Sprzedaż detaliczna mocno przebiła prognozy

  • Ignacy Morawski
opublikowano: 21-12-2020, 20:00

Zamknięcie galerii handlowych nie zahamowało wydatków konsumentów. To zwiastun, że czwarty kwartał będzie lepszy od prognoz - uważa Ignacy Morawski, główny ekonomista “PB”.

Mobilność Polaków znacznie spadła w listopadzie, ale nie przełożyło się to drastycznie na sprzedaż detaliczną. Wprawdzie wydatki konsumentów spadły, ale dużo mniej, niż można było oczekiwać po zamknięciu galerii handlowych. Generalnie czwarty kwartał będzie prawdopodobnie dla gospodarki lepszy od prognoz. Większy kłopot jest natomiast z pierwszym kwartałem przyszłego roku, bo narasta ryzyko, że ostre restrykcje będą przedłużane w Europie.

W listopadzie sprzedaż detaliczna w Polsce spadła o 5,3 proc. rok do do roku (w cenach stałych). To bardzo duży spadek, ale trzeba pamiętać, że generalnie cały 2020 rok jest słaby – nikt nie oczekiwał wzrostu jesienią. W danych interesujące było to, jak konsumenci zachowywali się w trakcie lockdownu. Ekonomiści rynkowi oczekiwali, że spadek sprzedaży będzie dużo głębszy i sięgnie prawie 8 proc. Wynik lepszy od oczekiwań wskazuje, że konsumenci nie ścięli tak mocno wydatków. Nie ma porównania z kwietniem, kiedy w trakcie lockdownu sprzedaż spadła o ponad 20 proc.

Na wykresie pokazałem, jak wygląda poziom sprzedaży na tle danych o mobilności Polaków mierzonych przez urządzenia z systemem Google’a (Android). Widać, że o ile mobilność mocno spadła w listopadzie w porównaniu do października, o tyle sprzedaż już nie. Po usunięciu efektów sezonowych zmiana sprzedaży między październikiem a listopadem była minimalna – moje szacunki wskazują wręcz na minimalny wzrost, a niektóre inne szacunki na nieznaczny spadek.

Jak to wyjaśnić? Większa część sprzedaży odbywała się przez internet. Duże zakupy były robione w otwartych sklepach poza galeriami. Poza tym klienci mogli rzadziej spacerować po sklepach – przychodzili w konkretnym celu, a proces zakupowy trwał krócej. Fundamentalną przyczyną relatywnej odporności sprzedaży na lockdown jest stabilna sytuacja na rynku pracy. Firmy na razie nie rozpoczęły zwolnień.

Większość danych z gospodarki za ostatnie miesiące roku na razie zaskakuje pozytywnie. To może oznaczać, że spadek PKB w ostatnim kwartale okaże się mniejszy od oczekiwań. Obecnie prognozy wskazują na minus 4-5 proc. rok do roku, ale wygląda na to, że będzie to bliżej 3 proc.

Ciemniejsze chmury zbierają się natomiast nad pierwszym kwartałem. Na świecie narasta panika związana z ryzykiem nowego szczepu koronawirusa, wykrytego w Wielkiej Brytanii. Niepokój może wzbudzać szczególnie fakt, że doszło do zablokowania ruchu towarowego między Wyspami a kontynentem. Gdyby większa zaraźliwość nowego szczepu się potwierdziła (na razie jest to hipoteza), wówczas może dochodzić do ostrzejszych i dłuższych restrykcji niż dotychczas. Mogą nawet nastąpić zaburzenia w transporcie towarów, co byłoby najgorszą wiadomością z gospodarczego punktu widzenia. Wprawdzie nowy szczep nie powinien obniżyć skuteczności szczepionki (jak twierdzą eksperci), ale minie jeszcze wiele miesięcy, nim zostanie zaszczepiona większość populacji.

Dotychczas oczekiwałem wyraźnego odbicia koniunktury już w pierwszym kwartale. Wciąż widzę szanse na realizacje tego scenariusza, choć dostrzegam więcej zagrożeń związanych z przedłużaniem restrykcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane