SPÓŁKI BUDOWLANE UCIEKAJĄ Z NIEMIEC

Michał Śliwiński
opublikowano: 14-07-2000, 00:00

SPÓŁKI BUDOWLANE UCIEKAJĄ Z NIEMIEC

Przepisy dotyczące działalności budowlanej wypychają polskie firmy z tamtego rynku

Giełdowe spółki budowlane nie odczuwają wyższej dynamiki zysków związanej z boomem budowlanym, jaki obserwujemy u naszego zachodniego sąsiada. Zdaniem specjalistów, większa część winy za ten stan leży po stronie Niemiec i ich restrykcyjnej polityki wobec polskich przedsiębiorstw.

Polskim spółkom nie pomaga również bierna postawa naszego rządu, a głównie brak strategii, która mogłaby wzmocnić naszą pozycję na tamtym rynku. Przedstawiciele giełdowych spółek budowlanych zauważają działania strony niemieckiej, która bazując na nowych regulacjach prawnych w istotny sposób podrażają koszty spółek, a to determinuje proces stałego tracenia rynku.

Gąszcz ograniczeń

Działania Niemców można zrozumieć, chcą chronić własny rynek. Nie można wytłumaczyć natomiast polityki polskiego rządu, który wobec ograniczeń dla polskich firm stosuje liberalną i otwartą politykę dla niemieckich inwestorów w Polsce. Przyczyną powściągliwości polskich inwestorów jest przede wszystkim brak możliwości prowadzenia robót generalnego wykonawstwa, zmuszanie polskich pracodawców do płacenia minimalnej stawki oraz nie uregulowane sprawy płacenia podatków i składek ubezpieczenia zarówno po stronie niemieckiej, jak i polskiej. Do tego wszystkiego dochodzi regulacja z 1999 r. dotycząca płacenia przez Polaków świadczeń do niemieckiej kasy urlopowej na płatny wypoczynek.

Ostatnim z ważnych czynników blokujących rozwój polskich spółek na tamtym rynku jest płacenie składki ubezpieczenia od zakwaterowania oraz regulacja ograniczająca poziom zagranicznych pracowników na budowach do 30 proc.

To wszystko odnosi się do terenów, gdzie polskie spółki mogą prowadzić działalność. Miejscem, do którego nie mają wstępu polskie firmy, jest Berlin, uznawany za największy plac budowy w Europie.

Malejący rynek

Utrudnieniem, z którym polskim firmom przychodzi się borykać na każdym kroku, są drobiazgowe kontrole przeprowadzane przez niemieckie inspektoraty, sprawdzające wykonywanie przepisów. Najmniejsze uchybienie karane jest grzywną nierzadko liczoną w tysiącach marek. Budimex, największa polska spółka prowadząca roboty na rynku niemieckim, odnotowuje rokrocznie 10-proc. wzrost przychodów pochodzących z Niemiec. W roku 1999 spółka odnotowała obroty rzędu 100 mln zł, a ilość pracujących tam pracowników wyniosła 1200 osób. Pomimo tego, zarządzający Budimexem zdają sobie sprawę z postępującego regresu robót na tym rynku. Spółka ta zatrudniała tam nawet 5 tys. osób, a pomimo wzrostu przychodów, ich udział w strukturze wszystkich przychodów systematycznie maleje.

Działania represyjne

— Represyjne działania administracji niemieckiej są celowe. W ich wyniku polskie firmy budowlane mają samodzielnie zrezygnować z pobytu na tym rynku. Ma to się dziać bez konieczności wypowiadania przez stronę niemiecką umowy międzynarodowej. Polsko-niemieckia umowa rządowa podtrzymywana jest przez stronę niemiecką tylko ze względów politycznych. Prawda bowiem jest taka, że Niemcy są za wolnością gospodarczą i swobodnym przepływem kapitału i ludzi, ale tylko wtedy, gdy dzieje się to poza granicami ich kraju. Nasze lobby budowlane będzie starało się skłonić polski rząd do wprowadzenia podobnych ograniczeń, jakie mają polskie firmy budowlane w Niemczech, dla niemieckich firm budowlanych w Polsce. W sytuacji narastającej konkurencji polskie firmy muszą bowiem podjąć zdecydowaną walkę o swoje przetrwanie. My też jesteśmy za wolnością gospodarczą i swobodnym przepływem kapitału i ludzi. Tylko dlaczego ma się to odbywać kosztem upadku polskich przedsiębiorstw budowlanych, a przynieść rozkwit firmom niemieckim — twierdzi Marek Michałowski, prezes Budimexu (cytat z polsko- niemieckiego sympozjum budowlanego w Kronbergu).

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Żadnej konkurencji

Przedstawiciel Mostostalu Zabrze również nie widzi możliwości, by polskie spółki mogły być konkurencyjne na zachód od Odry. Stałe wysokie opłaty za realizacje kontraktu przy minimalnej płacy brutto, do której nie zalicza się kosztów związanych z ZUS, warunkuje wysokie koszty polskiego pracownika. W przeciągu 4 lat udział kontraktów niemieckich w sprzedaży MZ ogółem zmalał o połowę.

Mało ważna pozycja

Z coraz mniejszego udziału przychodów realizowanych na terenie niemieckim zdaje sobie sprawę także prezes Exbudu.

— Wielkość kontraktów, jakie realizuje grupa Exbudu na tamtym rynku, szacujemy na około 80 mln marek. Działania administracyjne oraz narastająca konkurencja sprawiają, że uzyskujemy tam niskie marże. Natomiast rynek ten jest dla nas ważny ze względów marketingowych, wynikających z coraz większej aktywności tamtych klientów w Polsce, dla których jesteśmy naturalnym partnerem. Przychody uzyskane w Niemczech nie stanowią poważnej pozycji w naszym rachunku, a strategia firmy zakłada przede wszystkim działania na polskim rynku — twierdzi Leszek Walczyk, prezes Exbudu.

GPW przestała reagować

W przypadku spółek prowadzących prace w Niemczech można mówić o realnym spadku generowanych tam środków. Przykładem jest Mostostal Export, który zupełnie zmienił strategię i skoncentrował się na działalności w Polsce. Obostrzenia dla polskich wykonawców sprawiają, że kontrakty często wykonywane są z minimalną marżą. Kursy spółek odzwierciedlają brak progresji na tamtym rynku, ale inwestorzy chyba już przywykli do problemów z rynkiem niemieckim. 100 mln zł przychodu jest co prawda sumą znaczną, ale w przypadku Budimexu nie jest to istotna wartość. Stąd niewielki wpływ Niemiec na wycenę polskich spółek budowlanych. Dodatkowo, wycofywanie się z rynku jest zawsze procesem, a nie natychmiastowym działaniem, stąd brak gwałtownych reakcji kursu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Śliwiński

Polecane