Największy producent elektroniki użytkowej w Europie zdołał w I kwartale wypracować zyski i przedstawił optymistyczne prognozy na ten roku. Kurs Philipsa mocno jednak spadał, bo rynek wyraźnie rozczarowały dane o skromnej dynamice sprzedaży i rentowności operacyjnej.
Holenderska firma zakończyła I kwartał z 550 mln EUR zysku netto wobec 69 mln EUR strat przed rokiem. Analitycy liczyli na mniej, ale grupie pomógł m.in. udział w zyskach spółek stowarzyszonych, w tym tajwańskiego producenta chipów TSM. To nie wystarczyło do poprawy kursu spółki, która jest dziś o połowę droższa niż przed rokiem. Inwestorów rozczarowała bowiem dynamika sprzedaży. Przychody spółki wzrosły zaledwie o 2 proc. (do 6,63 mld EUR) wobec oczekiwanych 5 proc. To efekt spadku popytu w Ameryce Północnej i stagnacji w Europie.
Wyniki Philipsa byłyby lepsze, gdyby nie silny wzrost wartości euro do dolara. Ten trend się ostatnio zmienia, dlatego analitycy liczą na lepszy II kwartał. Tym bardziej że popyt na chipy i monitory komputerowe wyraźnie wzrósł.