Średni zysk na akcję wzrośnie o 16 proc.

Tomasz Mazurczak
opublikowano: 2001-02-19 00:00

Średni zysk na akcję wzrośnie o 16 proc.

Według szacunków DI BRE Banku, szanse na istotną poprawę koniunktury giełdowej w tym roku są duże. Średni zysk na akcję wzrośnie o 16 proc. — mimo spowolnionego wzrostu gospodarczego oraz wysokich stóp procentowych. W skali roku liderami wzrostów powinny być spółki z sektora telekomunikacyjnego.

Zdaniem analityków, po wyjaśnieniu się podstawowych dylematów makroekonomicznych w kraju, uwaga inwestorów koncentruje się obecnie na wydarzeniach w Stanach Zjednoczonych. A ewentualne tzw. twarde lądowanie na rynku amerykańskim może przyczynić się do pogorszenia nastrojów na całym świecie, a więc i w Polsce.

— Perspektywy dla rynków wschodzących są dobre, akcje na GPW są obecnie stosunkowo tanie, a prognozy makroekonomiczne niezłe — uważa Tomasz Mazurczak, dyrektor działu analiz DI BRE Banku.

ZażegNanie niebezpieczeństw w makroekonomii, głównie dzięki restrykcyjnej polityce monetarnej i dobrej koniunkturze w Europie, przyczyniło się do stworzenia korzystnych warunków dla inwestycji portfelowych. Do Polski napłynął strumień zagranicznego kapitału, który przyczynił się do istotnych wzrostów warszawskich indeksów w końcówce 2000 roku.

— Rynek zdyskontuje obecnie tegoroczne obniżki stóp procentowych — consensus analityków znajduje się gdzieś w przedziale 300-400 punktów bazowych. Jak się wydaje, na rynku przeważa pogląd zakładający poprawę koniunktury gospodarczej w Stanach Zjednoczonych w drugiej połowie roku — podkreśla specjalista DI BRE Banku.

W drugim i trzecim kwartale rynek znajdzie się pod wpływem serii obniżek stóp procentowych z jednej strony oraz pod presją szeregu dużych ofert publicznych z drugiej. Z planów emisyjnych mających szansę na realizację w połowie roku wymienić należy TP SA, KGHM, Stocznię Gdynia uraz ITI. Wcześniej pojawić się mogą oferty spółek internetowych.

— Niewątpliwie udane debiuty Interii i MCI zachęcają do pozyskiwania środków poprzez rynek publiczny. Niemniej jednak dla wielu przedsięwzięć jest to ostatnia deska ratunku. Wiele z nich — zgodnie ze światową tendencją — nie otrzyma w tym roku drugiej rundy finansowania i upadnie — twierdzi Tomasz Mazurczak.

Wśród pozytywnych niespodzianek najczęściej wymienia się te związane z oczekiwanymi czy wręcz nieuchronnymi fuzjami i przejęciami. W tym zakresie największe nadzieje wiązane są z Elektrimem.

— Pod koniec 2001 roku kończy się dla Vivendi swego rodzaju „wyłączność” na wezwanie, wynikające z umowy pierwokupu dotyczącej PTC. Liczymy, że do tego czasu powinno coś wydarzyć się na rynku, co zmieni obecny układ sił — uważa specjalista BRE Banku.

Zarówno rozwiązania na płaszczyźnie ET (transakcja sprzedaży), jak i w samym Elektrimie powinny być korzystne dla akcjonariuszy mniejszościowych. Innych w Elektrimie nie ma. Generalnie jednak przejęcia i połączenia są praktycznie możliwe w każdej branży — duże roszady zajdą w branży leasingowej. W ślad za transakcją ITI-Optimus może dojść do transakcji między liderami w sektorze TMT.

— Biorąc pod uwagę tendencje panujące na rynku, konsolidacji należy spodziewać się także wśród spółek informatycznych. Będzie tak m.in. dlatego, że klienci są coraz bardziej wymagający, a rynek rośnie mniej dynamicznie — twierdzi Tomasz Mazurczak.

Analitycy zwracają również uwagę na zjawiska, które mogą negatywnie rzutować na giełdową koniunkturę w Polsce. Chodzi tu przede wszystkim o czynniki zewnętrzne, w tym głównie o recesję w USA lub także zaostrzenie zjawisk kryzysowych w Japonii.

— Przedstawiane zagrożenia dla USA podobne są do tych z Japonii, tj.: kryzys strukturalny nadwyżek mocy produkcyjnych (zwłaszcza w sektorze spółek IT) miałby prowadzić do bankructwa spółek, kryzysu płynności sektora finansowego, bessy na rynku akcji, trwałego spadku konsumpcji, inwestycji i PKB. Czyli w efekcie do hard landing (twardego lądowania) — tłumaczy Tomasz Mazurczak.

Na szczęście analitycy za bardziej prawdopodobny uważają scenariusz tzw. soft landing. Przemawia za tym duża elastyczność gospodarki amerykańskiej i ograniczenie występowania nadwyżek mocy produkcyjnych do sektora IT.

Jeżeli tak się stanie, to na GPW powinno być znacznie lepiej. Dodatkowo, stopniowe obniżki stóp procentowych powinny przynieść większe tempo wzrostu PKB oraz wzrost przychodów firm.

— W 2002 roku wszystkie te czynniki dają szansę na wzrost średniego EPS nawet powyżej 20 proc. Jeżeli taki scenariusz zaakceptuje rynek, to w drugiej połowie 2001 roku czeka nas znaczny wzrost cen akcji — uważa Tomasz Mazurczak.

Do tego czasu rynek może znajdować się w dość szerokim kanale horyzontalnym. Swoje kursy powinny poprawić spółki telekomunikacyjne oraz przetwórcze, a także banki. Te ostatnie powinny być nadal relatywnie silne w związku z długoterminową perspektywą systematycznego redukowania stóp procentowych.