Spokój i konsekwencja to recepta na korekty

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2007-01-15 00:00

Akcje są bardzo drogie, korekta nieunikniona — słychać zewsząd. Czas sprzedać jednostki funduszy? A może dokupić?

Co robić podczas spadków — sprzedawać czy kupować?

Akcje są bardzo drogie, korekta nieunikniona — słychać zewsząd. Czas sprzedać jednostki funduszy? A może dokupić?

Kilkuletnia hossa przyniosła inwestującym w fundusze inwestycyjne spore zyski. Ma też ciemną stronę.

— Liczba, a przede wszystkim wartość debiutów spółek na giełdzie w 2006 r. nie dorównały napływowi środków do funduszy akcyjnych. Pieniądze zostały więc skierowane do zakupów starych firm, co wywindowało kursy niektórych z nich do bardzo wysokich poziomów — mówi Łukasz Kwiecień, dyrektor ds. Investment Communication w Pioneer Pekao.

Niektórzy analitycy dodają, że poziom jest już oder-wany od wyników firm. A to sygnał zbliżającej się ko- rekty.

Mocne nerwy

Co robić, gdy indeksy giełdowe pójdą mocno w dół, a wartość jednostki naszego funduszu spadnie o 10 proc.?

— Klienci nie powinni dać się ponieść emocjom. Przyjętą strategię inwestycyjną należy konsekwentnie realizować. Nerwowe ruchy mogą doprowadzić do strat — mówi Artur Czerwiński, dyrektor departamentu zarządzania BPH TFI.

Rzeczywiście, sprzedaż jednostek po spadkach oznacza straty. Do tego czasu jest ona tylko na papierze. Lepiej więc przeczekać i pozwolić funduszowi odrobić straty. Jest jeden warunek — trzeba mieć podstawy, by wierzyć, że spadki są przejściowe i wkrótce dobra koniunktura powróci. Na razie wszelkie prognozy dla polskiej giełdy są dobre.

Spadki to też dobry moment do zakupów. Wartość jednostek poszybowała w górę podobnie jak kursów. Warto więc wykorzystać moment, gdy spadnie. Tym, którzy wątpią w to, że będzie rosła, warto przypomnieć, że już rok temu niektórzy analitycy mówili, że hossa trwa zbyt długo i nadciąga bessa.

Dziś inwestorzy kupujący dopiero jednostki funduszy powinni uwzględnić, że w pierwszej fazie mogą tracić. Nie powinno ich to jednak zrażać. Fundusze to z założenia inwestycja długoterminowa. Zysków należy oczekiwać w perspektywie kilku lat. Nie warto też śledzić zmian wartości jednostki z dnia na dzień.

Rozpędzony pociąg

Trudniejsza jest sytuacja tych, którzy w tym roku planowali zakończenie inwestycji. Jeśli zbiegnie się to z korektą, spora część zysku zostanie pożarta. Jest na to recepta — przenieść kapitał do bezpiecznych funduszy. Specjaliści podpowiadają dwa sposoby.

— Można jednorazowo przenieść wszystko do funduszu obligacji lub podzielić środki na kilka części i dokonywać konwersji stopniowo. To drugie rozwiązanie jest korzystniejsze, bo dochodzi do uśrednienia ryzyka i zyskowności — radzi Zbigniew Jagiełło, prezes Pioneer Pekao TFI.

Takie rozwiązanie ma tylko jeden minus: trzeba umieć powiedzieć sobie dość i wysiąść z rozpędzonego pociągu. Zawsze jest pokusa, by poczekać jeszcze kilka dni i zarobić. Dlatego korekta może być dobrym bodźcem.