Spóźniona kolej

PKP PLK walczą z opóźnieniem inwestycji, które miały być wykonane w poprzedniej perspektywie finansowej UE. Bieżące są spóźnione na starcie.

Komisja Europejska właśnie zgodziła się na zmianę terminu modernizacji linii kolejowej Kraków — Rzeszów (III etap). To projekt, który miał być wykonany w perspektywie 2007-13, ale PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK) nie zdążyły na czas. Uzyskały więc z Brukseli zgodę na fazowanie, czyli przeniesienie części prac do perspektywy 2014-20. Podobne decyzje uzyskały także dla ośmiu innych inwestycji. Wiele z nich, nawet obecnie, jest opóźnionych. PLK walczą z poślizgiem i szukają możliwości przyśpieszenia prac.

Ekrany niewykonane

Ryzyko opóźnienia występuje nawet w przypadku zaakceptowanego przez Brukselę, fazowanego kontraktu Kraków — Rzeszów.

„Pomimo odmiennego stanowiska zamawiającego, Inżynier Projektu (IP…) wystawił PŚP [przejściowe świadectwo płatności — red.] za niewykonane ekrany akustyczne. IP oczekuje wynagrodzenia za nadzór nad niewykonanymi robotami” — napisano w analizie PKP PLK. Efektem będzie — zdaniem kolejowej spółki — „wydłużenie robót na kontraktach zasadniczych spowodowane rozbieżnymi stanowiskami (…) pomiędzy inżynierem projektu a zamawiającym”. Koszt ryzyka wyceniono na 87,5 mln zł. Nie lepiej jest na modernizowanym od lat odcinku Rail Baltica Rembertów-Sadowne. Pierwotnie we wniosku o potwierdzenie wkładu finansowegozałożono, że inwestycja zakończy się w grudniu 2016 r. Poprzednie władze kolei zapewniały, że dzięki całkowitemu zamknięciu na wiele miesięcy położonej na tej trasie linii Tłuszcz — Sadowne prace przyśpieszyły i realizacja idzie pełną parą. Na pozostałych odcinkach szła jak po grudzie, więc według założeń z początku tego roku realizacja przeciągnie się do końca czerwca 2017 r. Najwięcej problemów powoduje brak możliwości przerzucenia ruchu na budowane od nowa tory między Wołominem a Zielonką, by zmodernizować stare. PLK wyceniają ryzyko opóźnienia na 60 mln zł, ale próbują je zminimalizować, starając się o udostępnienie do ruchu nowych torów jako obiektów tymczasowych. To niejedne problemy na podwarszawskim odcinku. „Z uwagi na późne otrzymanie PnB [pozwolenia na budowę — red.] oraz 3-miesięczny okres uzyskiwania pozwoleń władz lokalnych na zamknięcie przejazdów w Zielonce i Wołominie, celem budowy tuneli, w sytuacji niewystarczającej mobilizacji wykonawcy, istnieje ryzyko wydłużenia realizacji prac o 3-4 miesiące” — czytamy w analizie PLK. —

Kontrakt jest realizowany zgodnie z harmonogramem, ewentualne opóźnienie może wynikać z przyczyn niezależnych od Torpolu — twierdzi Tomasz Krupiński, wiceprezes wykonawcy, nie odnosząc się do informacji o kiepskiej mobilizacji na placu budowy.

Na wszelki wypadek

Słabą mobilizację PLK zarzuciły także Budimeksowi na niedawno rozpoczętym, ale finansowanym także w procedurze fazowania odcinku Kraków Zabłocie- -Krzemionki. Zapowiedziały monitoring działań wykonawcy, szacującryzyko spowodowanych tym opóźnień na 38,7 mln zł. Opinia zaskoczyła giełdową spółkę, która szybko skontaktowała się z PKP. „PKP wyjaśnia, że dokument zawierał możliwe, potencjalne ryzyka, które mogą ewentualnie wystąpić na poszczególnych projektach. Nie oznacza to, że (…) wystąpiły, ani nawet że ich wystąpienie jest obecnie wielce prawdopodobne. Jednak możliwe ryzyka w tego typu dokumentach muszą być wykazywane, gdyż tak skonstruowany jest system monitoringu, którym PKP się posługuje” — napisał Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu. „PB” usłyszał w kolejowej firmie podobne argumenty. Warto jednak podkreślić, że w przypadku tego odcinka PKP PLK jako wysokie oceniają „ryzyko braku udzielenia zaplanowanego zamknięcia torowego (ze względu na Światowe Dni Młodzieży) pozwalającego na realizację robót budowlanych zgodnie z założonym harmonogramem. Skutkować to może wstrzymaniem robót budowlanych oraz przesunięciem w harmonogramie płatności”.

— Trudno zgodzić się z argumentem wpisania na wszelki wypadek różnych rodzajów ryzyka, przy realizacji tak wielu inwestycji kolejowych. Z analizy PLK wynika, że faktycznie realizacja fazowanych projektów wygląda znacznie gorzej, niż dotychczas się wydawało — twierdzi Jakub Majewski, prezes Fundacji Prokolej. Resort infrastruktury poinformował niedawno, że zamiast planowanych na ten rok 7 mld zł inwestycji faktycznie zostaną wykonane zadania warte 4,2-4,3 mld zł. Zdaniem Jakuba Majewskiego, jeśli ziszczą się obawy PLK, nawet te kwoty mogą być zawyżone. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane