Stałość cen energii zależy od relacji z kopalniami

Adam Brzozowski
opublikowano: 2004-11-16 00:00

Zakłady węglowo-energetyczne pomagają w restrukturyzacji obu branż. Przedsięwzięcia PKE i KW pokazują, że współpraca jest realna, ale trudna.

Cena paliwa stanowi ponad połowę kosztów wytworzenia energii w polskich elektrowniach węglowych. Południowy Koncern Energetyczny (PKE) — w ramach realizacji przyjętej w 2002 r. strategii — tworzy spółki paliwowo-energetyczne. Ma to zapewnić firmie stały dostęp do surowca i kontrolę nad jego cenami, a tym samym zagwarantować utrzymanie konkurencyjnych cen energii. Co roku PKE zużywa prawie 10 mln ton paliwa, czyli jedną czwartą wydobywanego w Polsce węgla energetycznego. Firma chce, aby w jej grupie kapitałowej znalazły się kopalnie dostarczające w ciągu roku 6-7 mln ton węgla, resztę koncern kupi na rynku.

Efekty symbiozy

Historia pierwszego przedsiębiorstwa węglowo-energetycznego sięga 1998 r., kiedy zawarto umowę zawiązania spółki Zakład Górniczo-Energetyczny Sobieski-Jaworzno III. Firma została utworzona przez Elektrownię Jaworzno III i dotychczasowego właściciela jaworznickiej kopalni — Nadwiślańską Spółkę Węglową, której aktywa weszły potem w skład Kompanii Węglowej (KW). Wcześniej kopalnia przeznaczona była do likwidacji, zgodnie z planami restrukturyzacyjnymi branży, przygotowanymi przez ówczesny rząd. Zakład przynosił ponad 100 mln zł strat w ciągu roku i podobnie jak inne kopalnie zatrudniał znacznie więcej górników, niż wymagał tego rachunek ekonomiczny.

— Na podstawie umowy zawarcia spółki, Nadwiślańska Spółka Węglowa wniosła do niej aportem część Kopalni Jaworzno — głównie Ruch Sobieski, a resztę nierentownego zakładu zlikwidowano. Wkładem Elektrowni Jaworzno III były zaś pieniądze — w ciągu kilku lat energetyka zainwestowała w jaworznickie górnictwo 100 mln zł. Model, w którym spółka skarbu państwa restrukturyzuje inne przedsiębiorstwo, sprawdził się. W ciągu pięciu lat ZGE zapłacił ponad 240 mln zł podatków, nie wspomnę o uratowanych miejscach pracy — opowiada Paweł Gniadek, rzecznik PKE.

Według niego, stworzenie ZGE Sobieski-Jaworzno III przyniosło efekty rzadko dotychczas spotykane w polskim górnictwie. Po pięciu latach działalności podniosła się wydajność zakładu. Firma wydobywa obecnie 1015 t węgla w przeliczeniu na osobę na rok, kiedy średnia w branży wynosi 800 t na górnika. Zatrudnienie zostało zredukowane z 4 tys. do 2,8 tys. osób. A przede wszystkim poprawił się zysk kopalni.

Zabezpieczenie surowca

W 2000 r. powstał PKE, a Elektrownia Jaworzno III stała się jego częścią jako jeden z ośmiu zakładów.

ZGE Sobieski-Jaworzno III wszedł do grupy kapitałowej koncernu, w której jest obecnie 45 firm z różnych branż. Bogaty o jaworznickie doświadczenia PKE postanowił zainwestować w kolejne przedsięwzięcia górniczo-energetyczne, czyli powtórzyć model: energetycy wnoszą do biznesu pieniądze, górnicy dają majątek w formie aportu. W 2003 r. pojawiła się koncepcja zawiązania wspólnego podmiotu PKE i Kompanii Węglowej na bazie Kopalni Janina w Libiążu.

Spółka Zakład Górniczo-Energetyczny Janina powstała w grudniu 2003 r., a działalność wydobywczą rozpoczęła w kwietniu 2004 r. Kapitał założycielski przedsiębiorstwa wynosi obecnie ponad 140 mln zł. Jego udziałowcami są: PKE, Kompania Węglowa oraz ZGE Sobieski-Jaworzno III.

— Janina ma znaczne zasoby węgla. Dzięki obecności tej kopalni oraz ZGE Sobieski-Jaworzno III w naszej grupie kapitałowej, jesteśmy właścicielami 22 proc. krajowych złóż węgla energetycznego. Eksperci szacują, że w Janinie — przy wydobyciu 3 mln ton na rok — wystarczy go na 280 lat. Libiąska kopalnia wymaga jednak zainwestowania w ciągu 10 lat około 400 mln zł, z tego PKE wyłoży 70 mln zł — informuje Paweł Gniadek.

ZGE Janina zatrudnia poniżej 2,7 tys. osób. W 2009 r. firma zamierza produkować w przeliczeniu na jednego górnika 1,1 tys. t węgla rocznie, choć w 2003 r. wydajność wynosiła zaledwie 649 t na osobę.

Jednostronne korzyści

Z początkiem 2003 r. zarząd PKE wystąpił do KW z ofertą utworzenia trzeciej spółki wydobywczo-energetycznej na bazie przeznaczonej do likwidacji kopalni Bolesław Śmiały z Łazisk. Do dzisiaj, mimo drugiego podejścia do stworzenia spółki, stronom nie udało się osiągnąć porozumienia. Jak tłumaczy rzecznik koncernu, KW odeszła od pomysłu pozbycia się kopalni, kiedy wróciła koniunktura na węgiel. Śmiały nadal prowadzi wydobycie.

Kompania Węglowa nie wyklucza dalszych projektów z PKE, lecz na lepszych warunkach.

— Przedstawiliśmy PKE możliwość sprzedaży naszych udziałów w ZGE Janina i Sobieski-Jaworzno III. Propozycja ta nie została jednak zaakceptowana przez koncern. Nie doszliśmy też do porozumienia w sprawie zbycia kopalni Bolesław Śmiały. Uznaliśmy, że współpraca nie może być korzystna jedynie dla jednej strony. Takiej współpracy jednak nie wykluczamy. Musimy zagwarantować sobie długoletnie umowy na dostawy węgla, bo będzie to sprzyjać większej konkurencyjności górnictwa i energetyki nie tylko na rynku krajowym, ale całej Unii Europejskiej — mówi Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej.

O tym, czy w Grupie Kapitałowej PKE znajdą się kolejne kopalnie, zadecyduje m.in. tworzona korekta rządowej strategii dla sektora energetycznego i plany konsolidacji branży, w tym połączenia PKE z Elektrownią Kozienice. Koncern jest zainteresowany związkami kapitałowymi z Kopalnią Bogdanka, największym dostawcą paliwa do Kozienic.

— Nie chodzi nam o włączenie kopalń do PKE, lecz o utworzenie holdingu, który będzie się składał z koncernów: węglowego, wytwórczego, dystrybucyjnego i multienergetycznego. Wszystkie zakłady wydobywcze związane kapitałowo z PKE znalazłyby się w górniczej części tej struktury zbudowanej na wzór europejskich firm paliwowo-energetycznych. Wtedy będzie to biznes opłacalny dla wszystkich stron — tłumaczy Paweł Gniadek z PKE.