Do tego czasu uwagę części inwestorów przykuć może rozwój wydarzeń w Japonii, gdzie we wtorek BoJ podejmie decyzję ws. stóp procentowych. Choć nadal oczekuje się tu pozostawienie stopy podstawowej na poziomie 0,5%, ryzyko decyzji alternatywnej przesunęło się z podwyżki w kierunku obniżki. O ile sama decyzja może nie być rozstrzygająca, w piątek poznamy jeszcze raport z grudniowego posiedzenia BoJ oraz dane o cenach konsumenta za ostatni miesiąc minionego roku. Ponadto w środę podane zostaną wstępne wskaźniki koniunktury w przemyśle i usługach strefy euro (PMI) – oczekuje się odpowiednio 52,2 i 52,8 pkt.
Waluty – Koniec marzeń o 1,50?
Mniejsza ilość danych makroekonomicznych nie koniecznie oznaczać będzie nudę na rynku walutowym. Do takich sugestii skłania rozwój wydarzeń z minionego tygodnia. Zgodnie z tym czego można było oczekiwać po nieudanej próbie ataku na listopadowe maksimum (1,4965) euro pozostawało w defensywie, mimo iż zdecydowana większość danych mogła by przemawiać raczej za osłabieniem dolara. Czynnik techniczny okazał się jednak na tyle istotny, iż kurs EURUSD już w minionym tygodniu obniżył się do 1,46, zaś na początek bieżącego zniżkował dalej w okolice 1,4530. O ile nie wydarzy się nic nieoczekiwanego bardzo realne jest zejście w okolice grudniowych minimów na poziomie 1,4309. Przełamanie tego wsparcia z kolei, groziłoby uformowaniem się podwójnego szczytu i dłuższym odwróceniem relacji na eurodolarze.
Słaba postawa amerykańskich indeksów giełdowych jeśli już przekładała się na notowania jena, który co prawda w wyniku rozwoju sytuacji na EURUSD osłabił się nieco w drugiej połowie minionego tygodnia, ale dziś rano znów zyskuje. Kurs USDJPY znajduje się obecnie na poziomie 106,45 i ewentualną przeszkodą dla jego dalszych spadków jest właśnie minimum z zeszłego tygodnia, czyli 105,93. Umocnienie się jena w momencie, kiedy do dolara traci euro przekłada się oczywiście na spory spadek EURJPY – dziś ta para notowana jest już poniżej 155 (154,59) i wydaje się, iż w najbliższym tygodniu również będzie tu bardzo ciekawie. Ciągle niejednoznaczna sytuacja panuje na parach GBPUSD oraz USDCHF. W tym pierwszym przypadku ciągle bronimy wsparcia w okolicach 1,95, choć osłabianie się euro zwiększa ryzyko jego przełamania. Słabsze euro nie daje również szans na nowe rekordy frankowi szwajcarskiemu, który jednak z drugiej strony zyskuje na wzrostach wartości jena i w rezultacie niewykluczone są ograniczone wahania w granicach 1,10 – 1,1050.
To co dzieje się na rynkach bazowych nie sprzyja notowaniom złotego i efektem
jest styczniowa korekta. W pierwszej kolejności złym sygnałem jest spadek
notowań EURUSD, co oznacza, iż pożyczki dolarowe lokowane na rynkach
wschodzących będą spłacane. Dodatkowo tempo spadków na Wall Street (zeszły
tydzień był najgorszy od 2002 roku) oraz w efekcie umocnienie jena stanowi
kolejny czynnik zachęcający inwestorów zagranicznych do skracania pozycji w
złotym. W rezultacie USDPLN już w piątek wzrósł w okolice 2,4775, zaś EURPLN
zwyżkowało do 3,6250. O ile nie zajdzie zmiana w czynnikach na rynkach bazowych
trudno będzie oczekiwać odwrócenia tej tendencji. Wydaje się że całkiem realny
jest test poziomu 2,50 na USDPLN już na początku bieżącego tygodnia. Wzrastać
będzie też – choć w wolniejszym tempie – kurs EURPLN, a także CHFPLN i
GBPPLN.
Surowce – Sztorm pomaga cenom ropy
Sztorm w zatoce meksykańskiej przyczynił się do czasowego zamknięcia kilku
terminali eksportowych, co przełożyło się na wzrost cen ropy i jednocześnie
pomogło obronić dotychczasowe poziomy wsparcia. Wzrost w okolice 89,50 USD
okazał się jednak tymczasowy, gdyż większość czynników jest obecnie dla rynku
ropy niekorzystna. Złe perspektywy gospodarcze i spadki na giełdach to
najważniejszy sojusznik grających obecnie na spadki. Do tego doliczyć należy
jeszcze spadek EURUSD, który na początek obecnego tygodnia sprowadził notowania
ropy do 88,80 USD w przypadku gatunku Brent. Do wzrostu na tym rynku konieczne
będą zatem chyba dalsze nieoczekiwane wydarzenia, choć jak wiadomo, na tym rynku
jest o nie relatywnie łatwo.
Zła sytuacja na giełdach
i efekt dywersyfikacji portfeli pomaga większości z pozostałych surowców. Mimo
spadku EURUSD ciągle dość stabilne są notowania metali szlachetnych. Złoto po
spadkach z końca ubiegłego tygodnia utrzymuje się powyżej 875 USD za uncję, zaś
srebro zdołało nawet podrożeć powyżej 16 USD. Mimo złej koniunktury ceny miedzi
utrzymują się powyżej 7000 USD za tonę. Na tym rynku istotne są bowiem również
zapasy, a te obecnie są najniższe od dwóch miesięcy.
Przemysław
Kwiecień
X-Trade Brokers Dom Maklerski
S.A.
[email protected]