Sponsorzy wymagają zapewnienia korzyści
SŁABNĄCY ZAPAŁ: Istnieje grupa firm, które próbują sponsorować renowację zabytków. Zniechęcają je jednak bardzo wysokie wymagania konserwatorów i kłopoty z odpisami podatkowymi — zauważa Zbigniew Maj ze Służby Ochrony Zabytków. fot. Borys Skrzyński
W Polsce nie ma wyspecjalizowanych ośrodków zajmujących się poszukiwaniem pieniędzy na renowację zabytków. Przedsiębiorstwa zainteresowane finansowaniem tego typu działalności oczekują gotowych, przygotowanych specjalnie dla nich ofert. Brakuje wykształconych pod tym kątem kadr samorządowych, a sposób premiowania inwestujących jest nieefektywny. Także ulgi podatkowe są niekorzystne dla potencjalnych sponsorów.
Sponsoring renowacji zabytków w Polsce zaczął się rozwijać przed dziesięcioma laty. Przez ten czas wiele firm zainteresowało się tą formą promocji. Jednak w dalszym ciągu zdecydowana większość konserwowanych obiektów zabytkowych jest finansowana ze środków budżetowych. Na Zachodzie renowacja zabytków odbywa się przede wszystkim za pieniądze wykładane przez prywatne firmy.
Reklama i satysfakcja
Dla firm sponsorujących renowację zabytkowych obiektów jest to doskonała forma reklamy. Mogą one liczyć np. na wywieszenie na rusztowaniach w centrum miasta wielkiej tablicy reklamowej. Niekiedy zdarza się, że po zakończeniu prac renowacyjnych na pomniku czy kamienicy zostaje umieszczona pamiątkowa tablica z informacją o sponsorze.
— Do sponsoringu nie zachęcają przepisy podatkowe. Firmy mogą liczyć na odpisanie 10 proc. od podstawy opodatkowania. Nie jest to czyste wyrachowanie, ale sponsorzy kalkulują czy pieniądze przeznaczone na renowacją przyniosą im więcej korzyści niż na przykład reklamy nadawane w telewizji — mówi Zbigniew Maj ze Służby Ochrony Zabytków.
Sponsorowanie renowacji zabytkowych budynków wiąże się z dużymi kosztami, które często kilkakrotnie przewyższają koszt remontu zwykłego budynku. Dlatego też firmy zwykle finansują tylko pewien etap prac. Zdarza się, że całość wspólnie sponsoruje grupa kilku firm. Zdaniem Zbigniewa Maja, daje to im satysfakcję i pomaga budować pozytywny wizerunek.
Atrakcyjność inwestowania w renowację zabytków jest dla firm znacznie większa w dużych ośrodkach miejskich.
— Nie mieliśmy przypadków pojawienia się firm, które byłyby zainteresowane sponsorowaniem prowadzonych przez miasto prac renowacyjnych — zapewnia Andrzej Duda, z wydziału inwestycji Urzędu Miejskiego w Zamościu.
W zeszłym roku odnowiono w Zamościu zaledwie pięć obiektów. Według szacunków specjalistów, miasto potrzebuje pilnie na remonty 25 mln zł, tymczasem tegoroczna dotacja budżetowa wynosi zaledwie 800 tys. złotych.
— Jest to kropla w morzu potrzeb. Zabytkowe obiekty zagrożone są całkowitą degradacją. Właściwie nie prowadzi się prac konserwujących, a środki przeznaczane na ten cel z budżetu miasta wystarczają na kilka gruntownych remontów rocznie — dodaje Andrzej Duda.
Jako przyczynę braku zainteresowania firm sponsorowaniem odnawiania zabytków w małych ośrodkach wskazuje się również brak kwalifikacji kadry urzędniczej.
— Ludzie odpowiadający za wyszukiwanie sponsorów nie mają praktycznego doświadczenia marketingowego. Urzędnicy dostają pensję bez względu na efekty swojej pracy, więc nie angażują się zbytnio w poszukiwanie sponsorów — uważa Kazimierz Sztarbałło ze Służby Ochrony Zabytków.
Zainteresować sponsorów
W październiku 1998 roku rozpoczęła się, rozpropagowana za pomocą billboardów, zbiórka pieniędzy na renowację dziedzińca na Wawelu. Przez pierwsze trzy miesiące akcja przyniosła 400 tys. złotych.
— Akcja została sfinansowana przez nas. Ponieśliśmy jedynie koszty druku plakatów i ich rozwieszenia. Gdybyśmy chcieli użyczyć billboardów na komercyjnych zasadach, kosztowałoby to 1,5 mln zł — ocenia Lech Kaczoń, prezes grupy Outdoor.
— Sponsorom trzeba przedstawiać gotowe projekty, np. przewiezienie przez miasto pomnika z emblematem sponsora. Wówczas można liczyć na zainteresowanie z ich strony — informuje Kazimierz Sztarbałło.
Jego zdaniem, nadal brakuje zrozumienia dla tego typu akcji.