SPÓŁKI MEBLARSKIE NIE DADZĄ ZAROBIĆ
Wyniki przedsiębiorstw branży niekorzystnie wpływają na giełdową wycenę walorów
SĄ EFEKTY: Kierowany przez Juliana Nuckowskiego Swarzędz powoli wychodzi z dołka. Na pełną poprawę trzeba jeszcze poczekać. fot. Borys Skrzyński
Pierwsze półrocze nie poprawiło kondycji spółek z branży meblarskiej. W większości przypadków mieliśmy do czynienia z dalszym spadkiem sprzedaży i pogłębianiem strat.
Tym samym nie spełniły się oczekiwania producentów, którzy na początku roku dość optymistycznie wyrażali się o przyszłości sektora. Szczególne nadzieje pokładali oni we wzroście kursu dolara, dzięki czemu ich produkty mogły stać się bardziej konkurencyjne.
Nie tylko dolar
Ludmiła Kryńska, analityk DI BRE Banku, uważa, że zawirowania na rynku walutowym nie miały jednak zbyt dużego wpływu na wzrost opłacalności produkcji. Potwierdzają to sami producenci.
— Wzrost wartości dolara był za krótki i nie na taką skalę, jak oczekiwaliśmy. Z tego powodu nie odczuliśmy korzystnego wpływu osłabienia złotego na nasze finanse. Choć dolar w pierwszym kwartale był drogi, jednak w tym samym okresie spadła wielkość sprzedaży eksportowej o 10 proc. — mówi Anna Franek, główna księgowa Vox Industrie.
W niektórych przypadkach — co podkreśla Ludmiła Kryńska — wyższa wartość dolara wpłynęła równocześnie na wzrost kosztów obsługi zadłużenia, ponieważ firmy zaciągały w ubiegłym roku kredyty dolarowe.
— Spowodowało to, że zyski ze zwiększonej sprzedaży przeznaczane były na spłatę rosnących odsetek od kredytów — twierdzi Maciej Drowanowski z Forte.
Analityk DI BRE Banku, dodaje także, że ogromny wpływ na opłacalność produkcji mają marże. Na rynku niemieckim, który jest głównym odbiorcą krajowych mebli, są one już tak niskie, że trzeba się rozglądać za nowymi rynkami zbytu.
Zyski w dół
Wyniki spółek meblarskich w dalszym ciągu nie prezentują się dobrze. Po pięciu miesiącach roku, jedynie Swarzędz osiągnął lepszy wynik netto niż przed rokiem. Pozostałe cztery spółki zanotowały nierzadko drastyczny spadek zysków. W przypadku Forte, zmniejszenie sprzedaży spowodowało, że spółka poniosła stratę netto sięgającą 1,66 mln zł, gdy przed rokiem był to zysk w kwocie 1,89 mln zł.
— Jest to głównie wynikiem stale obniżających się marż. Kolejne miesiące też nie będą najlepsze, gdyż, jak co roku, w okresie letnim występuje dekoniunktura na tym rynku. Z tego powodu nie ma co oczekiwać obecnie poprawy wyników finansowych. Najwcześniej poprawa może nastąpić dopiero we wrześniu — mówi Maciej Drowanowski z Forte.
Najlepiej na tym tle wypada Vox Industrie, który na koniec maja zanotował zysk w kwocie 2,77 mln zł, ale było to o ponad 50 proc. mniej niż przed rokiem. Niezłym wynikiem może się także poszczycić Swarzędz, którego strata netto była o ponad 40 proc. mniejsza niż rok wcześniej. Nie należy jednak zapominać, że spółka uzyskuje dochody wynikające ze sprzedaży części majątku. Pieniądze spółce są bardzo potrzebne na spłatę wierzycieli. Dotychczas udało się spłacić jedynie BIG BG.
Ryzykowna inwestycja
Zdaniem Ludmiły Kryńskiej, inwestorzy nie mogą oczekiwać spektakularnych wzrostów kursów spółek meblarskich. Uważa ona, że bardzo znaczący wpływ na wycenę spółek będą miały ich wyniki.
— Nic nie zapowiada, by mogło nastąpić ich raptowne polepszenie. Dlatego też, w dalszym ciągu należy traktować akcje spółek meblarskich jako jedne z najbardziej ryzykownych na rynku. Ewentualne wzrosty kursów, jeśli w ogóle nastąpią, będą miały zapewne znamiona spekulacji. Analiza fundamentalna nie daje żadnych podstaw do wzrostu — dodaje analityk DI BRE Bank.
Uzdrawiający eksport
Specjaliści zajmujący się branżą, podkreślają, że w najbliższych miesiącach nie ma co liczyć na zwiększenie popytu na meble w kraju. Także sektor mebli biurowych i hotelowych znacznie się ustabilizował. Jedynym rozwiązaniem jest więc wychodzenie z ofertą coraz dalej poza granice Polski, choć oznacza to równoczesny wzrost kosztów. Należy także wziąć pod uwagę gusty klientów, gdyż nasze wzornictwo odbiega od zachodniego. Z kolei pod znakiem zapytania stoi kwestia rynków wschodnich, a co gorsza nie widać dotychczas zbytniego ich ożywienia. Analitycy radzą więc spółkom meblarskim głównie obniżanie kosztów, co, jak widać w przypadku Swarzędza, powoli przynosi efekty.
Niejasna przyszłość
Producenci mebli uważają, że do roku 2010 przemysł meblarski będzie jednym z najdynamiczniej się rozwijających. Czynnikami przemawiającymi za takim rozwojem wypadków są między innymi planowane wejście do Unii Europejskiej oraz wyczekiwany wzrost w budownictwie mieszkaniowym.
W pierwszym przypadku wiązać się to będzie z wyrównywaniem poziomu życia w Polsce z krajami Europy Zachodniej, w drugim zaś, napięta sytuacja mieszkaniowa zmusi rząd do podjęcia szybkich działań, których zadaniem będzie zapewne wspieranie budownictwa. Gdyby brać pod uwagę prognozy, które zakładają, iż do roku 2010 popyt na meble osiągnie poziom powyżej 10 mld zł, zaś każde 100 tys. nowo oddanych mieszkań to popyt rzędu 2 mld zł, perspektywy branży są ciekawe. Analitycy twierdzą jednak, że jest to dość odległa przyszłość i przynajmniej w danej chwili należy ostrożnie podchodzić do inwestycji w akcje spółek meblarskich.