Sprawdź, czy twoja firma nie zakończy pracy 1 maja

Monika Niewinowska
opublikowano: 2003-09-22 00:00

Zostało bardzo mało czasu na wprowadzenie obowiązkowych certyfikatów jakości.

Niektóre regulacje UE nie będą wdrażane, tylko po prostu zaczną obowiązywać. Wtedy to część firm przestanie działać legalnie. Należą do nich przedsiębiorstwa objęte obowiązkiem posiadania systemu HACCP i znaku CE.

W przypadku dużych i średnich firm jest już po ostatnim dzwonku. Od stycznia takie przedsiębiorstwa z branży spożywczej będą musiały mieć system bezpiecznej żywności HACCP. Dotyczy to nie tylko producentów, ale i firm zajmujących się magazynowaniem, transportem, handlem, cateringiem, prowadzeniem stołówek i restauracji. Małe firmy powinny być „przygotowane do wdrożenia”. Obowiązek obejmie je 1 maja 2004. „Przygotowanie” trzeba rozumieć prawdopodobnie jako posiadanie wiedzy na temat zagadnień związanych z systemem (najlepiej udokumentowanej) oraz wstępnej dokumentacji.

— Małe firmy będą miały problem, nie ma praktycznie oferty wdrożenia HACCP dla osiedlowego sklepu spożywczego czy baru. Przypuszczam, że ze względu na koszty firmy będą wdrażać system grupowo albo sięgną do opracowań dotyczących danej branży. Tych jednak brakuje, a pozwoliłyby wdrażać system samodzielnie — twierdzi Jacek Zontek z firmy AIMS, specjalizującej się we wdrażaniu systemów zarządzania jakością.

Również znak CE najwięcej problemów przysporzy małym firmom. Od 1 maja będą musiały być nim opatrzone produkty wymienione w Dyrektywach Nowego Podejścia. W większości przypadków do nadania znaku upoważniony będzie sam przedsiębiorca. Skomplikowane produkty wymagają jednak certyfikacji przez uprawnioną jednostkę. Rząd nie podpisał porozumień pozwalających na to polskim jednostkom. Co prawda większość instytutów uprawnionych do nadawania znaku B ma być gotowa, by świadczyć usługi certyfikujące w zakresie CE po 1 maja, ale nikt nie zdecyduje się raczej, żeby produkt zniknął na kilka miesięcy.

— Musimy korzystać z usług jednostki notyfikowanej za granicą, koszty są wysokie — mówi Iwona Szemro z Polfy Lublin.