Spółki węglowe na równi pochyłej

Maria Trepińska
opublikowano: 2008-02-21 07:14

Ze spółek górniczych, których część ma trafić na GPW, powiało chłodem. W porównaniu ze „złotym” 2004 r. ich wynik netto skurczył się o 96 proc.

95,7 mln zł — tyle zarobiły w ubiegłym roku spółki węglowe. Z pozoru skonsolidowany wynik powinien cieszyć, bo jest dodatni. Ale, po pierwsze, cztery lata temu wynosił 2,59 mld zł, a po drugie — ubiegłoroczny wynik został „podrasowany” jednorazowymi transakcjami.

Grzech zaniedbania

W 2007 r. zarządy kluczowych spółek węglowych, których jedynym właścicielem jest skarb państwa, tłumaczyły gorsze wyniki spadkiem wydobycia węgla oraz tym, że w ubiegłych latach ich poprzednicy nie przygotowali tzw. frontów wydobywczych. Dowód? W 2007 r. produkcja węgla wynosiła około 87 mln ton, czyli była niższa o 7 proc. w stosunku do 2006 r. W ocenie Eugeniusza Postolskiego, wiceministra gospodarki, odpowiedzialnego za górnictwo, to rezultat wieloletnich zaniedbań inwestycyjnych.

— W Kompanii Węglowej (KW) wydobycie węgla spadło w ubiegłym roku o 4 mln ton ze względu na trudne warunki geologiczno-górnicze. Ale chciałem zwrócić uwagę, że nasza spółka — jako jedyna w branży — poprawiła wyniki finansowe: z ujemnego wyszliśmy na dodatni — chwali osiągnięcia firmy Zbigniew Madej, rzecznik KW.

Ta największa w branży grupa górnicza, skupiająca 17 kopalń, wykazywała straty, począwszy od lipca 2006 r. I tak było aż do października ubiegłego roku. Wówczas ujemny wynik sięgnął 14,2 mln zł. Tymczasem na koniec roku firma wykazała 1,7 mln zł zysku.

— W trzecim kwartale podnieśliśmy ceny węgla energetycznego o blisko 10 proc. — wyjaśnia Zbigniew Madej.

Ale to tylko część prawdy. Całorocznym wynikom Kompanii pomogła sprzedaż akcji giełdowych spółek (KGHM, Puławy, Ruch, Kopex), które dostała w prezencie od skarbu państwa i które podrasowały jej wpływy co najmniej o kilkadziesiąt milionów złotych. Dostała też dywidendę z KGHM. Z drugiej strony wynik obciążył jednodniowy strajk w grudniu, który pozbawił KW 43 mln zł przychodów.

Teraz to się mści

O blisko 25 proc. spadło wydobycie w Jastrzębskiej Spółce Węglowej (JSW), kierowanej przez Jarosława Zagórowskiego. Wynik netto grupy, pod której skrzydłami jest obecnie 6 kopalń, spadł ze 101,1 mln zł do 62,3 mln zł. To ważne informacje także dla potencjalnych inwestorów giełdowych, bo resorty skarbu i gospodarki przymierzają się do prywatyzacji JSW poprzez GPW.

— Na rynku utrzymuje się koniunktura na węgiel koksowy. Od połowy ubiegłego roku rosną jego ceny na świecie, zatem kopalnie mają perspektywy. Rzecz w tym, że trzeba się zastanowić, jak zwiększyć wydobycie, aby spółka była rentowna. Konieczna jest obniżka kosztów produkcji węgla. Poza tym inwestycje w branży węglowej były zaniedbywane, a teraz to się mści. Czas to zmienić — ocenia prof. Wiesław Blaschke z Wydziału Górnictwa i Geologii Politechniki Śląskiej w Gliwicach.

JSW dostała też prezent, który okazał się kukułczym jajem. Chodzi o kopalnię Budryk, w której strajk wywołał wielomilionowe straty. Zapewne obciążą wyniki grupy w 2008 r.

Bogdanka rośnie

W powszechnej opinii jeszcze bliżej giełdy jest Katowicki Holding Węglowy. Ma na to przecież przyzwolenie górników, którzy w referendum poparli jego upublicznienie. Ale także firma Stanisława Gajosa zarobiła o 80 mln zł mniej niż w 2006 r.

Większymi zyskami może się pochwalić natomiast Bogdanka z podlubelskiego Puchaczowa. Mimo politycznej szarpaniny kadrowej w jej władzach zyski wzrosły z 59 mln zł w 2006 r. do 86,5 w ubiegłym. Firma zmierza na giełdę, z której chce zebrać 300-600 mln zł. Oby jej się to udało, bo w ocenie Janusza Olszowskiego, prezesa Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, brak prywatyzacji, a tym samym kapitału na rozwój, uderza i będzie uderzać w górnictwo. Bogdanka stawia jednak sprawę jasno: z powodu inwestycji jej zysk w 2008 r. będzie mniejszy i wyniesie 66 mln zł.

Straceńcy
Nie wszystkie spółki górnicze są na plusie. Pod kreską miniony rok zakończył Południowy Koncern Węglowy (PKW), w którego skład wchodzą dwie kopalnie Sobieski i Janina. Strata sięga 57 mln zł. Także Bytomska Spółka Restrukturyzacji Kopalni (BSRK) zakończyła 2007 r. na minusie wynoszącym 22,7 mln zł.

Okiem związkowca

Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce

Będzie kumulacja

Rzeczywiście, sytuacja w górnictwie się pogarsza. 29 lutego na posiedzeniu Komisji Trójstronnej będziemy omawiać tę kwestię. Ale proszę pamiętać, że ludzie chcą lepiej zarabiać, także górnicy. W mojej ocenie, wynegocjowane pod koniec ubiegłego roku podwyżki dla górników nie wpłynęły na wynik spółek węglowych z 2007 r. Skutki będą widoczne dopiero w 2008 r. Poza tym na obniżkę zysków miało wpływ kilka czynników, m.in. brak frontów wydobywczych. Z dnia na dzień nie da się przygotować takich robót i trwa to miesiącami. Obawiam się, że ten problem może skumulować się w tym roku.

SPECJALNIE DLA PULSU

Prof. Andrzej Barczak, Akademia Ekonomiczna w Katowicach

Branża potrzebuje rewolucji, branża potrzebuje giełdy...

Przewidywałem, że górnictwo znajdzie się na równi pochyłej i stało się. Powód? Spółki węglowe nie działają biznesowo, ale politycznie. Mimo że na świecie mamy bardzo dobrą koniunkturę na węgiel i wysokie ceny, nasze kopalnie nie zarabiają na wydobyciu i sprzedaży. Działają po prostu nieefektywnie. Najwyraźniej widać błędy w zarządzaniu. Spółki węglowe kierowane są przez górników z nadania politycznego. Są oni fachowcami w swojej wąskiej dziedzinie, ale nie w zakresie zarządzania czy budowania biznesplanów. O tym najwyraźniej nie mają zielonego pojęcia. Ujawnienie wyników branży z ubiegłego roku pewnie wywoła awanturę, ale bez rewolucji w tym sektorze spółki węglowe nadal będą pikować. Potrzebny jest jakiś przełom, na przykład prywatyzacja poprzez giełdę, która zweryfikuje branżę i zarządy spółek.

Maria Trepińska, [email protected]