Sprzedaż papierosów w zapaści

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 14-07-2009, 00:00

Sprzedaż legalnych papierosów topnieje w zastraszającym tempie. A z nią miliardy z akcyzy.

Kontrabanda bije w firmy tytoniowe. I budżet państwa

Sprzedaż legalnych papierosów topnieje w zastraszającym tempie. A z nią miliardy z akcyzy.

Po ciężkim dla branży tytoniowej roku 2008, kiedy sprzedaż legalnych papierosów skurczyła się o 10 proc., 2009 zapowiada się jeszcze gorzej.

— Z danych firmy Cyber Service wynika, że najwięksi producenci sprzedali ogółem w pierwszym półroczu tego roku o 13,6 proc. mniej papierosów niż w tym samym okresie 2008 r. Spodziewamy się, że całkowity spadek sprzedaży legalnych papierosów wyniesie w tym roku 10-15 proc. Głównym powodem jest wzrost cen papierosów związany z podwyżką akcyzy — mówi Andrzej Skubiszewski, prezes JTI Polska z grupy Japan Tobacco International.

Zaciskanie pasa

O tym, że nie jest dobrze, świadczą m.in. mniejsze od zakładanych wpływy do budżetu państwa z akcyzy od wyrobów tytoniowych. Już w 2008 r. z zaplanowanych w budżecie 14,9 mld zł udało się uzyskać tylko 13,46 mld zł. W tym roku różnica będzie jeszcze większa.

— Plany na ten rok zakładały uzyskanie 17,529 mld zł wpływów budżetowych z akcyzy na wyroby tytoniowe. Już dziś wiadomo jednak, że się to nie uda. W znowelizowanej wersji budżetu założono uzyskanie 14,4 mld zł — przyznaje Jacek Kapica, wiceminister finansów, szef Służby Celnej.

Wyjaśnia, że obniżka założeń ma kilka przyczyn. Resort spodziewa się — podobnie jak branża — że kolejna podwyżka akcyzy (ze stycznia 2009 r.) w czasie spowolnienia gospodarczego przyczyni się do dalszego ograniczenia konsumpcji papierosów.

— Ograniczanie wydatków jest widoczne także w przypadku innych używek i jest związane nie tylko ze wzrostem cen, ale też ze skłonnością ludzi do oszczędzania w trudnych czasach — uważa Jacek Kapica.

W uzyskaniu założonych wpływów przeszkodzi też, tak jak w latach poprzednich, utworzenie przez firmy tytoniowe dużych zapasów papierosów ze starą akcyzą. Zapasy te zostały już jednak wyprzedane, a w przyszłym roku sprzedaż papierosów ze starą akcyzą będzie ustawowo ograniczona.

Teraz sen z powiek fiskusowi i firmom tytoniowym spędza inny problem. Dużo większy.

— Budżetowi i branży nie pomaga wzrost nielegalnego rynku papierosów. Do tej pory w Polsce udawało się go utrzymywać na stosunkowo niskim jak na UE poziomie 8-9 proc., podczas gdy na Litwie sięga 20 proc., a na Węgrzech 14 proc. Do tej pory Polska była raczej krajem tranzytowym przemytu papierosów. Niestety, w związku z wymuszonymi przez UE podwyżkami akcyzy wzrosła w naszym kraju atrakcyjność przemytu i sprzedaży nielegalnych papierosów. Teraz więcej kontrabandy zostaje u nas i zakładamy, że zjawisko to może się nasilać — mówi Jacek Kapica.

Opłacalny proceder

Fakty wskazują, że szara strefa szybko rośnie.

— Notujemy coraz więcej zatrzymań nielegalnych papierosów na granicach i wewnątrz kraju. W pół roku Służba Celna zatrzymała 330 mln sztuk nielegalnych papierosów, podczas gdy w analogicznym okresie 2008 r. było to 250 mln. Można więc domniemywać, że przemyt się zwiększa — mówi szef Służby Celnej.

Jego zdaniem, najgorzej jest na granicach: polsko-ukraińskiej i litewskiej.

— Na Lubelszczyznie zanotowaliśmy w tym roku wzrost przemytu o 40 proc. W okolicach granicy z Litwą nasze grupy mobilne zanotowały wzrost zatrzymań aż o 100 proc. W ciągu półrocza zatrzymano tam ponad 52 mln sztuk papierosów. To prawie tyle, ile w całym 2008 r. (58 mln) — wylicza Jacek Kapica.

Grupy mobilne są tak skuteczne m.in. dzięki zastosowaniu nowoczesnego sprzętu do prześwietlania tirów. Niestety, służby celne Litwy nie są tak dobrze wyposażone i dlatego granica litewska jest obecnie intensywnie eksploatowana przez przemytników z Ukrainy, Białorusi i Rosji.

— Skuteczna walka z przemytem musi opierać się na co najmniej dwóch filarach. Pierwszy to skuteczna walka z czarnym rynkiem, i to zarówno na granicach, jak i w eliminowaniu coraz większej siatki nielegalnych fabryk na terenie Polski — mówi Krzysztof Kępiński, który w British American Tobacco Polska zajmuje się relacjami z rządem.

Podkreśla, że czarny rynek ma obecnie wymiar międzynarodowy, więc walka z nim powinna być oparta na międzynarodowym działaniu różnych instytucji.

— Drugi filar to rozsądna polityka fiskalna, dostosowana do możliwości portfela polskiego konsumenta. Branża tytoniowa to nie skarbonka bez dna. Kolejne bardzo wysokie podwyżki zrujnują zarówno przemysł, jak i poważnie osłabią dochody budżetowe z akcyzy (a to około 6 proc. całego budżetu) — dodaje Krzysztof Kępiński.

17,5

mld zł

Tyle miały wynieść w tym roku przychody budżetu z akcyzy na wyroby tytoniowe...

14,4

mld zł

... na tyle szacuje się ich wartość w znowelizowanej wersji budżetu...

13,6

proc.

... o tyle spadła sprzedaż legalnych papierosów w pierwszym półroczu 2009 r.

9,7

proc.

... a o tyle zmniejszyła się sprzedaż papierosów w 2008 r.

Choć sprzedaż papierosów w Polsce spada, firma wprowadza na rynek nowe marki. Pachnie wojną.

Polski rynek papierosów przechodzi spore zmiany. Za sprawą globalnych przejęć z siedmiu do czterech zmniejszyła się liczba rywalizujących ze sobą w naszym kraju koncernów tytoniowych. Nie oznacza to jednak, że rynek się ustabilizował, a wszystkie karty zostały rozdane. JTI Polska (z grupy Japan Tobacco International), czwarty na rynku, zamierza wykorzystać czas zawirowań do ataku.

Choć sprzedaż papierosów w Polsce mocno się kurczy (czytaj obok), JTI Polska wprowadza na rynek nowe marki.

Pod prąd

— Nasza strategia przewiduje skupienie się na czterech globalnych markach: Camel, Winston, Glamour i LD. Przy ograniczeniach dotyczących reklamy papierosów to właśnie marki globalne są w stanie zdobyć i utrzymać silną pozycję na rynkach poszczególnych krajów — mówi Andrzej Skubiszewski, prezes JTI Polska.

Wierzy w duży potencjał brandów i pokazuje dowody.

— Markę papierosów Camel, z segmentu premium, wprowadziliśmy na polski rynek w 2007 r. i od tego czasu zdobyła ona już 0,9 proc. udziału w rynku. Jest dziś drugą marką premium po Marlboro. Z kolei marka LD, z segmentu tańszego, w ciągu zaledwie kilku lat zdobyła piątą pozycję na rynku papierosów z udziałem 4,7 proc. Liczymy na podobny sukces w przypadku wprowadzonych w 2008 r. papierosów Glamour i wprowadzanej właśnie marki Winston (obie ze średniej półki cenowej) — dodaje Andrzej Skubiszewski.

JTI Polska uważa, że podobnie jak małe lokalne marki będą z czasem wypadać z rynku, ustępując globalnym, z silnym i ciągłym wsparciem marketingowym, tak samo wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa zmniejszać się będzie udział rynkowy tanich marek papierosów na rzecz droższych.

Ekspansji marek JTI sprzyjać może to, że dwaj silni rywale (Imperial Tobacco i British American Tobacco) są w trakcie przejmowania innych firm (Altadis i Scandinavian Tobacco), w związku z czym zmuszeni są do reorganizacji i porządkowania swoich biznesów.

Będzie się działo

Skoro rynek legalnych papierosów w Polsce spada, zwiększanie udziałów w nim musi odbywać się kosztem konkurentów. Wybuch kolejnej wojny tytoniowej w Polsce jest więc nieunikniony.

Na razie w wyścigu marek na naszym rynku zdecydowanie prowadzi Philip Morris Polska, do którego należą numer jeden i numer dwa: LM (15 proc. rynku) i Marlboro (7,5 proc.). Inne firmy też mają sporo amunicji do obrony przed JTI Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane