Spróbuj ukraść nasze auto - będzie Twoje

Karol Kopańko
09-04-2015, 00:00

GADŻETY Stoi na parkingu, a każdy, kto włamie się do strzegącego go systemu, otrzyma je na własność

Wystawionego auta nie strzeże nic poza autorską elektroniką, kontrolującą zamek centralny i zapłon. Na razie stoi bezpieczne, a twórcy zabezpieczenia zbierają pieniądze na Kickstarterze na masową produkcję. Loxet to niewielkie pudełko z elektroniką, które montuje się w układzie zamka centralnego. Po sparowaniu z aplikacją na smartfonie wykrywa ono obecność kierowcy w pobliżu i otwiera drzwi, a także zdejmuje blokadę zapłonu. Jego instalacja zajmuje od 45 do 90 minut, zależnie od tego, gdzie właściciel chce go ukryć.

— Instalacje w samochodach testowych nie sprawiły problemu żadnemu z siedmiu zakładów, którym zostały powierzone. Montaż przypomina znacząco instalację sterownika zamka centralnego, dlatego można go określić jako łatwy — mówi Mateusz Zguda, prezes firmy KISS digital things, stojącej za loxetem. Aby zmniejszyć niebezpieczeństwo zhakowania urządzenia, nie łączy się ono z internetem — jedyną metodą komunikacji jest Bluetooth.

Dzięki temu loxet nie jest narażony na ataki i otwieranie drzwi, które do niedawna można było przeprowadzać na samochody BMW z ConnectedDrive. W aplikacji można również udzielić pozwolenia na dostęp do samochodu osobom innym niż domyślny kierowca, a nawet ustawić przedziały czasowe, kiedy można z niego korzystać.

— Ta opcja kierowana jest na rynek USA, gdzie jest to realny problem do rozwiązania, jak i do firm powierzających samochody pracownikom — tutaj jest duże zapotrzebowanie u nas w kraju, m.in. ze względu na przepisy podatkowe — mówi Mateusz Zguda.

Twórcy systemu postawili na dość nietypową formę marketingu, podkreślającą niezawodność ich

produktu. 1 kwietnia wystawili na jednym z krakowskich parkingów volvo, strzeżony oczywiście przez autorskie urządzenie, i rzucili wyzwanie hakerom. Każdy, kto bez fizycznego kontaktu będzie w stanie włamać się do aplikacji zainstalowanej na smartfonie albo samego urządzenia i uruchomić auto, będzie mógł nim odjechać bez żadnych konsekwencji. Czy twórcy nie obawiają się, że ich auto może niedługo zmienić właściciela?

— Nie obawiamy się. Mimo że żaden specjalista zajmujący się bezpieczeństwem cyfrowym nie określa zabezpieczeń jako „nie do złamania”, to ewentualne odkrycie luki pozwoli na załatanie jej z korzyścią dla produktu — mówi Mateusz Zguda.

A co się stanie, gdy padnie bateria w komórce? Wówczas również możemy uruchomić auto, używając migaczy i powtarzając kod, który sami zarezerwowaliśmy.

— To rozwiązanie jest najbezpieczniejsze — w porównaniu z tworzeniem zabezpieczenia polegającego na zamykaniu obiegu lub ukrywaniu przycisku jest niewykrywalne za pomocą światła UV, bo migacza dotykamy cały czas — podkreśla Mateusz Zguda. Sukces projektu zależy od wsparcia na Kickstarterze. Kampania wystartowała na początku kwietnia i już po kilku dniach zgromadziła ponad połowę wymaganej kwoty — 25 tys. USD. W czasie jej trwania urządzenie można kupić za 59 USD i zaoszczędzić 10 USD w stosunku do normalnej ceny.

— Skrzynka mejlowa jest w ciągłym ruchu i mamy też zainteresowanie ze strony biznesu. Co ważne, odbyło się to praktycznie bez żadnego wsparcia mediowego ani reklamowego. Jest to sygnał, że stworzone przez nas urządzenie będzie cieszyć się powodzeniem — podsumowuje Mateusz Zguda. © Ⓟ

PUDEŁKO DO WSZYSTKIEGO: W przyszłości loxet ma mieć dodatkowe funkcje — tracking GPS, ostrzeżenia po przekroczeniu prędkości wysyłane do urządzenia matki, a także rozwiązania dedykowane flotom i branży car sharing, czyli coraz popularniejszego dzielenia się samochodami. [FOT. ARC]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Kopańko

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Spróbuj ukraść nasze auto - będzie Twoje