Akcjonariusze Stalexportu mają dziś zdecydować o dalszym istnieniu spółki. Zarząd firmy liczy na ich przychylność. Głos sprzeciwu oznaczać będzie ostateczny upadek giełdowej spółki.
W porządku obrad dzisiejszego NWZA Stalexportu znalazł się tylko jeden punkt: podjęcie uchwały w sprawie dalszego istnienia giełdowej spółki.
Decydujący głos w sprawie być albo nie być Stalexportu będzie należał do EBOR, głównego akcjonariusza spółki. Prawdopodobnie bank zagłosuje jednak za kontynuowaniem działalności giełdowej spółki.
— Im większe będzie poparcie akcjonariuszy, tym łatwiej firma może funkcjonować w najbliższych miesiącach, chociażby ze względu na otwarte postępowanie układowe i rozmowy z wierzycielami — mówi Mieczysław Skołożyński, wiceprezes ds. finansowych Stalexportu.
Obecnie trwa sprawdzanie listy wierzycieli Stalexportu. Według wiceprezesa Skołożyńskiego, układem może być objęta kwota ponad 600 mln zł. Niezależnie od przygotowań do zawarcia układu z wierzycielami, zarząd Stalexporu prowadzi bezpośrednie rozmowy, m.in. z posiadaczami pięcioletnich obligacji.
— Prowadzimy negocjacje z wybranymi wierzycielami na temat konwersji części pozostałych zobowiązań na akcje spółki — mówi Mieczysław Skołożyński.
Stalexport włączył do postępowania układowego pięcioletnie obligacje zamienne na akcje, które są w posiadaniu zachodnich inwestorów. Wiosną 1997 r. katowicka firma wyemitowała na zagranicznych rynkach 50 tys. papierów wartościowych, wartych 50 mln USD. Do wykupu pozostały jeszcze obligacje wartości około 33 mln USD. Ich zachodni właściciele mieli dodatkowo otrzymać zwrot inwestycji powiększony o odsetki i 20 proc. premii. Ale nie otrzymają. W zamian za to zarząd Stalexportu zaproponuje im 40-proc. redukcję zobowiązań lub konwersję na akcje firmy.
— Jesteśmy w trakcie rozmów z obligatoriuszami. Są oni zaskoczeni głębokością zapaści w Stalexporcie. 23 listopada wybieramy się na kolejną turę rozmów do Londynu — dodaje Mieczysław Skołożyński.
Jeśli ta propozycja konwersji zainteresuje wierzycieli, wiosną 2002 r. zostanie zwołane kolejne NWZA, które uchwali emisję akcji adresowaną do wybranych instytucji. Wiele wskazuje na to, że posiadacze obligacji nie będą mieli wyboru, ponieważ w przypadku ogłoszenia upadłości spółki jej aktywa nie pokryją zobowiązań.
Zarząd Stalexportu podkreśla, że NWZA to jedynie formalność wynikająca z wymogów stawianych przez kodeks spółek handlowych, gdy strata firmy przekracza sumę kapitału zapasowego, rezerwowego i jedną trzecią zakładowego. Głównym problemem katowickiej firmy jest zadłużenie. Wynosi ono 1,22 mld zł. Postępowanie układowe, redukcja zadłużenia i sprzedaż aktywów to ambitne plany, których realizacja powinna pozwolić na utrzymanie się Stalexportu na rynku. Nie oznacza to jednak poprawy notowań akcji.
Adam Atmański
dyrektor ds. klientów strategicznych Domu Maklerskiego Banku Śląskiego