Spokojnie. To tylko awaria

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2008-10-28 00:00

Były szef PKO BP zdał egzamin na prezesa. Na razie przed ukraińskim bankiem centralnym. Teraz przeegzaminuje go rynek.

Rafał Juszczak opowiada o kryzysie na Ukrainie, zachowaniu klientów instytucji finansowych i swojej nominacji

Były szef PKO BP zdał egzamin na prezesa. Na razie przed ukraińskim bankiem centralnym. Teraz przeegzaminuje go rynek.

Rafał Juszczak znalazł się w nielicznym gronie Polaków, którzy mają wszystkie uprawnienia do kierowania bankiem na Ukrainie. Były szef PKO BP (do maja tego roku) w ubiegłym tygodniu zdał egzamin przed Narodowym Bankiem Ukrainy (NBU) — z naszych informacji wynika, że uzyskał jeden z najlepszych wyników — i może już oficjalnie tytułować się prezesem First Ukrainian International Bank (FUIB), którym kieruje od lata tego roku. Bank należy do grupy kapitałowej miliardera Rinata Achmetowa i na razie zajmuje 14. lokatę na rynku. Rafał Juszczak przejmując stery FUIB, zapowiedział, że wprowadzi go do pierwszej ligi ukraińskich banków. Czy kryzys finansowy, który Ukrainie dał się znacznie bardziej we znaki niż innym krajom regionu, każe zweryfikować te plany?

— Sytuacja jest bardzo trudna z wielu względów, jednak z zewnątrz, z perspektywy Polski, wygląda znacznie gorzej niż od środka — ocenia Rafał Juszczak.

Oni już to znają

Różnica polega na tym, że Ukraińcy spokojnie podchodzą do problemu. I mimo że NBU zakazał zrywania lokat przed terminem wygaśnięcia, pojawiły się ograniczenia w dostępie do gotówki w bankomatach, a do klientów dwóch banków ktoś wysyłał SMS-y, żeby szybko wyciągali pieniądze od przyszłych bankrutów. Na Ukrainie nie ma oznak paniki, przed oddziałami banków nie tworzą się kolejki.

— Dla Ukraińców nie jest to sytuacja nowa. Mają za sobą doświadczenia kryzysu rosyjskiego z końca lat 90. i zawirowań związanych z pomarańczową rewolucją, kiedy banki też wprowadziły pewne ograniczenia — mówi Rafał Juszczak.

Spokój wobec nawałnicy, jaka przewala się przez rynki, ma jednak także negatywne skutki. Przekonanie, że "my to już znamy", może spowodować, że Ukraińcy zbagatelizują kryzys, którego przyczyny są znacznie głębsze niż poprzednich dwóch.

— Tutaj problem ma charakter strukturalny i nie dotyczy tylko sektora finansowego. Ukraińska gospodarka wymaga głębokich zmian — wyjaśnia szef FUIB.

Potrzeba gwarancji

Żeby do nich doszło, musi tam ustabilizować się sytuacja polityczna. A to potrwa. Dlatego ważne są działania doraźne. Rafał Juszczak chwali decyzję Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który chce pożyczyć Ukrainie 16,5 mld USD.

— Ukraina już teraz jest mocno zadłużona, ale potrzebuje pieniędzy na ustabilizowanie sytuacji. W Polsce mówi się o braku zaufania między bankami. Tutaj go zupełnie nie ma — wyjaśnia Rafał Juszczak.

W Polsce brak płynności na rynku międzybankowym polega na tym, że banki nie pożyczają sobie pieniędzy na dłuższe terminy. Na Ukrainie mają problem z domknięciem dziennych pozycji.

— Akcja kredytowa rozwijała się znaczne szybciej niż depozytowa. Każdy ma większe lub mniejsze problemy z płynnością. Kredyty korporacyjne udzielane są bardzo selektywnie. Depozyty wprawdzie nie rosną, ale też nie spadają — opisuje sytuację sektora szef FUIB.

Ukraińcy zdecydowanie wolą mieć pieniądze pod ręką, niż wpłacać je do banków. Dlatego Rafał Juszczak uważa, że być może NBU, wzorem innych krajów, powinien wprowadzić stuprocentowe gwarancje dla depozytów ludności.

3

mld USD Tyle pieniędzy w kilkanaście dni Ukraińcy wypłacili z lokat bankowych. Co najmniej trzy z kilkunastu liczących się banków mają poważne problemy z płynnością. Jeden został objęty nadzorem komisarycznym. Dwa tygodnie temu Kijów zwrócił się do Międzynarodowego Funduszu Walutowego o pożyczkę, żeby chronić hrywnę przed osłabieniem i zabezpieczyć banki ukraińskie na wypadek braku funduszy na prowadzenie działalności. Wczoraj fundusz obiecał pożyczyć Ukrainie 16,5 mld dolarów. Na liście kredytobiorców są jeszcze Węgry oraz Białoruś.

strata kredobanku

Na Ukrainie działa około 170 banków. 30. na liście jest Kredobank, należący do PKO BP. Niedawno pisaliśmy o rezerwach, jakie musiał utworzyć na zagrożone kredyty, i stracie, jaką poniósł. W piątek agencja Interfax-Ukraina podała, że Kredobank miał po dziewięciu miesiącach tego roku 42 mln hrywien straty, z czego 40 mln powstało w trzecim kwartale.

Eugeniusz Twaróg