Średnie rekiny i płotki

Bogdan Tychowski
opublikowano: 2005-03-17 00:00

Dziewięciu polskich armatorów żeglugi morskiej dysponuje łącznie blisko 130 statkami. Najwięcej mają PŻM i Chipolbrok. Najmniej — PLO, dawny potentat.

Dwóch największych armatorów żeglugi morskiej w Polsce — spółki Polska Żegluga Morska i Chipolbrok to firmy państwowe. PŻM świadczy nieregularne przewozy morskie, a Chipolbrok operuje na liniach regularnych o zasięgu oceanicznym. Pozostali to grupa małych przedsiębiorstw armatorskich, dysponujących zwykle kilkoma statkami. Zaliczają się do nich Euroafrica — Linie Żeglugowe, Pol-Euro, Polska Żegluga Bałtycka, POL-Levant, Baltic Container Line oraz Unity Line. Ta grupa uprawia regularną żeglugę, przede wszystkim bliskiego zasięgu.

Ci duzi...

Polska Żegluga Morska ze znaczącym potencjałem przewozowym (około 80 statków) pozostaje przedsiębiorstwem państwowym i broni się przed komercjalizacją i prywatyzacją, czego wyraźnym dowodem są ostatnie wydarzenia związane z tą firmą. Niemniej, według oficjalnych danych, w 2004 r. PŻM osiągnęła zysk netto w wysokości 11,9 mln zł.

Chipolbrok z kolei obsługuje najszybciej na świecie rosnącą wymianę handlową pomiędzy Europą i Chinami. Realizuje program inwestycyjny budowy statków wielozadaniowych o nośności powyżej 30 tys. ton. Ponadto Chipolbrok zaangażowany jest w żeglugę bliskiego zasięgu, którą realizuje należąca do niego w 94 proc. spółka Baltic Container Line.

Do grupy silnych polskich armatorów należy także Euroafrica — Linie Żeglugowe. Ponad 10 statków tej spółki pływa na dwóch liniach europejskich (angielska i fińska) oraz bardzo dochodowej zachodnioafrykańskiej. Euroafrica zarządza także promami Mikołaj Kopernik i Jan Śniadecki.

Głównymi ładunkami przewożonymi przez spółkę do Afryki są: papier, płyty pilśniowe, chemikalia i wyroby stalowe. Wśród ładunków wracających do Europy dominują: ziarno kakaowe oraz tarcica i drewno egzotyczne.

— Średnioroczne przewozy linii to ponad 350 tys. ton, z czego ponad 200 tys. ton w relacji eksportowej do portów zachodnioafrykańskich — mówi Paweł Porzycki, prezes Euroafriki.

...i ci mniejsi

W latach 70. i 80. do grupy największych armatorów należały także Polskie Linie Oceaniczne. Dziś firma ma tylko jeden statek, który pływa między portami Bałtyku i Morza Śródziemnego. Przewozi kontenery i towary masowe.

Spółką zależną PLO jest Pol-Levant, który ma obecnie sześć statków. W jej usługach dominują przewozy kontenerów i ładunki masowe. Statki Pol-Levantu pływają między portami europejskimi.

Niemal 250 tys. ton ładunków przewiozły w 2004 r. na swoich pokładach statki należące do gdyńskiego armatora — spółki POL-Euro Linie Żeglugowe. Przewozy na własny rachunek oraz efektywne wykorzystanie tonażu zatrudnionego w czarterach u operatorów zewnętrznych przełożyły się także na dobre wyniki finansowe spółki.

Ilość ładunków, jakie przewiozły w ubiegłym roku statki POL-Euro, była ponad dwukrotnie większa niż rok wcześniej. W równym stopniu jest to zasługa statków pływających w regularnych serwisach do portów Europy Zachodniej i Morza Śródziemnego, jak i aktywnego poszukiwania nowych rynków przewozowych.

W 2004 r. przychody ze sprzedaży usług POL-Euro wyniosły 39,1 mln zł, a zysk netto 2,5 mln zł, podczas gdy w roku 2003 firma zanotowała 1,6 mln zł straty.