Specjalista pomoże dobrać i wylicytować dzieła

Agata Ałykow
14-09-2011, 00:00

Art banking to nowa forma zarabiania, oferowana przez instytucje finansowe. Dzięki niej zamożni w elegancki sposób mogą stać się jeszcze zamożniejsi.

Art banking to nowa forma zarabiania, oferowana przez instytucje finansowe. Dzięki niej zamożni w elegancki sposób mogą stać się jeszcze zamożniejsi.

Ekskluzywny Art Banking Club to stowarzyszenie osób i instytucji, które same siebie nazywają rotarianami sztuki. Działają w dziewięciu wielkich miastach, m.in. w: Genewie, Hongkongu, Moskwie i Nowym Jorku, organizując wystawy, spotkania, wydarzenia towarzyskie. Przynależą doń nie tylko przedstawiciele instytucji finansowych, ale także właściciele galerii sztuki czy firm wytwarzających dobra luksusowe. Członkostwo w klubie jest limitowane i płatne. Roczny abonament w kasie VIP wynosi 3 tys. CHF. Dostać się tu można z polecenia i po wypełnieniu obszernej ankiety, w której pytają nie tylko o sprawy najbardziej podstawowe, ale także o pozycję zawodową, tytuły naukowe i arystokratyczne. Czym zajmują się rotarianie sztuki? W dużym uproszczeniu — ustalaniem, na jakim artyście i jego pracy można dobrze zarobić. To oni sprawiają, że ten czy ów malarz, fotografik czy rzeźbiarz staje się gwiazdą lub spada z artystycznego firmamentu.

W Polsce art banking nie jest jednak zarezerwowany dla krezusów i najbogatszych klientów banków. Na rynku działają też nieżelazne firmy doradcze. Z ich pomocą można zacząć swoją przygodę z inwestowaniem w sztukę nawet z niewielkimi sumami. Przykładem może być Wealth Solutions, gdzie rekomendowana kwota inwestycji to 20 tys. zł

W imieniu nabywcy

Art banking to usługa proponowana klientom w ramach private bankingu, a polegająca na profesjonalnej pomocy w kolekcjonowaniu dzieł sztuki. Klient otrzymuje pomoc w kupowaniu, wycenie i potwierdzeniu autentyczności dzieł. Bank ocenia także stan techniczny przedmiotu i odnosi planowany zakup do sytuacji na rynku dzieł sztuki. Poza tym reprezentuje swojego klienta na aukcjach, negocjuje cenę oraz pozostałe warunki transakcji. Organizuje bezpieczny transport, przechowywanie, ubezpieczenie i konserwację eksponatów.

Jako pierwszy tę formę lokowania pieniędzy zaproponował w 1998 r. szwajcarski bank UBS. W swoich strukturach ma od tamtego czasu departament Art Banking and Gold Numismatics, którego zadaniem było pozyskiwanie dla zamożnych klientów dzieł sztuki czy zbiorów kolekcjonerskich. Ale na tym nie koniec — UBS finansuje także targi sztuki organizowane w Bazylei.

Skąd takie zainteresowanie instytucji finansowych inwestowaniem w sztukę? Z prostych wyliczeń finansowych. Prace artystyczne to unikaty nie powiązane z wahającymi się kursami giełdowymi, rynkiem obligacji czy spadającymi lub rosnącymi cenami kruszców. Przynoszą spore zyski choć w dłuższej, bo wieloletniej perspektywie. Banki zachęcają więc swoich najzamożniejszych klientów do ulokowania w ten sposób do 10 procent portfela inwestycyjnego.

Zachodnioeuropejskie banki oferują klientom pełną obsługę w zakresie art bankingu. Poza UBS można skorzystać z pomocy w nabywaniu dzieł sztuki np. ze strony Credit Suisse czy Deutsche Bank. A jak jest u nas? Inwestowanie w sztukę proponują m.in. Pekao, Noble Bank czy BZ WBK, choć nie w tak rozległej formie jak UBS. Współpracują przy tym z domami aukcyjnymi, negocjując dla klientów np. zniżki na zakup upatrzonych dzieł. Niekoniecznie trzeba jednak iść do banku, by inwestować w sztukę. Można skorzystać z pomocy wyspecjalizowanych doradców finansowych, którzy oprócz art bankingu proponują także inne formy lokowania pieniędzy.

Inne inwestowanie

— Sztuka tradycyjnie zaliczana jest do klasy aktywów emocjonalnych. Traktowanie jej jako prostego zamiennika innych form lokaty kapitału, takich jak np. akcje, jest nieporozumieniem — zakup sztuki wymaga od klienta dużo większego zaangażowania, o wiele niższy jest też poziom płynności takiej inwestycji — przyznaje Izabela Jabłońska, doradca ds. sztuki w New World Alternative Investments.

Klienci nie tylko chcą na nich zarabiać, ale także realizować swoje pasje. Podejście czysto inwestycyjne zdarza się niezwykle rzadko — najczęściej ewentualne zyski w przyszłości są jedynie dodatkiem do satysfakcji i prestiżu płynących z posiadania wartościowej pracy.

Czy na każdym obrazie można zarobić krocie? Oczywiście, że nie. Prace plastyczne podlegają modom, wiele zależy od historii dzieła, aktywności twórcy, renomy jego nazwiska oraz stanu technicznegoprzedmiotu. Trudno więc ocenić, który obraz lub rzeźba od chwili zakupu do dnia sprzedaży na tyle zyska na wartości, by transakcja przyniosła wysoki zysk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agata Ałykow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Specjalista pomoże dobrać i wylicytować dzieła