Stalexport idzie na układ
Giełdowy Stalexport, który balansuje na krawędzi bankructwa, zaproponował, by postępowaniem układowym objęto także pięcioletnie obligacje zamienne.
Według Emila Wąsacza, prezesa Stalexportu, do postępowania układowego wniesione zostaną zobowiązania bilansowe niezabezpieczone na łączną kwotę około 600 mln zł, w tym obligacje zamienne na akcje oraz należności pozabilansowe (około 400 mln zł) w części, w której istniałaby realna groźba ich wymagalności.
Najbardziej zaskakujące jest to, że po raz pierwszy w Polsce sądowym układem miałyby być objęte papiery zamienne na akcje.
Trudne obligacje
Obligacje to spuścizna po byłym zarządzie, kierowanym przez Ryszarda Harhalę. Prowadzona przez niego firma wiosną 1997 r. wyemitowała na zagranicznych rynkach jedne z pierwszych polskich obligacji zamiennych. Wówczas emisja 50 tys. pięcioletnich papierów, wartych łącznie 50 mln USD, została bardzo dobrze przyjęta. Wkrótce jednak akcje Stalexportu poszły ostro w dół, a wraz z tym oddaliła się raczej bezpowrotnie szansa na opłacalną zamianę obligacji na akcje w podwyższonym kapitale katowickiej firmy.
Stalexport wykorzystał niskie notowania obligacji i stopniowo je wykupował w celu umorzenia. W kilku dużych transakcjach z rynku zdjęto łącznie 18 295 obligacji (36,6 proc. emisji). Ale na początku ubiegłego roku firma nie miała już środków na dalszy wykup i została z bagażem papierów wartościowych wartych blisko 32 mln USD. Ich zachodni właściciele oczekują, że w kwietniu 2002 r. otrzymają zwrot inwestycji powiększony o odsetki i 20-proc. premię. Mogą się jednak przeliczyć.
— Wykup obligacji zamiennych w 2002 r. nie wchodzi w rachubę, ze względów finansowych — przyznaje prezes Emil Wąsacz.
Stalexport złożył więc w sądzie wniosek o włączenie obligacji do postępowania układowego.
Wkrótce decyzje
Sąd gospodarczy ma formalnie dwa tygodnie na przyjęcie wniosku dotyczącego postępowania układowego, ale w praktyce decyzje mogą zapaść około 20 lipca.
Według naszych informacji, zarząd zaproponował wierzycielom redukcję zadłużenia na poziomie 40 proc., pozostałe zamierza spłacić w kwartalnych ratach. W sumie wierzyciele mogą stracić co najmniej 600 mln zł.
— Im więcej wierzycieli przystąpi do układu, tym skutki będą dla nich mniej dotkliwe — kwituje Emil Wąsacz.
Oznacza to, że redukcja zadłużenia może być niższa niż zakładane 40 proc.
Okiem eksperta
Niewykluczone, że włączenie obligacji zamiennych na akcje do postępowania układowego sąd uzna za dopuszczalne. Jednak pomysł ten jest dosyć ekwilibrystyczny i eksperymentalny. Wszystko więc zależy od poglądu sądu.
Manewr taki nie byłby jednak możliwy w przypadku obligacji przychodowych zabezpieczonych np. zastawem lub hipoteką. Wtedy te zobowiązania nie mogłyby wejść do układu. Spółka ta może mieć jednak trudności praktyczne ze skutecznością takiego wniesienia.
Radca prawny z renomowanej warszawskiej kancelarii prawniczej