Spedytorzy z GPW nie potrafią przerwać niechęci inwestorów
Branża spedycyjna na GPW, z uwagi na jedynie dwóch reprezentantów, traktowana jest nad wyraz marginalnie.
Zarówno walory cieszyńskiego Caspolu, jak i warszawskiego Trans Universal Poland kwotowane są na rynku wolnym w systemie jednokrotnego fixingu. Obie spółki zadebiutowały na parkiecie w 1999 roku i co ciekawe, przy takiej samej cenie (3 zł). Odnosząc ją do obecnej wyceny giełdowej obydwu przedsiębiorstw łatwo zauważyć, że walory te nie cieszą się praktycznie żadnym zainteresowaniem giełdowych graczy. O ile jednak w przypadku Caspolu kurs kilkakrotnie przekroczył poziom debiutu osiągając historyczne maksimum na poziomie 3,40 zł, o tyle w przypadku TUP cena z pierwszego notowania nie została nigdy przebita. Kursy spedytorów od początku 2000 roku znajdują się w silnym trendzie spadkowym i obecnie niemal z sesji na sesję osiągają kolejne minima cenowe. W przypadku Caspolu różnica w stosunku do ceny debiutu wynosi obecnie około 50 proc. Jeszcze gorzej przedstawia się wycena TUP, jego przecena sięga ponad 75 proc.
Tak ostra deprecjacja obu spó- łek to przede wszystkim efekt rosnących kosztów ich działalności, które w widoczny sposób wpływają na osiągane wyniki finansowe. Do ich znacznego pogorszenia doszło już pod koniec 1999 roku. O ile jednak Caspolowi udało się ten rok zamknąć jeszcze niewielkim zyskiem, o tyle TUP poniósł już stratę netto. Miniony rok pogłębił kryzys. Brakuje co prawda oficjalnych danych za cały 2000 rok, ale z analizy wyników po trzech kwartałach wynika, że spółki prawdopodobnie poniosą straty. Na koniec września 2000 r. strata Caspolu wynosiła 248 tys. zł, zaś TUP — 2,1 mln zł.
Atrakcyjność tych walorów zmniejsza dodatkowo tak zwana kwestia inwestorska. Giełdowi gracze, którzy lubią grać pod wezwania, praktycznie nie mają co liczyć na wejście do którejś ze spó- łek inwestora branżowego, co na pewno jest jednym z czynników niekorzystnie wpływających na wycenę rynkową tych walorów.