Rytm miastu nadają rumaki. Najpierw wierzchowce Luitolfa Szwabskiego, teraz motoryzacyjne cuda.
Dwóch wynalazców, jeden cel. To początek opowieści o twórcach auta Mercedes-
-Benz. I zaproszenie do podróży w czasie — wielkiej atrakcji miasta.
Zwiedzanie Stuttgartu da się zaplanować bez mapy. Zdecydowana większość godnych polecenia miejsc znajduje się w centrum. Miasto otaczają urocze wzgórza porośnięte lasami i winnicami, między którymi przycupnęły urocze zabytkowe wille. W dolinie pełnej parkowej zieleni azymut wyznacza stojący w samym centrum dworzec główny, zabytek z czasów Republiki Weimarskiej. Na jego wieży pobłyskuje trójramienna biała gwiazda DaimleraChryslera o średnicy 5 metrów.
Mistrzowie automobilu
Stuttgart upodobały sobie słynne koncerny motoryzacyjne — Mercedes i Porsche. Niezwykłe osiągnięcia Karla Benza i Gotlieba Daimlera, dwóch godnych siebie rywali niemieckiego cudu techniki, można podziwiać w muzeum Mercedesa-Benza. Bez wątpienia cymes, nie tylko dla koneserów motoryzacji. Także Porsche nie zostaje w tyle. Chwali się swymi najbardziej luksusowymi modelami w firmowym muzeum.
W podróż w czasie i przestrzeni wyrusza się na najwyższym piętrze muzeum Mercedesa-Benza, we wschodniej dzielnicy Obertürkheim, dokąd turysta dociera miejskim autobusem, a potem windą niczym z filmu science fiction. Winda przenosi pasażerów w czasie do 1886 r. Po wyjściu zwiedzający znajdzie się wśród parowozów i pierwszych automobili. Siedem kondygnacji i 120 lat historii motoryzacji z najwyższej półki. Eksponaty ukazują wozy, jakie podbijały serca kobiet w szalonych latach dwudziestych, pojazdy, którymi dyplomaci i wojskowi przemierzali bezdroża rujnowanej I wojną światową Europy, a nawet wozy, jakie zabierały brazylijskie dzieci do szkół.
W tej podróży towarzyszy gościom muzeum muzyka z epoki i lektor (wkrótce także w języku polskim). Schodząc ślimakiem, dociera się do najnowszych modeli aut.
W gościnie u poety
Podziwianie miasta najlepiej rozpocząć od średniowiecznego pałacu Altes Schloss, przy którym przed wiekami pasły się konie Luitolfa Szwabskiego. Monarcha na koniu z mieczem w dłoni, kamiennym wzrokiem przygląda się podejrzliwie zagranicznym gościom. Ma powody — pałac był wielokrotnie niszczony, a nawet obrócony w ruinę alianckimi bombami w czasie II wojny światowej. Odbudowany, cieszy oko malowniczymi arkadami. W adwencie zmienia się we wspaniałą scenerię bożonarodzeniowego jarmarku.
Wnętrze budynku zagospodarowało Wirtemberskie Muzeum Regionalne. Pałac przylega do placu zamkowego, wiodącego wprost do nowego barokowego pałacu (Neues Schloss). Z drugiej — tuli się do placu Schillera, jednego z najpiękniejszych zakątków Stuttgartu, nad którym góruje pomnik mieszkającego tu niegdyś poety. Obdarzeni wrażliwą duszą koniecznie powinni wybrać się tam na spotkanie ze Schillerem. Poeta przyjmuje w godzinach porannych we wtorek, czwartek lub w sobotę. Wtedy — plac Schillera wprost tonie w gąszczu kwiatów.
Radość kibiców
Jeżeli komuś uda się stamtąd wyrwać przed odjazdem ostatniego kwietnego kramarza, powinien, kierując się na prawo, wstąpić do jednej z najpiękniejszych hal targowych w Niemczech (Jugendstil-Markthalle). Nie tylko na kolejne zakupy — to wart zwiedzenia secesyjny gmach, wzniesiony w 1912 r. z przeznaczeniem na giełdę spożywczą i dom towarowy. Zawsze kupi się tu świeże kwiaty, ry- by, mięso, warzywa i owoce — okolicznej produkcji i z wielu zakątków świata. Warto także wejść na piętro, by z wysoka pogapić się na kłębiący się kolorowy tłum.
Wychodząc z hali, ponownie trzeba skierować się na prawo i ominąć stary pałac. Dojdzie się na olbrzymi plac zamkowy (Schlossplatz), ozdobiony wysoką na 30 m kolumną. To ulubione miejsce spotkań turystów, artystów i mieszkańców — nie tak dawno tłumnie tam wylegli, blokując całe centrum miasta w szale radości ze zwycięstwa miejscowej drużyny piłkarskiej w Bundeslidze. Wyrastający tuż obok placu, wspomniany już barokowy Neues Schloss, przyciąga zaś ogrodami założonymi w początkach XIX w. W pobliżu działa Staatsgalerie, gdzie zgromadzono ciekawe zbiory malarstwa i grafiki.
Szwabskie specjały
Kto chciałby odetchnąć atmosferą nowoczesności, poczuć tętno miasta i podejrzeć jego mieszkańców zaprzątniętych codziennymi sprawami, niech pobuszuje po Königstrasse, głównej arterii handlowo-usługowej miasta. Ciekawe, aczkolwiek czasochłonne — samo zatopienie się w wielopoziomowym sklepie z detalami wyposażenia wnętrz, Merz & Benzing, zajmuje najmniej dwie godziny. Wystarczy, żeby nieco zgłodnieć.
Dokąd się wtedy udać? Admiratorzy typowo niemieckiej kuchni mogą skorzystać z bogatej oferty restauracji rozsianych na uliczkach centrum. Jeśli jednak szwabski wystrój wnętrz czy ukwiecony ogródek rażą czyjś wyrafinowany gust, nie ma problemu — może udać się choćby do restauracji Cube na ostatnim piętrze szklanego muzeum sztuki. Znajdzie tam nie tylko elegancję podlaną niemieckim sosem, słynne kluski Spätzle i pierogi Maultaschen, ale także piękny widok na plac zamkowy i panoramę miasta.
Jeżeli także te atrakcje są zbyt tradycyjne albo siąpiący deszcz nie pozwala na włóczęgę po mieście, warto wybrać się do SI Centrum nieopodal lotniska. To prawdziwe miasto pod dachem — jego uliczki prowadzą do sali koncertowej, na musicale, do kasyna czy kilkudziesięciu restauracji z różnych zakątków świata. Wyczerpany tymi atrakcjami turysta odpocznie, kosztując hawajskich uroków w tutejszym spa, z plażą łudząco podobną do prawdziwej, a w dodatku wyposażoną w grotę i wodospad. Aż trudno uwierzyć, że to ciągle Niemcy.
