na zasadach brokerskich. Ma jednak kontakty z właścicielami wszystkiego, co lata na świecie. Organizuje przeloty dla firm i osób prywatnych, dostarcza przesyłki do różnych zakątków globu. Lot małym samolotem lub helikopterem kosztuje od 600 do 800 euro za godzinę, a kilkuosobowym samolotem odrzutowym — od 2 tys. euro. W latach 2006-08 był to najbardziej dochodowy biznes Krzysztofa Maruszewskiego.

— Wraz z wybuchem kryzysu sytuacja się zmieniała. Ludzie zaczęli oszczędzać, powstało wiele firm konkurencyjnych. Dzięki temu, że Airtaxi nie wymaga nakładów finansowych, nadal prosperujemy, choć zleceń jest znacznie mniej — przyznaje Krzysztof Maruszewski. Wychodzi z założenia, że jak przeloty będą, to zarobi, a jak nie, to nie. Na takie podejście może sobie pozwolić właśnie dlatego, że to nie jedyny jego biznes.

Recepta na kryzys

Teraz najbardziej dochodowe stały się inwestycje alternatywne. Krzysztof Maruszewski liczy również na powodzenie firmy Eureka Tax. Jego zdaniem, coraz więcej osób szuka oszczędności, a coraz mniej inwestuje.

— Na rynku pozostali tylko dojrzali inwestorzy, którzy mają duże pieniądze i nie boją się wykorzystać korekty do zakupów. Widać to np. po naszym portfelu wina. Spadki indeksów były bardzo silne, ale gdy wskaźniki zaczęły lekko odbijać, klienci powrócili do zakupów. Nie czekają, aż ceny wzrosną — tłumaczy.

Jest spokojny, bo klienci, którzy są z nim od początku, przeżyli już dwie korekty, a i tak bardzo dużo zarobili. Spokojny jest również przy uzupełnianiu portfeli inwestycyjnych, którymi zarządza. Stara się nie kupować na aukcjach, bo tam grają emocje, a nie rozsądek.

— Dajemy swoją cenę, ale jak widzimy chętnych do licytacji, to się wycofujemy. Dla nas tylko cena wywoławcza jest okazyjną. Tak samo jest na aukcjach wina i whisky — trunki, które są warte np. 10 tys. funtów, mogą kosztować 15-18 tys. funtów tylko dlatego, że ktoś chciał koniecznie mieć akurat tę skrzynkę czy butelkę i nie ma dla niego znaczenia, że przepłaca… A może nawet nie jest tego świadomy — śmieje się Krzysztof Maruszewski.

Oszczędza nie tylko pieniądze klientów. Sam też nie lubi nimi szastać. Ma biuro tylko w Poznaniu, nie w Warszawie. Zakłada firmy, na których ma nadzieję zarobić, ale nie wkłada w nie dużych pieniędzy, więc jak coś nie wyjdzie, to nie straci. Sam zarządza swoimi biznesami, znajduje partnerów, utrzymuje kontakty z klientami.

— Moja praca to bardziej relacje i zaangażowanie niż wydatki. Osobiste dotarcie do odpowiednich osób przynosi najlepsze efekty. Lepsze niż reklama — zapewnia. Nie oznacza to, że pracuje sam. W biurze zatrudnia sześć osób, dwie wspomagają go w zarządzie.

Galeria marzeń

Krzysztof Maruszewski dopiero po 14 latach pozwolił sobie na odrobinę szaleństwa. Spełnił marzenia i otworzył Mak Gallery, w której wystawiają swoje prace Jakub Czyszczoń, Piotr Łakomy.

— Zawsze chciałem handlować dziełami sztuki. Kolekcjonujemy z żoną sztukę młodych artystów, zaczynamy też kupować klasyków. Chciałbym mieć całą kolekcję prac Jana Berdyszaka i Izabelli Gustowskiej. Na razie to pojedyncze zakupy — rozmarza się.

Z miłości do sztuki sponsoruje również pracownię w centrum Poznania. Pracują tam Honza Zamojski, Jakub Czyszczoń, Piotr Łakomy i Agnieszka Grudzińska. Obrazy Radosława Szlagi i Honzy Zamojskiego kupował, kiedy obaj byli na początku artystycznej drogi. Ma więc wyczucie do inwestycji w tej dziedzinie.

— Zobaczyłem, że na sztuce da się zarobić, choć to czasochłonny biznes i potrzebuje gotówki. Artystów trzeba przecież wypromować. Ale jak się uda, to zyski są ponadprzeciętne — zapewnia. Nie dla pieniędzy to jednak robi. Dobrze się bawi i tak to traktuje.

Krzysztof Maruszewski

Biznesmen. Prezes firmy inwestycyjnej Stilnovisti, agencji Creative PR, firmy Airtaxi, pośredniczącej w wynajmie samolotow i śmigłowców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: EWA BEDNARZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Specjalista od rynkowych nisz