Stalówka procentuje w kieszeni

Weronika Aleksandra Kosmala
opublikowano: 18-06-2015, 00:00

Kondycję wzmacnia podobno zdobycie Mont Blanc, ale jeśli do zamknięcia transakcji nie zostało dużo czasu, sam Montblanc powinien wystarczyć

Nic właściwie nie stoi na przeszkodzie, żeby do podpisania nawet najważniejszego kontraktu posłużył nam najtańszy pisak z kiosku. Zanim jednak upewnimy się, że mamy w kieszeni jakiś zapasowy, lekko wypisany długopis z nieczytelnym logo przypadkowej branży, dobrze wiedzieć też, że jego miejsce zająć mogłoby podobnych rozmiarów narzędzie pisarskie, tyle tylko, że z potencjałem wzrostu ceny i bez przetartych reklam.

Chociaż jedno z 74 piór na cześć Leonarda da Vinci (po prawej) osiągnęło równowartość prawie 65 tys. zł, na aukcji pojawiło się też wiele egzemplarzy dostępnych od już kilku tysięcy zł. Model Pilot-Namiki na przykład (poniżej) nie sprzedał się pomimo estymacji poniżej 5 tys. USD., chociaż kwitną na nim wykonane w technice prószonego metalu orchidee.
Zobacz więcej

PODPIS KOLEKCJONERA:

Chociaż jedno z 74 piór na cześć Leonarda da Vinci (po prawej) osiągnęło równowartość prawie 65 tys. zł, na aukcji pojawiło się też wiele egzemplarzy dostępnych od już kilku tysięcy zł. Model Pilot-Namiki na przykład (poniżej) nie sprzedał się pomimo estymacji poniżej 5 tys. USD., chociaż kwitną na nim wykonane w technice prószonego metalu orchidee. BONHAMS

Azjatyckie tygrysy

Potencjał wzrostu to hasło, którego przy opisach kolekcjonerskich obiektów nadużywa się chyba najczęściej.

Przyjmując więc, że jakaś kategoria może być pod pewnymi warunkami uznana za inwestycję alternatywną, chętnie rozciągamy tę perspektywę na każdy przedmiot zahaczający nawet nieznacznie o tę grupę. Rynek wiecznych piór nie odstaje pod tym względem od reszty, warto więc zaznaczyć, że tak jak nie każdy obraz Malczewskiego to arcydzieło, tak nie każde markowe pióro odsprzedamy kiedyś z zyskiem.

Przyglądając się jednak wynikom wtorkowej aukcji w Bonhams, zauważyć można kilka reguł, których przy wyborze pióra dobrze nie pomijać — cena, do jakiej wylicytowano najdroższe, to w dodatku dobry sygnał, co tak naprawdę stoi za mglistym określeniem potencjału wzrostu. W tym tygodniu rekordowo sprzedane pióro kosztowało 305 tys. USD (1,1 mln zł), chociaż trudno mówić tu o cenie za pióro, bo taką stawkę licytujący wyznaczyli za zestaw dwóch, z których na jednym przedstawiony jest tygrys, a na drugim kot.

Datowane na wczesne lata 30. XX w. pióra pochodzą z Japonii, a na zachodnich rynkach występują pod marką Dunhill-Namiki, ze względu na to, że tytoniowy potentat Alfred Dunhill zajął się ich dystrybucją już na początku ubiegłego wieku. Wystawione na aukcje pióra nie są natomiast tyle warte wyłącznie dlatego, że

są względnie stare i pochodzą z dalekiego kraju, ale dlatego, że podobnych wyrobów tej kategorii pozostało na rynku bardzo mało. Technika, z której słynie marka, to tzw. maki-e i polega na prószeniu opiłków srebra czy złota na przedmioty, które pokrywa wilgotna jeszcze laka. Misterne realistyczne przedstawienia, które powstają przy jej pomocy, w połączeniu z wysoką jakością pozostałych elementów i ograniczoną podażą trochę już więc tłumaczą.

Im mniej, tym drożej

Jeszcze więcej wyjaśnia fakt, że rynek kolekcjonerskich piór jest na Zachodzie zdecydowanie bardziej rozwinięty niż w Polsce. Pozycji, które przekroczyły na ostatniej aukcji równowartość 200 tys. zł, było zresztą dużo więcej, chociaż nie wszystkie miały na sobie prószone złotem zwierzęta. Poza japońską marką Namiki, na rynku dostępne są też limitowane edycje takich producentów jak chociażby popularny Montblanc, Aurora czy kojarzony bardziej z ołówkiem niż z wiecznym piórem Faber- Castell. Pierwszy przedmiot przypominający dzisiejsze wieczne pióro powstał nawet wcześniej niż ołówek, nie powinno więc dziwić,

że to właśnie wąskie edycje piór poświęca się pamięci najbardziej znanych osób. Cenę 31,3 tys. USD (115,5 tys. zł) osiągnęły na przykład pochodzące z serii 70 pióro Montblanc na cześć Lennona i wypuszczone w ilości 88 pióro upamiętniające Chaplina. Po tym jak niektóre edycje powstają, niszczone są matryce, z których korzystano przy produkcji — podobnie jak w przypadku grafik, ma to zagwarantować nabywcom, że pomimo, że obiekt jest kompletnie współczesny, może go być wystarczająco mało.

Branding papieski

Współczesne wieczne pióra mają też czasem bardziej funkcjonalny charakter, bo w przeciwieństwie do niektórych kilkusetletnich egzemplarzy nie sprawiają problemów w pisaniu. Dominujące dawniej kroje pisma zawierały liczne pogrubienia, a miękkie i szerokie stalówki rozdwajały się pod naciskiem piszącego dokładnie tak, żeby uzyskać kursywę. Dzisiaj tak zakończone są m.in. pióra Manuscript czy Rotring, ale te marki bardziej niż z aukcyjnymi rekordami kojarzymy po prostu z kaligrafią.

Chcąc jeszcze bardziej zbliżyć się do pierwowzoru, nie można pominąć też pióra gęsiego — żeby jednak mówić o kolekcjonerskiej wartości, do wyboru jest kilka rodzajów włoskich piór maczanych, wykonywanych nawet z weneckiego szkła. Wbrew pozorom, wykluczone z kolekcjonerskiego obiegu nie są też zupełnie pióra kulkowe, które — o ile wypuszczane są w limitowanych seriach — osiągają czasem równie wysokie ceny co te wyposażone w stalówki.

Decyzja nie jest więc do końca prosta, bo poza tym, że wybrać trzeba najpierw jakąś markę czy stalówkę, to później najczęściej jeszcze jakąś postać — a tutaj menu jest bardzo bogate, bo zaczyna się modelem marki Aurora, który otrzymał papież, a kończy na modelu Montblanc, którym prawdopodobnie podpisano pakt Ribbentrop-Mołotow.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Aleksandra Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy