Za siedem miesięcy spółki giełdowe będą musiały przedstawiać sprawozdania według MSSF. Połowa nie zrobiła dotąd nic w tym kierunku.
Planowanie konwersji sprawozdań, które były sporządzane na podstawie ustawy o rachunkowości, na międzynarodowe standardy sprawozdawczości finansowej (MSSF) rozpoczęła mniej niż połowa polskich spółek. Jest to niepokojące, bo 2/3 podmiotów deklarowało rozpoczęcie przygotowań jeszcze w ubiegłym roku. Większość polskich firm — 88 proc. — notowanych na GPW deklaruje jednak, że da radę wprowadzić MSSF od 1 stycznia 2005 r. — wynika z raportu PricewaterhouseCoopers (PwC).
Nowa jakość?
— MSSF to radykalna zmiana strategii komunikowania się z otoczeniem, czyli analitykami, inwestorami i akcjonariuszami — mówi Mirosław Szmigielski, dyrektor audytu i doradztwa księgowego PwC.
Spółki postrzegają to jednak inaczej. Dla 74 proc. nie będzie to miało żadnego wpływu na ich wizerunek i jest raczej „złem koniecznym”. Działy finansowe wielu spółek odraczają prace nad nowymi przepisami, bo mają pilniejsze problemy, chociażby przepisy podatkowe po akcesji do Unii. Wprowadzenie MSSF może też mieć bardziej namacalne skutki. Po przekształceniu sprawozdań zmienią się wskaźniki zadłużenia, które są ważną informacją dla kredytodawców.
Tor przeszkód
Dla większości spółek nowe przepisy oznaczają prowadzenie podwójnej rachunkowości. Jest jednak szansa na ułatwienia, bo projekt nowelizacji ustawy o rachunkowości przewiduje możliwość stosowania MSSF na wszystkich poziomach firmy (np. przez spółki zależne).
Trudności sprawia brak tłumaczeń MSSF na język polski. Nawet opublikowany w czerwcu 2003 r. MSSF-1, dotyczący wprowadzania standardów, nie doczekał się jeszcze przekładu. Problem sprawiają też szacunki kosztów konwersji. Ponad połowa ankietowanych nie umie ich ocenić, 12 proc. twierdzi, że zapłaci za wdrożenia poniżej 250 tys. zł, 20 proc. ma nadzieję, że mniej niż 100 tys. zł.