Wydzielenie dystrybucji oprogramowania marki Panda w odrębną spółkę i budowa sieci handlowej dla MSP to plany Passusa na 2006 r.
W 2005 r. spółka Passus osiągnie 44-45 mln zł przychodów. Złożą się na to głównie elementy do budowy sieci telefonii komórkowej i oprogramowanie antywirusowe marki Panda. Dystrybucją tego ostatniego zajmuje się specjalny dział w Passusie, ale niebawem to się zmieni.
— W styczniu powołamy odrębną spółkę. Pozwoli to uporządkować relacje zarówno z klientami, jak i hiszpańską Pandą Software — zapowiada Paweł Misiurewicz, prezes Passusa.
Atak na detal...
Passus zamierza też poważnie wejść w sprzedaż produktów teleinformatycznych dla użytkowników końcowych.
— Początkowo działaliśmy jako typowy dystrybutor, ale to nie jest prosta sprawa. Marże są niskie, a w sklepach oferowane przez nas wyroby stoją na półkach obok produktów konkurencji. Dlatego postanowiliśmy budować własną sieć detaliczną — wyjaśnia Paweł Misiurewicz.
Pierwszy sklep, spółka otworzyła już w grudniu 2004 r. w warszawskim Centrum Handlowym Reduta. Obecnie ruszyło pięć kolejnych punktów. Koncepcja sieci budowanej pod marką Infopolis istotnie się jednak zmieniła. To już nie sklepy, a biura handlowe dedykowane małym i średnim firmom.
— Wszyscy otwierają sklepy i ewentualnie oferują dojazd do klienta. My mamy inny plan. Handlowcy mają pracować w terenie, a dopiero w drugiej kolejności prowadzić sprzedaż na miejscu. Nie należy się więc dziwić, jeśli nasze punkty w godzinach pracy będą po prostu zamknięte — tłumaczy Paweł Misiurewicz.
...i mniejsze miasta
W sieci Infopolis można znaleźć nie tylko notebooki, PDA czy akcesoria do sieci mobilnych, ale skorzystać przy ich zakupie z oferty leasingowej i kredytowej. Sieć oferuje też serwis od drzwi do drzwi. Jej punkty działają m.in. w Mińsku Mazowieckim, Wałbrzychu i Żarach.
— To są miasta o mniejszej liczbie nabywców niż Warszawa, Gdańsk i Kraków, ale i mniejszej konkurencji. A wcale nie jest oczywiste, gdzie biznes się lepiej rozwinie — w miastach o dużym potencjale i dużej konkurencji czy tych o mniejszym potencjale, ale i małej konkurencji — zaznacza Paweł Misiurewicz.



