Spokój niestety kosztuje

Kazimierz Kirejczyk
24-06-2008, 00:00

W obecnej sytuacji na rynku (spadek tempa sprzedaży, konieczność rywalizowania o klienta ) powodzenie przedsięwzięcia deweloperskiego zależy od uzyskania finansowania. Banki będą uzależniały uruchomienie kredytów od osiągnięcia przez dewelopera określonego poziomu sprzedaży. Natomiast klienci nie będą skłonni podejmować decyzji o zakupie na wczesnym etapie inwestycji bez gwarancji bezpieczeństwa wpłacanych zaliczek. Rachunek powierniczy daje szansę rozwiązania problemu, choć zależeć na nim będzie przede wszystkim deweloperom i klientom — a nie bankom.

Banki powinny jednak oferować takie rozwiązanie po to, by nie dopuścić do ograniczenia skali finansowania i w konsekwencji pogorszenia koniunktury. Nie ma gwarancji, że to rozwiązanie stanie się standardem. Żadna ustawa nie zmusi banków do udzielania kredytów w sposób zwiększający ryzyko z ich perspektywy.

Zabezpieczenie — w razie bankructwa — 100 proc. pieniędzy wpłacanych przez klientów, stawiałoby ich na uprzywilejowanej pozycji. Pytanie, kto za to zapłaci? Jeśli ustawa nie przerzuci kosztów ryzyka na podatników, to zapłacić musi klient, co w praktyce oznacza: zapłać 5 proc., to dostaniesz gwarancję, że oddamy ci całe 100 proc. To, czy cena bezpieczeństwa wyniesie 5 czy 3 proc. i czy zostanie ukryta w cenie lokalu, kosztach rachunku powierniczego czy kredytu, ma znaczenie drugorzędne — bezpieczeństwo zawsze musi sporo kosztować.

Kazimierz Kirejczyk

prezes REAS, firmy doradczej na rynku mieszkaniowym

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Kirejczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Spokój niestety kosztuje