SPORTOWE KRĘGIELNIE PRZYNOSZĄ STRATY
Duże kręgielnie napędzą koniunkturę mniejszym obiektom
Powstaje coraz więcej kręgielni. Koszt zamontowania jednego toru to ok. 100–130 tys. złotych. Najczęściej powstają one w hotelach, obiektach sportowych, przy pubach i dyskotekach, a nawet w szkołach podstawowych. Zdarza się, że tory do gry w kręgle są instalowane w domach zamożnych biznesmenów.
Kręgle to jeden z najstarszych sportów świata. Grano w nie już w starożytnym Egipcie. Proste zasady gry powodują, że grać mogą wszyscy, którzy są w stanie udźwignąć ważącą około 3 kilogramów kulę. Na całym świecie gra w kręgle jest jedną z popularniejszych form spędzania wolnego czasu, a co za tym idzie dochodowym interesem. Zrozumieli to też i polscy przedsiębiorcy, którzy coraz częściej inwestują w budowę kręgielni.
Największa i najdroższa
Największa kręgielnia, jaka do tej pory powstała w Polsce, znajduje się w Poznaniu. W mieście tym powstało centrum rozrywkowe, gdzie oprócz 18-torowej kręgielni znajduje się fitness club, 64-metrowej długości bar i restauracja. Cała inwestycja pochłonęła 4,5 mln dolarów. Jest to w tej chwili największa inwestycja tego typu w naszym kraju.
— Odwiedza nas kilkaset osób dziennie. Przychodzi młodzież, całe rodziny, a także przedstawiciele świata biznesu. Liczymy, że inwestycja zwróci się po 5 latach — twierdzi Krzysztof Stępień, wiceprezes zarządu Bowling Management.
— Takie kręgielnie napędzą koniunkturę i na pewno upowszechnią ten sport. Z tego co wiem, Amerykanie planują wybudować w Polsce 20–30 tego typu obiektów. Mają jednak one szansę przyjąć się w dużych aglomeracjach miejskich. Poza tym Polacy to nie Amerykanie i nie lubią dużych przestrzeni, gdzie ludzie depczą sobie po głowach. Uważam, że przyszłość tego rynku będzie należała do małych, kameralnych kręgielni — mówi Grzegorz Zieliński, właściciel firmy GeMax Polska, która jest przedstawicielem europejskiego potentata Spellman i Funk.
Małe zdominuje rynek
Grzegorz Zieliński twierdzi, że małe kręgielnie zdominują ten rynek w 90 proc. Według niego, wynika to z przyzwyczajenia Polaków do mniejszych obiektów. Drugim argumentem, który ma potwierdzać tę tezę, są koszty, jakie musi ponieść inwestor.
— Na wybudowanie dużych obiektów potrzeba olbrzymich nakładów, które zwracają się po długim okresie czasu. My chcemy wygrywać cenowo. Koszt zainstalowania dwutorowej kręgielni to jakieś 200 tys. zł. Przy dobrym zarządzaniu taka inwestycja może się zwrócić po okresie 1,5–2 lat — uważa Grzegorz Zieliński.
Jego zdaniem z roku na rok wzrasta zainteresowanie instalacją kręgielni.
— Na początku naszej działalności mieliśmy jedno zamówienie na pół roku. Teraz zdarza się, że ktoś dzwoni i chce mieć kręgielnię już za tydzień. Obecnie instalujemy ich 10–15 rocznie — twierdzi Grzegorz Zieliński.
Kręgielnie najczęściej powstają przy hotelach, pubach. Często też zamawiane są przez gminy. Dwie kręgielnie powstały nawet w szkołach podstawowych m.in. w Bogatyni i Kamiennej Górze. Instalowane są też na prywatny użytek w domach biznesmenów. Kręgielnię posiada między innymi Aleksander Gudzowaty, szef Bartimpexu.
— Nie zaprzeczam, że inni też zamówili u nas taką usługę, ale nie mogę zdradzić kto — oświadcza Grzegorz Zieliński.
To się opłaca
Właściciele kręgielni twierdzą, że jest to dobry interes.
— Na budowę wydaliśmy 200 tys. złotych. Działamy od roku. Do jego końca koszty te powinny się zwrócić. To jest bardzo opłacalny interes — twierdzi Andrzej Trzosek, kierownik Wielofunkcyjnego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Warszawie.
Na brak klientów nie narzeka też poznańska kręgielnia. Jednak nie wszyscy są zgodni co do dochodowości takiego przedsięwzięcia.
— To się nigdy nie zwróci. Wynika to z tego, że kręgielnia ta ma charakter sportowy. Jeśli miałaby na siebie zarabiać, to musiałaby pobierać opłaty takie, jak komercyjne kręgielnie, czyli około 80 zł za godzinę. Natomiast u nas opłaty są w granicach 15 zł, dodatkowo młodzież ucząca się ma 50-proc. zniżkę — dodaje Jan Lesiewicz z lubińskiego OSiR-u.
ZABAWA DLA ZAMOŻNYCH: Pograć w kręgle przychodzą ludzie, którzy mają pieniądze. Żeton na półgodzinną grę kosztuje 30 zł — mówi Andrzej Trzosek, kierownik Wielofunkcyjnego Ośrodka Sportu i Rekreacji z Warszawy. fot. Małgorzata Pstrągowska