Spożywczak stawia na patriotów

opublikowano: 24-01-2017, 22:00

Polski Koszyk liczy na to, że deklarujący patriotyzm zakupowy Polacy zapewnią mu obroty. Rentowność chce osiągnąć już w tym roku.

Sprzedaż żywności przez internet to przyszłość — ale teraźniejszość skrzeczy. E-sklepy spożywcze są rentowne w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii, ale w Polsce, choć weterani branży działają już od ponad dekady, nikt jeszcze nie pochwalił się zyskami. Według szacunków Euromonitora International, wartość branży w ubiegłym roku wyniosła około 440 mln zł. To o blisko 20 proc. więcej niż rok wcześniej, ale wciąż wyraźnie mniej, niż Biedronka sprzedaje w tydzień. W ostatnich miesiącach z rynku wypadł jeden z najważniejszych graczy, czyli borykająca się z problemami także w tradycyjnej sprzedaży Alma. Nie brakuje jednak chętnych do zajęcia jej miejsca. Od połowy ubiegłego roku klientów w Warszawie i okolicach obsługuje Polski Koszyk.

— Ruszyliśmy w maju ubiegłego roku. Nasz pomysł polega na tym, by oferować przede wszystkim polskie produkty — od dawna czytaliśmy badania, z których wynikało, że Polacy deklarują patriotyzm zakupowy. Sprawdzamy, jak te deklaracje przekładają się na rzeczywistość. W naszym asortymencie, liczącym ponad 19 tys. indeksów produktowych, ponad 60 proc. to produkty polskie — mówi Piotr Kondraciuk, prezes i udziałowiec e-sklepu, wcześniej przez lata związany m.in. z Agencją Rynku Rolnego. Problem pojawia się jednak już w momencie definiowania, czym jest produkt polski.

— Zdecydowaliśmy się, by polską flagę umieszczać przy produktach, które wyprodukowano w kraju, niezależnie od kapitału właściciela. Moglibyśmy zrobić odwrotnie, ale wtedy pojawiałyby się absurdyw rodzaju polskich daktyli, które co prawda dostarcza firma z rodzimym kapitałem, ale cały proces produkcyjny odbywa się na terytorium Turcji — mówi Robert Chojnacki, wiceprezes i udziałowiec spółki, znany z nieruchomościowego serwisu ogłoszeniowego Tabela Ofert. Efekt? W niemal wszystkich kategoriach produkty oznaczone polską flagą mają większy udział w sprzedaży, niż wynikałoby to z proporcji indeksów. Wyjątkiem jest asortyment dla dzieci.

— Produkty z Polski mają udział w sprzedaży na poziomie 73,6 proc., wyprzedzając asortyment niemiecki (5,4 proc.) i włoski. Ku naszemu zaskoczeniu nawet w chemii gospodarczej produkty z polską flagą wybierane są częściej, niż by to wynikało z liczby pozycji asortymentowych. W artykułach dziecięcych jest odwrotnie, ale to przede wszystkim wynik tego, że w ofercie polskich producentów brakuje jedzenia bio dla dzieci — mówi Robert Chojnacki.

E-sklep dostarcza żywność na terenie Warszawy i okolic za pomocą własnej floty, a na obszarze całego kraju realizuje zamówienia produktów niespożywczych za pośrednictwem kurierów. Zapewnia, że jego model biznesowy pozwala na szybkie osiągnięcie rentowności.

— Zdajemy sobie sprawę, że to trudny rynek, ale uważamy, że możemy tu zarobić. Po pierwsze, dzięki naszemu modelowi działania mamy dobre relacje z polskimi producentami, od których kupujemy tanio. Po drugie, bardzo mocno pilnujemy poziomu strat produktów, co oznacza, że np. zamówień na ryby nie realizujemy z dnia na dzień, bo zamawiamy je od producentów tylko na potrzeby klientów, a nie trzymamy w magazynach. Liczymy, że rentowność osiągniemy już pod koniec roku — przy biznesplanie zakładającym realizację tysiąca zamówień dziennie za dwa lata — mówi Robert Chojnacki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu