Dziś najsłabszym sektorem na zachodnioeuropejskich parkietach jest IT. Inwestorzy pozbywają się akcji spółek technologicznych w reakcji na 1,9-proc. spadek amerykańskiego Nasdaq’a w poniedziałek.
Nerwowa sprzedaż spółek IT za oceanem w poniedziałek zaniepokoiła europejskich inwestorów o obecne poziomy cen akcji. Ożywienia gospodarczego w Stanach nie potwierdziły opublikowane w ubiegłym tygodniu dane z rynku pracy. Atmosferę podgrzała nerwowość, z jaką inwestorzy czekali na uaktualnienie prognozy kwartalnej przez Texas Instruments.
Nerwy były zbędne, bo największy na świecie producent chipów stosowanych w telefonach komórkowych przedstawił prognozę wyników kwartalnych, która podnosi wysokość oczekiwanych zysków i przychodów. Przychody wyniosą na koniec kwartału 2,83-2,9 mld USD, a zysk na akcję sięgnie 19-22 centy. Prognoza jest zgodna z oczekiwaniami rynku, a w handlu posesyjnym akcje umiarkowanie zyskały.
Niemniej jednak inwestorzy znaleźli sobie inne argumenty na rzecz spadków. O 5 proc. potaniały akcje niemieckiego providera internetowego T-Online w skutek niższego od oczekiwanego wzrostu sprzedaży w IV kwartale 2003 r. Spółka nie wykonała prognozy zysku brutto zakładającej wypracowanie dodatniego wyniku na poziomie 94 mln euro. Zysk przed opodatkowaniem wyniósł ostatecznie 83,2 mln euro. Nerwowość inwestorów przełozyła się na 1,5-proc. spadek akcji Infineona, niemieckiego producenta chipów, holenderski ASML stracił 4 proc. podobnie jak francuski Alcatel.
Nie ma się też czym pochwalić największy europejski koncern samochodowy. Volkswagen podał, że I kwartał 2004 r. będzie „kiepski”. W pierwszych dwóch miesiącach tego roku udało mu się zwiększyć udział w rynku, ale I kwartał będzie gorszy niż w 2003 r. Koncern z Wolfsburga nie widzi też oznak ożywienia gospodarczego. Ta prognoza spowodowała spadek kursu VW o prawie 4 procent.