Spółka potrzebuje aż 400 mln zł

Paweł Janas
opublikowano: 2003-09-19 00:00

Kondycja finansowa magazynujących paliwa Naftobaz jest bliska załamania. Stąd nowy prezes i jego plan ratunkowy.

Spadek zużycia paliw i rosnąca konkurencja sprawiły, że prognozy finansowe na 2004 r. dla Naftobaz, największego w kraju operatora naziemnych magazynów paliw płynnych, niedawno jeszcze były dramatyczne. Zakładały bowiem spadek przychodów o 40 mln zł i 10 mln zł straty. W tej sytuacji Nafta Polska, do której należy 100 proc. akcji spółki, zobowiązała powołany w połowie sierpnia nowy zarząd do opracowania planu ratunkowego. Podstawowe zadanie to powstrzymanie malejącej liczby klientów i pozyskanie nowych.

— Negocjujemy kontrakt z rosyjskim Łukoilem. Pojawiła się również możliwość składowania paliw dla Jukosa i Slovnaftu — mówi Jerzy Małyska, nowy szef Naftobaz.

Kluczową sprawą dla Naftobaz jest jednak porozumienie z PKN Orlen, który wykorzystuje ponad 50 proc. magazynów należących do Naftobaz.

Tymczasem kontrakt z koncernem z Płocka kończy się w tym roku. Orlen, nie dopuszczony pierwotnie do prywatyzacji Naftobaz, sugerował, że go nie przedłuży. Tym bardziej że rozbudowuje własne magazyny.

— Liczymy na podpisanie wieloletniego kontraktu z PKN Orlen. Wiele zależy jednak od pomyślnych negocjacji z płockim koncernem, Naftą Polską oraz holenderskim Vopakiem w sprawie powołania zintegrowanego operatora logistycznego (ZOL) — podkreśla Jerzy Małyska.

Szybkie wejście holenderskiego inwestora do spółki ułatwiłoby też sfinansowanie modernizacji baz i... realizację programu oszczędnościowego. Jerzy Małyska szacuje potrzeby firmy na 400 mln zł.

— W ramach realizowanego programu restrukturyzacji majątkowej podjęliśmy decyzję o zamknięciu baz w Waliłach i Żaganiu — informuje szef Naftobaz.

Przyznaje też, że praktycznie klientów nie mają bazy w Dębogórzu i Kawicach. Zarząd szuka jednak dla nich ratunku.

— Szansą na przetrwanie dla Dębogórza mogłoby być właśnie podpisanie kontraktu z Łukoilem — dodaje prezes.

Przewiduje też systematyczną redukcję zatrudnienia. Do końca tego roku liczba pracowników zmniejszy się z 1500 do 1340. Wszystkie działania mają doprowadzić do utrzymania przychodów na poziomie 180 mln zł i wypracowania 4 mln zł zysku.

— Ocena szans dalszego rozwoju Naftobaz będzie możliwa dopiero po zakończeniu procesu prywatyzacji — uważa Lesław Lewandowski, dyrektor generalny firmy Unitank, specjalizującej się w przechowalnictwie paliw.