Mało prawdopodobne, by do przyszłego roku sądy rozstrzygnęły spór o to, komu należy się dywidenda z PZU. Tymczasem zysk spółki za 2002 r. sięgnie zapewne 800 mln zł, co oznacza, że do podziału może być co najmniej 250 mln zł.
Zdzisław Montkiewicz, prezes PZU, zapowiedział, że wyniki towarzystwa w 2002 r. będą lepsze niż w 2001 r. Biorąc pod uwagę zysk spółki za trzy kwartały tego roku (702 mln zł) i średnie wyniki za czwarty kwartał, wynik netto PZU w 2002 r. może sięgnąć 830 mln zł. Już dziś wiadomo, że jego podziałowi towarzyszyć będą emocje, zwłaszcza biorąc pod uwagę spór o to, komu należy się dywidenda.
W tym roku akcjonariusze PZU przeznaczyli na wypłatę dywidendy 30 proc. zysku, choć wiadomo, że Skarb Państwa rozważał przeznaczenie na wypłatę dla akcjonariuszy nawet 50 proc. wypracowanych środków. Po 2002 r. będzie więc do podziału co najmniej 250 mln zł, jeżeli akcjonariusze przeznaczą na dywidendę podobnie jak rok wcześniej tylko 30 proc. zysku.
Problem dotyczy około 5 proc. akcji, należących do inwestorów, którzy odkupili te walory od pracowników towarzystwa i nie wpisali się przed uchwaleniem dywidendy do księgi akcyjnej. W takiej sytuacji przepisy kodeksu handlowego nie rozstrzygają jednoznacznie, czy małym akcjonariuszom należy się dywidenda czy nie. PZU na wszelki wypadek nie wypłaciło pieniędzy ani pracownikom, którzy już zbyli akcje, ani nowym właścicielom, nie figurującym w księdze. Jak podała niedawno „Gazeta Wyborcza”, amerykański fundusz Higwood Partners — jeden z inwestorów skupujących akcje pracownicze — złożył już w tej sprawie pozew do sądu. Sprawa dotyczy też BRE Banku, Eureko, Beskidzkiego DM, DM Magnus oraz trzech NFI. Roszczenia wynoszą około11 mln zł.
PZU nie chce tego komentować do czasu rozstrzygnięcia sądowego.
— Zabiegamy o ustanowienie depozytów sądowych dotyczących spornych kwot. Zabezpieczenia są już poza Warszawą — mówi Tomasz Fill, rzecznik towarzystwa.
Dzięki temu PZU nie będzie musiało płacić odsetek tym, którym sąd przyzna prawo do dywidendy.
Towarzystwo stara się jednak zabezpieczyć na przyszły rok przed podobnymi kłopotami.
— Najwięksi posiadacze akcji pracowniczych złożyli wnioski o wpis do księgi dopiero po uchwale w sprawie dywidendy. Wpisy są sukcesywnie dokonywane, ale to musi potrwać. Rzecz dotyczy tysięcy akcji, a niektóre przebyły długą drogę od pierwszego właściciela. Wszystko to trzeba sprawdzić — wyjaśnia prawnik związany z PZU.
Można się więc spodziewać, że w przyszłym roku także będą przypadki akcjonariuszy nie wpisanych do księgi, choć będzie ich znacznie mniej. Ich sytuacja zależy od werdyktu, który wyda sąd w toczących się już postępowaniach.
— Taki proces może potrwać bardzo długo. Akcjonariusze zabezpieczą się jednak z pewnością w przyszłym roku przed wątpliwościami, wprowadzając odpowiednie zapisy do uchwały o dywidendzie. Dodatkowo księga akcyjna PZU będzie wówczas znacznie bardziej kompletna — twierdzi prawnik renomowanej kancelarii, zajmującej się problematyką obrotu akcjami pracowniczymi PZU.