Armatorzy mają niewielkie szanse na uzyskanie środków z UE na modernizację kutrów. Jest zbyt mało czasu, i nie tylko.
Rybacy nerwowo patrzą na kalendarz. Tylko do końca tego roku przysługuje im unijna pomoc na modernizację kutrów. Od 2005 r., w związku ze zmianami polityki rybackiej, UE nie będzie już wspomagać finansowo remontów zwiększających moc połowową kutrów. Pieniądze mogą być wykorzystane do końca 2006 r., ale wnioski muszą być złożone i zaaprobowane do końca 2004 r. Tymczasem departament rybołówstwa w resorcie rolnictwa dopiero w najbliższych dniach prześle Brukseli drugą wersję uzupełnień do programu operacyjnego. Pierwszą, wraz ze składem komitetu monitorującego, już po akceptacji Komisji Europejskiej, zakwestionowało Rządowe Centrum Legislacyjne.
Cała pomoc wisi na włosku, bo jeżeli nowy komitet monitorujący nie zbierze się do września, to rybacy mogą pożegnać się z pieniędzmi. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ma trzy miesiące na rozpatrzenie wniosku.
— Nie sądzę, by wielu rybaków chciało skorzystać z tego rodzaju pomocy, do której zgodnie z unijnymi warunkami muszą dołożyć 60 proc. Będzie ich determinował brak pieniędzy — prognozuje Lech Kępczyński, dyrektor departamentu rybołówstwa w resorcie rolnictwa.
Zdaniem Macieja Dlouhego, wiceprezesa Krajowej Izby Producentów Ryb, wielu armatorów posiada kilka kutrów. Część z nich planowano wycofać z eksploatacji, a z uzyskanych za złomowanie pieniędzy dofinansować remont pozostałych jednostek. Opóźnienia ze składaniem wniosków dyskwalifikują te plany.
Widząc złożoność sytuacji, sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi skierowała do rządu dezyderat, w którym domaga się okresu przejściowego na modernizację floty do końca 2005 r.