SPEKULANCI MOGLI ZAROBIĆ NA POLISIE
Resort finansów i PUNU nadal nic nie wiedzą o kandydacie na inwestora
OSTRA GRA: Zapowiedź wejścia inwestora do Polisy, kierowanej przez Stanisława Gutka spowodowała boom na jej akcje. fot. Borys Skrzyński
Inwestor, który w piątek kupił akcje Polisy, wczo- raj mógł się czuć bogatszy o 129,5 proc. Podstawy tego bogactwa są jednak bardzo kruche, bo branża nie wierzy w odzyskanie przez spółkę licencji.
Od piątku do poniedziałku rynkowa wartość Polisy wzrosła o ponad 11 mln zł. Taki wymiar miał spekulacyjny wzrost kursu akcji spółki, która nadal broni się przed bankructwem. Wczoraj w notowaniach jednolitych za akcję płacono po 1,40 zł. Notowania ciągłe zaczęły się od 1,59 zł, potem kurs poszybował aż do 1,80 zł, by pod koniec handlu ustabilizować się na poziomie 1,63 zł.
Był to efekt podania w piątkowe popołudnie informacji o planowanym wejściu kapitałowym do Polisy niemieckiej firmy Tachyion TIeV Office Germany. Miałaby ona objąć łącznie 110 mln akcji serii R1 i S1 oraz papiery kolejnych emisji.
Sceptyczna konkurencja
Zdaniem przedstawicieli branży, ostatnie wydarzenia na giełdzie mają spekulacyjny charakter.
— Nasz rynek kapitałowy dojrzał już na tyle, że pojawiły się na nim tzw. papiery śmieciowe, które pozwalają inwestorom na realizację wysokich zysków, jednak obarczone są równie wysokim ryzykiem — twierdzi Piotr Śliwicki, prezes STU Hestia Insurance.
— Uzdrowienie Polisy jest niemożliwe — twierdzi pragnący zachować anonimowość prezes dużego towarzystwa majątkowego.
Wiara w reinkarnację
Stanisław Gutek, prezes Polisy, twierdzi, że rozmawiał z firmą Tachyion już od września, jednak w momencie odebrania licencji Polisie niemiecki inwestor nie był gotowy do wpłacenia zaliczki na poczet nowych emisji. Informacjom tym zaprzeczają jednak zarówno PUNU, jak i Ministerstwo Finansów.
— Do tej pory Polisa nie przekazała do PUNU jakichkolwiek informacji na temat inwestora — powiedziała nam Dorota Habich, rzecznik prasowy PUNU.
Także Ryszard Petru, doradca ministra finansów, mówi, że resort jest zaskoczony tymi informacjami.
Multiagentura
Rynek ubezpieczeniowy spekuluje, czy informacja o inwestorze nie jest kolejnym wybiegiem prezesa Gutka. Z jednej strony pozwala to wtajemniczonym na realizację zysków ze sprzedaży akcji, z drugiej, odwraca uwagę nadzoru od tworzonej firmy multiagencyjnej, która pozwoliłaby wyprowadzić z Polisy jej klientów.
Giełdowe szaleństwo
Na początku grudnia cena akcji Polisy wahała się w przedziale 36-55 groszy. Pod koniec listopada przy cenie 36 groszy gwałtownie wzrosła wartość obrotów. W pierwszych dniach grudnia obroty podwoiły się -— kurs wzrósł aż o 48,6 proc. Niewykluczone, że by to skutek skupowania papierów przez akcjonariuszy, którzy spodziewali się wejścia inwestora. Największy obrót akcjami Polisy zanotowano 10 grudnia. Właściciela zmieniło wówczas 634,5 tys. walorów.
Kolejny duży wzrost ceny zanotowano w ostatni czwartek. Akcje podrożały w trakcie fixingu o 13,2 proc. i były notowane po 60 groszy. Ponad dwukrotnie wzrosła również wartość obrotów. Właściciela zmieniło prawie 719 tys. papierów, podczas gdy na poprzedniej sesji wolumen obrotu wynosił niecałe 284,5 tys. akcji. Na następnej sesji akcje Polisy zdrożały jednak już tylko o 1,7 proc. Dopiero potwierdzenie wiadomości o wejściu do spółki inwestora ożywiło rynek. W trakcie wczorajszego fixingu skokowi notowań Polisy towarzyszył wzrost obrotów prawie o 43 proc.