
Spółki z szeroko rozumianego sektora technologicznego i sektora e-commerce zyskiwały na wartości przez bardzo długi okres, a sama pandemia jeszcze wzmocniła tę tendencje. Na przeciwległym biegunie były natomiast spółki, reprezentujące tzw. starą gospodarkę - tzw. spółki value. Chodzi o takie sektory, jak przemysł, surowce, budownictwo, materiały budowlane, chemia i produkcja stali. Wyceny spółek technologicznych rosły do rekordowo wysokich poziomów, natomiast spółki value notowane były często z rekordowo niskimi wskaźnikami, mimo generowania przy tym dobrych przepływów gotówkowych. Od listopada 2020 r. sytuacja się jednak odwróciła.
Powszechne oczekiwania na stosunkowo szybki powrót gospodarek do normalności oraz bardzo niskie wyceny spowodowały atak popytu na spółki typu value. Na pierwszy ogień poszedł sektor budowlany, który odnotował spektakularny wzrost. Nowe kontrakty podpisywane są z coraz lepszymi marżami, zmniejszeniu uległa presja kosztowa, a wartość portfeli zleceń utrzymuje się na wysokich poziomach. Pomimo ostatnich silnych zwyżek w tym sektorze wyceny większości spółek wciąż są niskie. To najlepiej pokazuje, z jak ogromną słabością notowań tego typu spółek mieliśmy do czynienia w ostatnich latach i jak dużo jest miejsca do nadrabiania zaległości w stosunku do spółek technologicznych.
Wiele spółek przemysłowych również wraca z każdym tygodniem do łask inwestorów. Przemysł motoryzacyjny, stalowy, narzędziowy i spółki z branży materiałów budowlanych odnotowują pokaźne zwyżki i mają bardzo ciekawe perspektywy poprawy zysków. W większości przypadków ich wyceny są wciąż atrakcyjne. To daje podstawy do postawienia tezy, iż tendencja zwyżkowa notowań może utrzymywać się przez kolejne miesiące.
Prawdopodobnie wraz z tempem wychodzenia z obostrzeń koronawirusowych zmieniać mogą się sektory, które będą przewodzić hossie. Nie oznacza to oczywiście końca zwyżek cen akcji spółek technologicznych. Spółki te w długim terminie będą zawsze rozwijały się szybciej niż reprezentanci starej gospodarki oraz będą wskaźnikowo wyżej wyceniane. Natomiast dysproporcja, jaka powstała przez ostatnie lata między spółkami value i wzrostowym jest tak duża, że te pierwsze mają w najbliższych miesiącach pole do popisu.