Kompania Węglowa złożyła do prokuratury doniesienie na organizatorów protestu. Zdemolowano jej siedzibę, domagając się 3,2-proc. podwyżek.
Wczoraj w centrum Katowic, gdzie znajduje się siedziba Kompanii Węglowej (KW), manifestowało kilka tysięcy związkowców. Kamieniami i płonącymi oponami obrzucili budynek giganta. Zniszczyli m.in. gabinet prezesa KW.
— Na organizatorów protestu zarząd złożył doniesienie do prokuratury — mówi Zbigniew Madej, rzecznik KW.
Walka o kasę
Protestujący przedstawili zarządowi oczekiwania płacowe.
— Nie są wygórowane. Liczymy na podwyżkę 3,2 proc. oraz przyjęcie naszego projektu układu zbiorowego — mówi Wacław Czerkawski, wiceszef Związku Zawodowego Górników w Polsce.
Średnia płaca w spółce skupiającej 22 kopalnie wynosi 3777 zł.
— Sytuacja ekonomiczna KW poprawia się, a po pięciu miesiącach zysk na sprzedaży węgla wyniósł 107 mln zł. Trzeba jednak pamiętać o zobowiązaniach, jakie ma do uregulowania po przejęciu długów pięciu spółek węglowych. To ponad 4,9 mld zł w ciągu sześciu lat — mówi Zbigniew Madej.
Kluczowy kwartał
Tymczasem zarząd KW zaproponował 2,5-proc. przeciętny wzrost wynagrodzeń. Różnica nie jest więc wielka, a KW skłonna do kompromisu.
— Jeśli utrzyma się koniunktura oraz poprawi się sytuacja finansowa koncernu, w IV kwartale płace mogą wzrosnąć o 3,2 proc. — dodaje Zbigniew Madej.
Związkowy protest był odpowiedzią na przedstawione przed miesiącem propozycje zarządu, które zakładają zastąpienie tzw. karty górnika oraz 14. pensji motywacyjnym systemem wynagradzania.
Kompania Węglowa zatrudnia 80 tys. osób i wydobywa 55 mln ton węgla rocznie.