Sprzęt fitness pręży muskuły

Spółka IMG z Elbląga, która wyposażyła setki polskich siłowni, szuka inwestora i myśli o ekspansji zagranicznej. W planach ma też kolekcję odzieży sportowej.

Polacy coraz częściej pocą się i stękają, i w dodatku za to płacą. Według firmy Deloitte, w ubiegłym roku wartość branży fitness sięgnęła prawie 3,7 mld zł, a członkami klubów fitness, których w całym kraju jest ponad 2,5 tys., było 2,84 mln osób. To i tak niewiele — „wskaźnik penetracji”, czyli odsetek Polaków, ćwiczących w klubach, wynosi 7,4 proc., co jest wynikiem poniżej europejskiej średniej. Deloitte szacuje jednak, że w ciągu trzech-pięciu lat liczba członków klubów wzrośnie do 4 mln.

MAŁE TUCZY:
Zobacz więcej

MAŁE TUCZY:

IMG, którym kieruje Arkadiusz Paszun, przez lata koncentrowało się na dystrybucji ciężkiego sprzętu do ćwiczeń. W ostatnich latach na popularności zyskały jednak inne rodzaje treningu, a spółka zaczęła zarabiać na sprzedaży drobnych akcesoriów pod własną marką. [FOT. ARC]

Skala i apetyt

Rosnąca liczba ćwiczących i większa wartość rynku to świetna wiadomość dla firm, które na nim działają — nie tylko dla sieci klubów czy takich potentatów, jak giełdowy Benefit System, operator programu Multisport. Elbląska spółka IMG, która ponad dwie dekady temu zaczynała jako przedstawiciel azjatyckich i amerykańskich producentów ciężkiego sprzętu do ćwiczeń, w ostatnich latach dynamicznie zwiększyła skalę biznesu i ma apetyt na więcej.

— Działamy na bardzo szybko rosnącym rynku, który powinien dynamicznie zwiększać wartość jeszcze przez lata, bo w porównaniu z Europą Zachodnią wydatki Polaków na fitness są wciąż bardzo niskie. Rozważamy różne scenariusze pozyskania kapitału na dalszy rozwój. Decyzja w tej sprawie powinna zapaść w pierwszym kwartale przyszłego roku — mówi Arkadiusz Paszun, prezes IMG.

Zgodnie z danymi z KRS, spółka miała w ubiegłym roku 28,4 mln zł przychodów, o ponad 40 proc. więcej niż rok wcześniej. Na poziomie operacyjnym zanotowała 4,5 mln zł zysku, co oznacza wzrost o 125 proc.

— Działamy od 1996 r. i od tego czasu wyposażyliśmy około 600 klubów fitness w całym kraju, w tym największe sieci. Dostarczyliśmy też sprzęt do siłowni w hotelach czy jednostkach Wojska Polskiego — mówi Arkadiusz Paszun. Przez lata spółka koncentrowała się na sprzedaży dużego sprzętu od zagranicznych producentów, ale w ostatnich latach zdywersyfikowała działalność,choć w dalszym ciągu opiera się na sprzedaży sprzętu przedsiębiorcom prowadzącym kluby fitness, a nie indywidualnym konsumentom.

— Cztery lata temu stworzyliśmy własną markę drobniejszych akcesoriów Gipara, która odpowiada już za 15 proc. naszych przychodów i pozwala nam na osiąganie wyższej marży. Rynek się mocno zmienia — wraz ze wzrostem popularności cross-fitu czy treningu funkcjonalnego kluby fitness potrzebują coraz więcej drobnychakcesoriów, a nie tylko ciężkiego sprzętu — mówi Arkadiusz Paszun.

Odzież i zagranica

IMG zamierza teraz zbudować trzeci filar biznesu.

— Od ponad roku pracujemy nad wejściem na rynek odzieży sportowej, infrastruktura do uruchomienia działalności przez internet jest już gotowa. Mamy praktycznie gotowe dwie kolekcje i rozpoczniemy sprzedaż pod własną marką pod koniec stycznia, gdy startuje najbardziej intensywny sezon w fitnessie, trwający do końca maja — mówi Arkadiusz Paszun. Pieniądze od inwestora — lub inwestorów — mają pozwolić spółce na szybsze zwiększenie obrotów i wyjście na rynki zagraniczne.

— Rosnące zapotrzebowanie na drobne akcesoria sprawia, że potrzebujemy większych magazynów i lepszej logistyki. Jednocześnie dzięki internetowej platformie sprzedażowej i własnym markom możemy wchodzić na rynki w innych krajach. Już niewielka część naszych obrotów pochodzi z krajów zachodnioeuropejskich czy arabskich, gdzie rynek rośnie bardzo dynamicznie. Chcemy się tam rozwijać — mówi Arkadiusz Paszun. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Dużo miejsca na rynku

ROBERT KAMIŃSKI

ekspert rynku fitness

Polski rynek fitness dynamicznie się zmienia. Tworzy się na nim segment mniejszych klubów butikowych czy salonów treningu funkcjonalnego, które mają inną grupę docelową niż zwykłe kluby fitness — ludzi, którzy obawiali się ciężkiego sprzętu, a na pewno nie utożsamiali się z trenowaniem na nim, natomiast chcą trenować i potrzebują do tego akcesoriów. Rozwój w tym segmencie jest niewątpliwie dobrym pomysłem. Bardziej ryzykowne, ale ciekawe, jest wejście w odzież, która wymaga dobrej dystrybucji. W Polsce społeczność fitnessową tworzy ponad 2 mln osób, które niekoniecznie muszą nosić ubrania globalnych marek, wzbudzających skojarzenia raczej z profesjonalnym sportem. Odzież skierowana do fitnessowców to ciekawa nisza, a firmy takie jak 4F udowodniły, że polskie marki mogą z powodzeniem funkcjonować obok światowych gigantów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Sprzęt fitness pręży muskuły