Spółka osobowa może przetrwać śmierć wspólnika

Sylwia Wedziuk
opublikowano: 2011-12-05 00:00

Na wypadek śmierci biznesowego partnera trzeba obmyślić plan sukcesji

Komplikacje prawne i finansowe po śmierci wspólnika spółki osobowej wynikają z powszechnie obowiązujących przepisów prawa rodzinnego, spadkowego i handlowego. Wskutek zastosowania tych przepisów mogą powstawać koszty, takie jak wypłata ekwiwalentu, czy zobowiązania względem fiskusa. Wielu nieprzyjemności można jednak uniknąć, jeśli odpowiednio wcześniej wspólnicy zadbają o sporządzenie dobrego planu sukcesji.

Osobowe mniej elastyczne

— Forma zarządzania spółkami osobowymi jest inna niż w przypadku spółek kapitałowych — zdecydowanie bardziej hermetyczna, polegająca na wiedzy i zdolnościach samych właścicieli, niepozwalająca tak elastycznie reagować na przypadki losowe — zaznacza Marzena Gąsiorek-Nagórka, dyrektor Corporate Finanse w KBC Securities.

Tym bardziej wspólnicy takich spółek powinni zdawać sobie sprawę, jak wiele zależy od tego, czy wezmą sprawę w swoje ręce i odpowiednio wcześniej zabezpieczą przyszłość firmy. Przede wszystkim powinni wiedzieć, że dwuosobowa spółka cywilna po śmierci jednego ze wspólników nie może funkcjonować jednoosobowo. Nawet jeśli jej likwidacja leży w intencjach wspólników, potrzebne są pieniądze na rozliczenie ze spadkobiercami zmarłego wspólnika, wywiązanie się ze zobowiązańwzględem kontrahentów czy też spłacenie zaciągniętych wcześniej kredytów, jeśli bank nie zgodzi się na ich przepisanie na pozostającego wspólnika. Ważna jest analiza zapisów w umowie spółki, ale wiele problemów wynika także z samej konstrukcji prawnej spółki cywilnej.

— Warto pamiętać, że to wspólnicy, a nie spółka jako taka, występują w obrocie gospodarczym, wobec tego śmierć jednego z nich może się wiązać z wygaśnięciem określonych stosunków prawnych (np. umowy), które związane było bezpośrednio ze zmarłym (jeśli nie było podpisu drugiego wspólnika) — przestrzega Łukasz Martyniec, prawnik z kancelarii Wealth Management Group.

Lepsza jawna niż cywilna

Niektóre problemy rozwiąże przekształcenie spółki cywilnej w spółkę jawną. Nie znikną dzięki temu wszystkie komplikacje związane ze śmiercią wspólnika, ale w wielu przypadkach możliwe będą inne rozwiązania prawne. Dwuosobowa spółka jawna także co do zasady podlega likwidacji, jeśli jeden ze wspólników umrze. Jednak istnieje możliwość zastrzeżenia w umowie, że w takiej sytuacji w miejsce zmarłego wspólnika wchodzą spadkobiercy. Niestety przepisy nie są w tej kwestii jednoznaczne.

— W doktrynie można się spotkać z opiniami, że śmierć jednego ze wspólników dwuosobowej spółki jawnej zawsze prowadzi do rozwiązania spółki — mówi Tomasz Wickel, aplikant radcowski w kancelarii Spaczyński, Szczepaniak i Wspólnicy.

Rozwiązaniem może się okazać dopuszczenie do spółki dodatkowego wspólnika z prawem do minimalnego udziału w zyskach.

— Dzięki temu nawet w przypadku śmierci jednego ze wspólników nie powinno być wątpliwości co do możliwości dalszego trwania spółki jawnej, pod warunkiem że możliwość taka będzie wynikała z zapisów umowy spółki, a w razie ich braku, że pozostali wspólnicy postanowią niezwłocznie o dalszym trwaniu spółki — przekonuje Tomasz Wickel. Natomiast w przypadku wieloosobowej spółki jawnej łatwiej jest przewidzieć jej zachowanie od strony prawnej, ale strategię warto przemyśleć kompleksowo. — Kluczowe są zapisy w umowie spółki dotyczące losów udziałów albo całej spółki w sytuacji m.in. śmierci jednego ze wspólników, właściwie sporządzone testamenty poprzedzone analizą i ewentualną korektą struktury majątku małżeńskiego każdego ze wspólników, właściwie policzone koszty sukcesji oraz zabezpieczone źródło ich finansowania w postaci odpowiednio dobranych produktów finansowych — wymienia Łukasz Martyniec.

Pomoże ubezpieczenie

Śmierć wspólnika spółki osobowej to nie tylko komplikacje prawne, ale również finansowe. Może się pojawić na przykład problem spłaty spadkobierców, gdy wartość bilansowa firmy różni się od wartości rynkowej kilkakrotnie. Co prawda odpowiedni zapis w umowie pomiędzy wspólnikami, mówiący o pierwszeństwie nabycia udziałów w każdej z zaistniałych sytuacji (śmierć, sprzedaż udziałów), rozwiązuje problem ale tylko prawnie.

— Jeśli nie dysponujemy odpowiednim ekwiwalentem finansowym dostępnym od ręki, znika również możliwość wykonania pierwszeństwa nabycia udziałów — przestrzega Artur Łuczak, dyrektor ds. ubezpieczeń finansowych w Pramerica Życie.

Dodaje, że rozwiązaniem problemu może być kredyt pod zastaw, np. nieruchomości, sprzedaż części majątku osobistego albo firmowego bądź ubezpieczenie na życie. W tym ostatnim przypadku warto, żeby każdy ze wspólników wykupił polisę na kwotę stanowiącą równowartość swoich udziałów, co pozwoli na szybki dostęp do niezbędnej gotówki, nabycie udziałów poprzez spłacenie rodziny zmarłego wspólnika i w rezultacie dalsze zarządzanie firmą.

— Ubezpieczającym powinna być spółka, ubezpieczonym wspólnik, a uposażonym pozostały przy życiu wspólnik albo wspólnicy — radzi Artur Łuczak.

Podkreśla, że ważne, aby ochroną zostali objęci wszyscy właściciele firmy. Problem może pojawić się, kiedy wartość spółki wzrośnie. W takiej sytuacji można dokupić ubezpieczenie, ale konieczna jest wtedy ponowna ocena ryzyka ubezpieczeniowego. Inne rozwiązanie to założenie wzrostu wartości firmy już w momencie podpisywania umowy i zakup ubezpieczenia na wyższą sumę. W przypadku braku jakichkolwiek działań warto wiedzieć, że polisa i tak sfinansuje sporą część potrzeb, a resztę można rozłożyć w czasie.

— Jeśli wcześniej wprowadzone zostały określone zabezpieczenia prawne, często można wpłynąć wcześniej na późniejszy sposób wyceny udziałów, a więc również wysokość świadczenia — mówi Łukasz Martyniec.

Zaznacza, że w przypadku sukcesji trzeba myśleć kompleksowo, łącząc w spójną całość płaszczyzny prawne, podatkowe, finansowe i zarządcze.